Według producentów muzycznych programy talent show służą do wyławiania osób zdolnych, które za sprawą swojego talentu mogą odnieść sukces. Niestety większość uczestników przepada jak kamień w wodę i ich kariera stoi cały czas w miejscu. Na całe szczęście pojawiają się osobowości, które udowadniają jurorom i widzom, że mogą odnieść sukces i starają się o to bardzo mocno. Niewątpliwie taką osobą jest Natalia Nykiel – uczestniczka drugiej edycji The Voice of Poland. W sierpniu tego roku zaprezentowała swój pierwszy oficjalny singiel oraz mini-album Lupus. Teraz do sprzedaży trafił długogrający krążek artystki Lupus Electro. Czy warto się z nim zapoznać?

Od jej udziału w programie Telewizji Polskiej minął rok. Bardzo się cieszę, że nie stworzyła z przypadkowymi osobami kompozycji na swój debiut tylko po to, aby wydać go na fali popularności, którą osiągnęła za pomocą programu. Nykiel znalazła osoby, z którymi dobrze jej się współpracuje i wydała materiał zgodny z tym, co chciała wydać. Bardzo cenię artystów, którzy tworzą sami muzykę oraz teksty do swoich piosenek. Natalia jest jedną z takich artystek. Do pomocy zaprosiła jednak Michała Foxa Króla (współpracował między innymi z Tomaszem Organkiem, Pauliną Przybysz i Natalią Lubrano) oraz Budynia, który jest wokalistą i gitarzystą zespołu Pogodno. Wokalistka razem z wcześniej wspomnianymi muzykami stworzyła numery, których nie powstydziłby się światowej klasy artysta.

W sierpniu bieżącego roku do cyfrowej sprzedaży trafił extended play, który był przystawką przed daniem głównym jakim jest recenzowany krążek. Na Lupusie pojawiły się cztery numery, które możemy odszukać na Lupus Electro. Znalazł się na nim pierwszy singiel  promujący długogrający materiał – Wilk. Owoc współpracy piosenkarki, Foxa i Budynia budzi uznanie. Pierwsze co wysuwa się na pierwszy plan to dobry głos wokalistki, co udowodniła swoimi występami na żywo. Następnie zauważyłem mocno elektroniczny podkład oraz tekst, który w bardzo ciekawy sposób opowiada historię. W lekko abstrakcyjny sposób dowiadujemy się, że wokalistka szuka osoby, która będzie przypominać ją.

Moje serce jest wilkiem i nigdy nie chce spać
[…] Obok siebie chce wilka
Co biegnie tak jak ja

Moje serce skradły dwie kompozycje: Bądź duży oraz Sick Dance. Pierwsza z nich to po prostu kolejny dobry numer niewybijający się na tle całości, gdyby nie tekst, który po prostu mnie urzekł. Do gustu bardzo przypadły mi matematyczne naleciałości. Artystka opisuję historię spotkania mężczyzny, który po prostu nie przypadł jej do gustu – uważa go za nudnego chłopca. Mija się to z jej oczekiwaniami, bo szuka:

[…] mężczyzny, co
Wywróci mój świat i
Porwie nagle

Natomiast drugi utwór jest pod pewnym względem wyjątkowy – jest jedyną kompozycją z Lupus Electro, do której słowa zostały napisany w języku angielskim. Niestety musze stwierdzić, że jest to najsłabszy tekst znajdujący się na tym wydawnictwie, ale nie ma tragedii – większość współczesnych dzieł może pomarzyć o takim doborze słów, bo zazwyczaj nie przekazują niczego szczególnego. Poza tym w tego typu numerze taki zbitek liter nie budzi żadnych moich obiekcji. Według mnie całość została doskonale wywarzona, słuchacz zauważa najpierw podkład i zachwyca się elektronicznymi meandrami, dopiero później zagłębia się w tekst. Podobnym utworem jest Nie On. Tak samo udźwiękowienie piosenki gra tutaj pierwsze skrzypce. Na pochwałę zasługuje również wokal, który brzmi inaczej w porównaniu do innych kompozycji.

Muszę nadmienić jeszcze o dwóch piosenkach. Rzeźba to małe arcydzieło, które zachwyca moje uszy za każdym razem, kiedy go włączam, nie ma w nim żadnego przypadkowego dźwięku. Refren to istny majstersztyk. Każdemu chociaż raz towarzyszyło uczucie, że musi natychmiast włączyć dany kawałek i słuchać go bez przerwy przez następne kilkanaście następnych minut, bo jest tak dobry. Takie uczucie towarzyszyło mi podczas zapoznawania się z Rzeźbą, która mimo że nie jest muzealnym eksponatem można nazwać sztuką współczesną. Natomiast Pusto to produkcja zamykająca naszą przygodę z Lupus Electro. Numer w porównaniu do innych jest znacznie spokojniejszy, potrafi wprowadzić słuchacza w lekki stan melancholii.

Natalia Nykiel kazała nam czekać rok na jej w pełni autorski materiał. Muszę przyznać, że warto było czekać. Jej pierwszy longplay to zbiór kompozycji nieprzypadkowych, które dobrze się ze sobą uzupełniają. Warto słuchać wszystkie po kolei, ale pojedyncze wyrwane z całości i tak sprawiają niezaprzeczalną radość z zapoznawania się z nimi. Artystka znalazła ludzi, z którymi stworzyła bardzo dobry album i nie mogę doczekać się aż za jakiś czas zaprezentuje coś nowego.

natalia nykiel

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here