Polska publiczność kocha Nothing But Thieves. Świadczy o tym chociażby fakt, w jak szybkim tempie wysprzedały się bilety na wtorkowe wydarzenie. Drugi koncert Brytyjczyków w Polsce w ramach Broken Machine Tour można z czystym sumieniem uznać za rewelacyjny.

30 stycznia to właśnie Kraków był kolejnym przystankiem na trasie Broken Machine Tour. Grupa Nothing But Thieves, po wielce udanym listopadowym koncercie w Warszawie, postanowiła zagrać przed polską publicznością jeszcze raz. Tak jak i w pierwszym przypadku, tak i w drugim bilety na to wydarzenie rozeszły się w ekspresowym tempie. Klub był wypełniony po brzegi.

Już o godzinie 19:45 krakowską publiczność zaczynały rozgrzewać supporty. Na pierwszy ogień poszedł zespół Airways, który zaprezentował swój solowy materiał. Młodzieńcza werwa zaowocowała niesamowitym pokazem umiejętności. Wiedzą jak grać i robią to wspaniale, dzięki czemu nie mieli problemu z oczarowaniem Krakowa.

Równo o godzinie 20:30 na scenie zameldowała się grupa The Xcerts. Panowie zadbali o tę bardziej liryczną stronę rocka. Nie zabrakło jednak mocnego, gitarowego grania. Na uwagę zasługuje również interakcja wokalisty z publicznością – bez problemu sprawiał, że widownia angażowała się w koncert z każdą piosenką coraz mocniej.

Wreszcie na scenie weszli członkowie zespołu Nothing But Thieves. Pierwszym utworem, który rozbrzmiał w klubie Studio była kompozycja I’m Not Made By Design. Później nastąpiła cała seria hitów z obu albumów. Począwszy od Live Like Animal, Wake Up Call, Itch a kończąc na Trip Switch. Nowością w setliście jest utwór Number 13, który NBT wykonali przed krakowską publicznością.

Nie zabrakło również wolniejszych kompozycji. To właśnie wtedy na pierwszy plan wysunął się Conor. Dopiero na żywo słychać jak potężny i naładowany emocjami ma wokal! Sorry, Graveyard Whistling, If I Get High, czy Particles, to właśnie te utwory zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Trzeba przyznać, że Conor potrafi wykrzesać wszystko co najlepsze w balladach.

Grupa wykonała również bis. I przyznam szczerze – nie ma nic lepszego niż zamykająca koncert piosenka Amsterdam. Zespół zakończył swój występ na wysokich obrotach.

Warto również wspomnieć o akcjach fanowskich. Oprócz wniesienia flagi z podpisami, krakowska publiczność przygotowała… bańki mydlane, które zostały „wypuszczone” w powietrze w trakcie trwania utworu Graveyard Whistling. Patrząc na to z boku, zdecydowanie można było się zachwycić. Coś pięknego.

Podsumowując w kilku krótkich zdaniach. Było rewelacyjnie. Publiczność oszalała na punkcie NBT, a klub Studio przemienił się w jedną wielką imprezę. Zespół dał z siebie wszystko, docenił starania widowni i odwdzięczył się niesamowitym występem. Jestem pewna, że we wtorek spełniło się kilka marzeń – właśnie za sprawą Nothing But Thieves i ich obłędnego koncertu.