Wielokrotnie pisałam jak ważny w dyskografii każdego artysty jest drugi album studyjny. Tym razem, przed tym arcyważnym zadaniem stanęli panowie z brytyjskiej grupy Nothing But Thieves, prezentując światu swoje drugie wydawnictwo zatytułowane Broken Machine. Czy udało im się sprostać oczekiwaniom?

Nothing But Thieves to brytyjski zespół, który swoją przygodę z muzyką zaczął w 2012 roku. W jego skład wchodzą: wokalista – Conor Mason, gitarzysta Joe Langridge-Brown, keyboardzista Dominic Craik, basista Philip Blake oraz perkusista James Price. Już trzy lata później grupa wydała swój pierwszy album studyjny tytułując go po prostu Nothing but Thieves. Zespół dość szybko wbił się do świadomości szerokiej publiczności takimi hitami jak Wake Up Call czy Itch. Warto również wspomnieć, że panowie regularnie koncertowali. Ich trasa koncertowa Ban All The Music wysprzedała się w Wielkiej Brytanii błyskawicznie. Nie tak dawno zaś wystąpili w Polsce jako gwiazda Przystanku Woodstock.

Pomiędzy koncertami panowie pracowali nad nowym materiałem, dzięki czemu już dwa lata od debiutu możemy cieszyć się ich drugim krążkiem – Broken Machine. Album swoją premierę miał 8 września 2017 roku nakładem Sony Music. Jak zatem prezentuje się nowe wydawnictwo Nothing But Thieves?

Cóż, trzeba otwarcie przyznać, że krążek zawiera same dobre kompozycje. By właściwie zobrazować to, co na albumie się znalazło postanowiłam podzielić płytę na dwie części: piosenki szybsze oraz klimatyczne ballady. Do tej pierwszej bez wątpienia należy zaliczyć kompozycje takie jak otwierające album I Was Just a Kid, pierwszy singiel promujący – Amsterdam czy Live Like Animals. Wszystkie utwory są do siebie zbliżone stylistycznie: mocny początek, wyraziste melodie szybko wpadające w pamięć, dynamiczne, z mocnym refrenem. Uwaga! W utworze Live Like Animals grupa zaskoczyła… rapowanym zwrotkami! Dlatego też warto się nad tym kawałkiem pochylić. Refren bardzo nieoczywisty, ponieważ postawili w nim na same instrumenty, co tylko ukazuje, że nie bali się ryzyka tworząc drugi album. Udało się, efekt przerósł oczekiwania. Dodatkowo utwór ten idealnie pokazuje możliwości wokalne Conora. Słychać, że starał się interpretować piosenkę na różne sposoby. I’m Not Made By Design – mocniejsza, bardziej rockowa, cięższa od pozostałych, wyróżnia się na ich tle. Co ciekawe, wszystkie wyżej wspomniane utwory są stylistycznie podobne do tego, co już zaprezentowali do tej pory. Jednakże nie da się nie odczuć wrażenia, że piosenki te są bardziej przemyślane, dopracowane… bez wątpienia Nothing But Thieves zaliczyli spory progres!



Druga grupa, tj. ballady są reprezentowane przez następujące kompozycje: Sorry, w której ponownie pierwszą rolę odgrywa wokal Conora. Cudowna melodia. Końcówka zaskakuje na plus, a nieprzewidywalna zmiana tempa tylko podkreśla ten efekt. Tytułowa Broken Machine zachwyca! Ciekawy zabieg z zaplątanym wokalem. Soda – tak jak poprzedniczki, bardzo emocjonalna pod kątem warstwy tekstowej. Tytuł najpiękniejszej ballady na albumie trafia w ręce Particles, gdzie wyśpiewany smutek zakrawa wręcz o arcydzieło… Kolejne dwie piosenki to Hell, Yeah oraz zamykające album Afterlife. Obie delikatne i emanujące skrajnymi emocjami.



Podsumowując, nie było efektu „wow” jak przy debiucie. Utarte schematy przeważyły, jednakże grupa nie bała się zaryzykować wprowadzając elementy, które mogły zaskoczyć zagorzałych fanów. Wokale Conora zachwycają dosłownie w każdej piosence. Album przepełniony jest emocjami, a przepiękne ballady, które można rzec są trzonem całego albumu – zdecydowanie przodują. Mocne akcenty w postaci szybszych utworów tylko potwierdzają, w jak dobrej formie jest zespół. Dosadne teksty, w których grupa porusza tematy rozstania, miłości, bólu czy wreszcie samotności poruszają dogłębnie. Wystarczy się dobrze wsłuchać, by wiedzieć, że nie ma się do czynienia z zespołem jednego sezonu czy hitu. Na tej płycie nie ma ani jednego złego utworu. Ani jednego!

Dzięki swojej „zepsutej maszynie” Nothing But Thevies są o krok bliżej do światowego sukcesu, na jaki bez wątpienia zasługują. Drugi album jest tego idealnym potwierdzeniem. Brawo!

Nothing But Thieves - Broken Machine
  • Data premiery:
    08 09 2017
  • Wytwórnia:
    Sony Music Entertaiment
  • Gatunek:
    rock, alternative rock, indie rock
  • Single:
    Amsterdam, Sorry, I'm Not Made by Design, Broken Machine
Najlepsze utwory:
Amsterdam, Particles, Live Like Animals, Broken Machine
Najsłabsze utwory:
brak

OCENA KOŃCOWA AUTORA RECENZJI

  • 9/10
    Ocena końcowa - 9.0/10
9/10

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Aleksandra Żeleźnik
9/10
Maciej Muszyński
9/10
Zuzanna Janicka
7/10
Sending
User Review
5 (4 votes)

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Aleksandra Żeleźnik
9/10
Maciej Muszyński
9/10
Zuzanna Janicka
7/10
Aleksandra Żeleźnik
Lat 23, studentka. Miłośniczka dobrej muzyki. Słucha wszystkiego co wydaje jej się interesujące i godne uwagi. Fanka Adama Lamberta, Arctic Monkeys oraz Royal Blood.
Poprzedni artykułNie żyje Troy Gentry
Następny artykułTego Słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 145)