I tak oto na świat przyszło nowe dziecko Natalii Kukulskiej. To muzyczne dziecko. Trzeba przyznać, że jest to jedno z tych, które już przy narodzinach należy do bardziej dojrzalszych. Dlaczego? Tak naprawdę okres dojrzewania muzyki Natalii można by spróbować wyznaczyć mniej więcej pomiędzy okres krążków takich jak Sexi Flexi oraz CoMix, gdzie powoli rozpoczynała się era elektroniki made by Natalia Kukulska. Później już tylko pora na niezwykły w całej swojej otoczce Ósmy Plan, a teraz przyszło nam posłuchać najnowszego wydawnictwa Halo Tu Ziemia.

Może sformułowanie, że wszystko tyczy się Natalii jest tu niekoniecznie trafione, jednak siłą rzeczy te laury za udane krążki, zgarnia zawsze jeden artysta. Ale! Cały album powstał przy współpracy artystki z muzykami, których również mamy okazję posłuchać w trakcie koncertów. Mowa tutaj o Michale Dąbrówce, Marcinie Górnym oraz Archie Shevsky’m. Właśnie to połączenie pozwoliło na stworzenie takich połamańców rytmicznych, skupionych na syntezatorowym brzmieniu, wzbogaconym o wyrazisty wokal Natalii.

Do świata wprowadza nas dość półtora minutowe intro, pokazujące, z czym będziemy mieć do czynienia przez kolejne kilkadziesiąt minut. Później przychodzi czas na tytułowe Halo Tu Ziemia. Melodyjność, i dość głośne elektroniczne wybrzmienie tworzy całkiem przyjemny, nieprzesadzony klimat. Taka idealna kompozycja na kolejny singiel. Pierwszym z nich, tym samym jedynym jaki zapowiadał płytę został utwór Kobieta. Temu kawałkowi nie brakuje kompletnie nic. Idealnie trafione przyspieszenia rytmu, lekko szorstki wokal Natalii, który w refrenach zamienia się w niewyobrażalnie wysokie i perfekcyjnie wypełniające dźwięki. Hard To Find delikatnie spowalnia tempo i nie ukazuje nam już tej wyrazistości, jednak w świat kosmosu możemy się przenieść w pierwszych dźwiękach Let’s Get Down, a jeden z przyjemniejszych utworów pojawia się już po kilku minutach. Mam na myśli Marching Band, gdzie artyści pokazują trochę R’n’B, soulu, jednak nie zapominają o myśli przewodniej krążka, czyli namiastce elektroniki.

Po trzech utworach w języku angielskim wracamy do tego, co Natalii wychodzi jednak chyba najlepiej, a dokładniej teksty w ojczystym języku. Pod Włos, czyli zabawa polskimi słowami, z lekką nutką ironii. To wszystko pozwala wrócić do takich kawałków jak Dyspensa, To jest komiks czy Miau. To samo dzieje się w Lunatyku oraz kompozycji To Za Mało. Na deser czeka nas Ostatnia Prosta, która jest kolejnym kandydatem na radiowego singla oraz Rekonstrukcja. Dodatkowym bonusem jest angielska wersja utworu Kobieta, zatytułowana Back In The Days. Ale jak już wspomniałam, po polsku to brzmi zdecydowanie lepiej.

Jedyny problem z tą płytą mam taki, że wiem jak te utwory brzmią w wersji live. Więc komu nie spodoba się koncepcja kompozycji audio zapraszam, a właściwie odsyłam na koncerty. Dopiero tam można poczuć siłę, która płynie z tych wszystkich utworów, a która na płycie została gdzieś zagubiona. Dodatkowo pokuszę się o stwierdzenie, że majstrowanie przy syntezatorach podczas tworzenia Ósmego Planu okazało się nieco bardziej trafione i aż tak nieprzesadzone. Najnowsze wydawnictwo jest już czystą elektroniką, którą niestety znamy z niejednego utworu artystki. Nie zmienia to jednak faktu, że krążek Halo Tu Ziemia, jest wart przesłuchania zarówno podczas koncertu jak i z płyty CD. Tak dla czystego porównania tego, czym obecnie zajmuje się jedna z najbardziej cenionych wokalistek polskiej kultury.