Dział PublicystykaMuzyka Świata

Muzyka Świata: Afryka francuskojęzyczna, cz. 2



W latach 90. FIFA zwiększyła liczbę afrykańskich uczestników Mistrzostw Świata w piłce nożnej do pięciu. W 1998 roku imprezę tę organizowała Francja – kraj będący drugą ojczyzną wielu imigrantów z Czarnego Lądu. Czym się to mogło skończyć? M.in. większą liczbą utworów wywodzących się stamtąd wykonawców na oficjalnej składance tego wydarzenia. Znajdujących się na niej piosenek chyba już nikt nie pamięta, ale odpowiedzialnych za nie artystów – prawdopodobnie tak.

Autorem oficjalnego hymnu Mistrzostw pt. La Cour des Grands (pomogła mu w tym belgijska piosenkarka Axelle Red) był tworzący w rodzimym stylu mbalax Senegalczyk Youssou N’Dour (ur. 1 października 1959 r. w Dakarze), uznany przez magazyn Folk Roots za afrykańskiego artystę stulecia. Rozpoczął on karierę w wieku 20 lat w grupie Étoile de Dakar. W 1988 r. brał udział w międzynarodowej trasie koncertowej Amnesty International, w trakcie której miał okazję zaśpiewać na londyńskim stadionie Wembley razem z Tracy Chapman, Brucem Springsteenem, Peterem Gabrielem i Stingiem. Jego największy przebój (również w Polsce) to 7 Seconds z 1994 r., zaśpiewane w duecie z mieszkającą w Szwecji Amerykanką Neneh Cherry (jeżeli nie znacie – bardzo polecam jej solowy hit Buffalo Stance!). W 2003 r. światło dzienne ujrzała jego polska wersja przygotowana na potrzeby jednej ze składanek RMF FM – Kilka sekund Varius Manx. Dwa lata później N’Dour otrzymał nagrodę Grammy w kategorii „najlepszy album – współczesna muzyka świata” za płytę Egypt, zaś w 2011 r. – doktorat honoris causa amerykańskiego uniwersytetu Yale. W kwietniu tego roku został ministrem turystyki i kultury Senegalu.

Singiel zainspirowany World Cup’98 (Midiwa Bôl (I Love Football) wydał również Kameruńczyk Wes Midiko (ur. 15 stycznia 1964 r. w Motaba), bardziej znany po prostu jako Wes. Chociaż jego cała dyskografia to tylko trzy albumy (najpopularniejszy – Welenga z 1996 r.) i pięć singli, dzięki jednemu z nich będzie pamiętany jeszcze przez wiele lat. Mowa oczywiście o jednej z ofiar Mixu Polskie Ukryte, czyli Alane. Ta radosna piosenka ta trafiła na pierwsze miejsce list przebojów we Francji, Holandii, Austrii oraz obydwu częściach Belgii (zarówno flamandzkiej, jak i walońskiej). Inny utwór Wesa – In Youpendi – znalazł się na ścieżce dźwiękowej drugiej części Króla Lwa. Współpracował ze znaną francuską grupą Deep Forest (wystąpiła m.in. na festiwalu w Sopocie).

Minęło osiem lat i na piłkarskich Mistrzostwach Świata znowu pojawił się afrykański akcent muzyczny. W hymnie imprezy Celebrate the Day (oryginalny tytuł – Zeit, dass sich was dreht) obok legendy niemieckiej piosenki Herberta Grönemeyera można było usłyszeć malijski duet Amadou & Mariam. Amadou Bagayoko (ur. 24 października 1954 r. w Bamako) i Mariam Doumbia (ur. 15 kwietnia 1958 r. w Bamako) poznali się w szkole dla niewidomych. Zaczynali od oszczędnie zaaranżowanych piosenek opartych na brzmieniu gitary, jednak z czasem na ich płytach zaczęły pojawiać się elementy muzyki m.in. syryjskiej, kubańskiej, indyjskiej i egipskiej. Ich album Dimanche à Bamako z 2004 r. wyprodukował Manu Chao, o którym na pewno kiedyś napiszę w tym cyklu. W późniejszych latach współpracowali m.in. z K’Naanem, Damonem Albarnem z Blur, Santigold i Jake’m Shearsem z Scissor Sisters. W 2011 r. supportowali U2.

Do tej pory podczas naszej wycieczki do Afryki niewiele mówiliśmy o kobietach, a że o francuskiej scenie można stworzyć całe tomy, na koniec tego odcinka mogę z czystym sumieniem napisać o artystce, która urodziła się za Renem, ale tak jak napisałem trzy tygodnie temu pochodzi z Komorów, wpisuje się w nurt Afro-soulu i ostatnio dała dwa owacyjnie przyjęte koncerty w Polsce. Oczywiście mowa o Nadii Mladjao (ur. 5 kwietnia 1979 r. w Martigues), czyli Imany („wiara” w języku suahili). Muzyka nie jest jej pierwszym zajęciem – w młodości z sukcesami trenowała skok wzwyż, później pracowała jako modelka dla Calvina Kleina. Przez sześć lat mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Tam zainspirowana piosenką Talkin’ Bout a Revolution Tracy Chapman (mam nadzieję, że znacie ;) zaczęła komponować, ale swoją szansę otrzymała dopiero po powrocie do Francji. Mimo, że proponowano jej nagrywanie w modnym stylu R&B, pozostała wierna mieszance soulu, folku i bluesa. Oprócz Tracy jako swoje muzyczne idolki wymienia Ninę Simone i Lauryn Hill. Jej debiutancka płyta The Shape of a Broken Heart pokryła się platyną w jej ojczyźnie i złotem w Polsce. Poza singlem You Will Never Know polecam Wam z tego krążka szczególnie utwory I Lost My Keys i Take Care. Imany zapowiada, że wróci do nas z koncertami na wiosnę 2013 r.

Za tydzień: Australia, część 3. You should be soooo lucky :)

Tags
Show More


Kordian Kuczma

Rocznik 86, mieszka w Sztutowie w woj. pomorskim. Pisze pracę doktorską na temat nauk o polityce, na co dzień opiekuje się stroną internetową tygodnika "Gazeta Finansowa". Hobby: muzyka (australijskie electro i 80s rządzą!), historia, fotografowanie starych cmentarzy.

Related Articles

One Comment

  1. Faktycznie, słuszna uwaga autora tekstu – Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej stymulują muzyczną geografię. I zawsze jakoś tak się składa, że na topie są albo Afrykańczycy, albo Latynosi. Futbol muzycznie żyje egzotyką, więc Europa i Stany pozostały gdzieś w tyle. Chociaż mnie wciąż rajcuje dostępny na youtubie kawałek Bogdana Łazuki „Entliczek-Pentliczek, co zrobi Piechniczek” napisany – oczywiście jako nieoficjalna piosenka polskiej reprezentacji piłkarskiej – na World Cup 1982 w Hiszpanii. Choć i on był utrzymany w rytmie bossa novy. :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.