Mumford & Sons – Delta (2018), recenzja Izabeli Zadury

Na czwarty studyjny album Mumford & Sons, Delta, zespół kazał swoim fanom czekać trzy lata. Czy zawierającą aż 14 utworów płytą zespół obroni swój status gigantów współczesnego folk rocka?

Wydany w 2015 poprzedni album zespołu, Wilder Mind, popularnością i uwielbieniem krytyków nie zbliżył się nawet do debiutanckiego, zachwycającego oryginalnością Sigh No More (2009) ani bardzo solidnego Babel (2012), okrzykniętego najszybciej sprzedającym się albumem roku zarówno w USA, jak i Wielkiej Brytanii. Wilder Mind wielu przyniósł ciche rozczarowanie, odchodząc od folku w stronę alt-rockowego, bardziej stadionowego grania, co nie oznacza, że na płycie nie znalazły się żadne utwory warte uwagi (ze mną na dłużej pozostało Tompkins Square Park). Nagrywając nowy album, Marcus Mumford i jego zespół chcieli za wszelką cenę udowodnić, że mają jeszcze wiele do powiedzenia.

Image and video hosting by TinyPic

Według jednego z członków zespołu, Bena Lovetta, Delta to opowieść o „śmierci, rozwodzie, narkotykach i depresji” (cztery D: death, divorce, drugs, depression). Chociaż Mumford & Sons nie ujawniają zbyt wielu szczegółów ze swojego życia prywatnego, możemy zgadywać, że wiele ostatnio przeszli. Do pracy nad albumem muzycy zaangażowali producenta Paula Epwortha, wcześniej odpowiedzialnego za sukcesy wydawnictw m.in. Adele, Coldplay czy Florence + The Machine. Eksperyment ten przyniósł ciekawe rezultaty.

Image and video hosting by TinyPic
Mumford & Sons zawsze byli mistrzami budowania napięcia. Wiele ich utworów zaczyna się spokojnie i cicho, zaledwie od wokalu oraz jednego instrumentu, stopniowo dodając kolejne, aby po kilku minutach wybuchnąć feerią dźwięku. Podobnym schematem podążają liczne utwory z albumu Delta: tak brzmi otwierające płytę 42 (o nieco nietypowej konstrukcji – pozbawione klasycznych zwrotek i refrenów) z organowym wstępem, poruszający, mocny singiel Guiding Light, pogodne, folkowe Beloved czy The Wild, które bez problemów mogłoby znaleźć się na ścieżce dźwiękowej popularnego filmu.
Popowe inklinacje wyraźnie słychać w utworze Picture You – bardzo radiowym i prawie tanecznym, chociaż nadal z charakterystyczną dla zespołu dawką nostalgii. Bardzo ciekawą aranżacją wyróżnia się Woman. Dolne rejestry głosu Marcusa Mumforda robią wrażenie w połączeniu z minimalistyczną instrumentalizacją oraz intrygującym tekstem.
And I don’t know the loneliness you’ve known
I don’t hear the frosty words echo inside
When you’re gone again
   
Poza Woman, w mój gust szczególnie trafiły jeszcze dwa utwory. Slip Away, ze świetną warstwą instrumentalną, ma również niesamowicie poruszający tekst o miłości i idących za nią poświęceniach (You’ll find me holding my breath for you / It’s never more than I can take / I wouldn’t have it any other way). Z kolei Darkness Visible rozpoczyna niepokojący, recytowany wstęp: fragment wiersza Paradise Lost Johna Miltona. Utwór pełni rolę znakomitego interlude: w połowie pojawia się uderzenie energii, z pięknymi dźwiękami fortepianu w tle, które przyprawiają o ciarki z wrażenia.
   
Końcówkę płyty charakteryzuje nieco większy spokój i mniejsza skłonność do instrumentalnego crescendo. Intryguje wolne, przejmująco smutne Wild Heart, praktycznie pozbawione zabiegów stylistycznych, łączące łagodny dźwięk gitary z emocjonalnym śpiewem wokalisty. Nieco bardziej optymistyczne jest zamknięte sekcją smyczkową Forever. Ostatni, tytułowy utwór albumu, utrzymuje nostalgiczny nastrój, wprowadzając jednocześnie intrygujące bębny i fundując nam kulminacyjny moment w typowym dla zespołu stylu.
   
Producent Paul Epworth pomógł Mumford & Sons stworzyć dzieło, które aspiruje do miana epickiego. Klasyczne brzmienia folk rocku, z których zespół dał się poznać, wzbogacone są eksperymentalnymi popowymi elementami. W innych utworach muzycy wspierają się orkiestrą symfoniczną. Chociaż Mumford & Sons nie odstawili jeszcze intymnego brzmienia banjo zupełnie do lamusa, łatwo jest odnieść wrażenie, że na Delta wszystko ma być bardziej, więcej, lepiej. W połączeniu z lirycznym i muzycznym dramatyzmem oraz absolutną szczerością efekt jest, co niektórych może zdziwić, bardzo dobry. Album wywiera na słuchaczu długotrwałe wrażenie i na pewno nie przejdzie bez echa.
Delta
  • Data premiery: 16 11 2018
  • Wytwórnia:Island, Universal Music Polska
  • Gatunek:folk rock, alternative rock
  • Single: Guiding Light, If I Say
Najlepsze utwory: Woman, Slip Away, Darkness Visible
Najsłabsze utwory: October Skies

Popularne

oceny

  • 8/10
    Ocena końcowa - 8/10
8/10
Sending
User Review
0/10 (0 votes)

autor recenzji

Izabela Zadura
Poszukiwaczka wartościowych tekstów, propagatorka pop-punku, bywalczyni licznych koncertów.

Sprawdź nasze inne

Recenzje