Dział Publicystyka Natasza Urbańska - One (2014), recenzja Filipa Wiącka

Natasza Urbańska – One (2014), recenzja Filipa Wiącka

Znacie to powiedzenie: nieważne co mówią, ważne, aby mówili? Z pewnością. Cóż, ja tej „ideologii” nie wyznaję. Co innego Natasza Urbańska (albo jej mąż, Janusz). Jedną iskrą wywołała pożar. A to za sprawą kontrowersyjnego Rolowanie oraz teledysku do niego. Internautom kawałek nie przypadł jednak do gustu. Mówiąc krótko, został zmiażdżony. Mimo tego wydanie singla znacznie poprawiło sytuację Urbańskiej. No bo czy ktokolwiek zwróciłby uwagę na krążek One gdyby nie Rolowanie? Nie sądzę.

Natasza z muzyką związana jest poniekąd już od 1993 roku. Od tego czasu występuje bowiem w muzycznym teatrze Studio Buffo. Wykonywała tam covery znanych utworów, np. Diamond Are a Girl’s Best Friend, Sway czy Quando, Quando, Quando. Nie przyniosły one jednak wokalistce rozgłosu. Bardziej znano ją wciąż jako aktorkę (m.in. fatalna rola w koszmarnym 1920 Bitwa warszawska). Piosenkarka jednak się nie poddawała. Wzięła udział w projekcie Poland… Why Not?, a teraz wydała płytę One. Sukcesu komercyjnego nie będzie (można dostać ją jedynie w sklepie teatru). A artystyczny?

Jako że Rolowanie wywołało tak burzliwą dyskusję, właśnie od niego zacznę. Jednak kiedy wypowiedział się o nim chyba każdy (żenada roku, masakrejszyn to jedne z najlżejszych komentarzy), co ja mam dodać? Piosenka jest tragiczna i nic tego nie zmieni. Nie chodzi mi nawet o sam tekst, który z całej kompozycji wydaje się… najlepszy. Żenujący (żeby wybrać najgłupszy fragment, trzeba by zacytować całość), ale wciąż wypada dobrze przy nieznośnym melodii tym, co melodię udaje czy koszmarnej produkcji wokalu (refren to jakiś bełkot). Sprawę jeszcze pogarsza (choć trudno sobie to wyobrazić) beznadziejny remix tego kawałka.

Obawiałem się, że na całym One znajdę takich Rolowań kilka. Okazało się jednak, że numer ten to zupełny outsider pod względem brzmienia. Natasza, pokazująca w nim swoje bardziej drapieżne i zadziorne oblicze, to w rzeczywistości (zbyt) bardzo grzeczna dziewczynka. Mam wrażenie, że bez słowa sprzeciwu przyjęła wszystko, co jej podsunęli. Wyszła płyta różnorodna i… bezbarwna. Te piosenki nie mają w sobie niczego, co odróżniłoby je od milionów nagranych już wcześniej. Nie raz, nie dwa miałem nawet wrażenie, że gdzieś już to słyszałem. Wokalistka porusza się po bardzo bezpiecznym gruncie – One to radiowy pop z dodatkiem gitar, perkusji. Rzadko innych instrumentów bądź też muzyki tanecznej.

Najbardziej boli jednak to, że to nie są złe kompozycje. Kilka z nich naprawdę ma potencjał. Weźmy takie Bę bę cię. To interesujący, ciekawy pod względem instrumentalnym (kojarzy się z cyrkiem!) kawałek. Natasza brzmi w nim bardzo ładnie, szczególnie podczas wokalizy w bridge’u. Całość psuje jednak infantylny i bardzo banalny tekst. Podobnie Pierwsza miłość, pierwsze łzy – mogłoby to być ładną balladą, gdyby nie do bólu schematyczny i po prostu słaby tekst (prawie zemdlałam, gdy podszedłeś do mnie, tańczyliśmy przytuleni, zapatrzeni tylko w siebie). Takie kawałki jak Prosty świat czy Wielki Szu nic nie wnoszą. Są po prostu nijakie, bez pazura, niczym się nie wyróżniają. Jednak najgorzej dzieje się, kiedy Natasza przypomina sobie o swojej miłości sprzed kilku lat – muzyce tanecznej i electropopie. Słabe, klubowe Hipnotyzuj mnie oraz nieco ciekawsze, choć równie męczące Asala należą do najgorszych propozycji z One.

Z całego krążka spodobały mi się trzy, no może cztery, numery. Jednym z nich jest wspomniane już Bę bę cię. Mimo okropnego tekstu całość na plus. Lubię także Escamillo. Początek zapowiadał spokojny utwór. Po pewnym czasie dołączają jednak tamburyno oraz gitara akustyczna, które rozkręcają tę piosenkę. Ciekawie przedstawia się także Crazy Bunny, w którym piosenkarka brzmi ciekawiej niż w innych kawałkach, a sama melodia nie nudzi się tak szybko. Najbardziej podoba mi się jednak mocne, przebojowe Punk People. Po części kojarzy mi się z Rolowaniem. To również zadziorny, łatwo wpadający w ucho utwór z mocnym, tanecznym bitem. Ale o ile lepszy! Urbańskiej w takim stylu chce się słuchać.

One nie dało mi jednoznacznej odpowiedzi, kim jest Natasza. Przez większość longplaya jawi się jako urocza wokalistka, której brak pomysłu na siebie. Aczkolwiek co jakiś czas wyskakuje z jakimś Rolowaniem czy Punk People. W nich pokazuje swą bardziej seksowną, imprezową stronę. I która jej wersja jest prawdziwa? Choć narzekałem na bezbarwność i monotonię większości utworów, to wolę, żeby właśnie przy takich lekkich, popowych piosenkach pozostała. Nigdy więcej nie chcę bowiem słuchać kawałków podobnych do All the Wrong Places czy Hipnotyzuj mnie. I pomimo że kilku piosenek czasem będę słuchać, całego One już nie tknę.

natasza urbańska one

Filip Wiącek
Zwyczajny, 15-letni nastolatek zafascynowany muzyką każdego rodzaju: od popu, przez soul, aż do muzyki metalowej. Nie toleruje jedynie hip hopu oraz disco polo. Oprócz muzyką interesuje się także filmami.

Popularne