Mrozu - Zew
  • Data premiery:
    24 02 2017
  • Wytwórnia:
    Warner Music Poland
  • Gatunek:
    pop
  • Single:
    Sierść, Duch
Najlepsze utwory:
Plan B, Szerokie Wody, Mgła
Najsłabsze utwory:

Kiedy w 2009 roku pojawił się debiutancki singiel Miliony Monet, Mrozu został ochrzczony polskim Justinem Timberlakem. Jednak wtedy chyba nikt nie spodziewał się, że poziom twórczości, jaki po kilku latach wyjdzie spod jego rąk, będzie równie dobry jak wyżej wymienionego muzyka. Duży krok na przód i delikatne wyjście poza wcześniej określone schematy było słychać już na krążku Rollercoaster. Jednak teraz, kiedy tylko ukazał się pierwszy singiel Sierść zapowiadający wydawnictwo Zew, było wiadomo, że Mrozu pozostawił stare brzmienie daleko za sobą, a twórczość jaką prezentuje, nigdy nie będzie już porównana do mało ambitnego popu.

O tym, że Zew nie będzie powtarzalny, artysta zapewnił nas prezentując również drugi singiel Duch. Tytuł idealnie oddaje klimat, w jaki przeniesie nas utwór. Tajemniczość, jednak taka wyjęta rodem z filmowych horrorów. Co istotne – cały krążek nie jest już huczącym popem. W zdecydowanie dużym stopniu przemawiają przez niego stonowane dźwięki, które bujają równie ,jak te szybkie, łatwiejsze melodie z poprzednich wydawnictw. Wystarczy spojrzeć na jeden z bardziej „radosnych” kawałków na płycie, a mianowicie Przelot. Pomimo, że kompozycja zbudowana jest w wolniejszym tempie, na delikatniejszych dźwiękach, to nie traci w tym swojego charakteru, budując tym samym wyraz całego krążka. Jednak co przemawia przez tą płytę najbardziej, to rytmy lat 70 czy 90. O ile duża część artystów coraz częściej eksperymentuje z muzyką niejednokrotnie tworząc trochę nowe gatunki, bądź też mieszając każdy możliwy jej element, o tyle Łukasz Mróz postanowił cofnąć się o kilkadziesiąt lat do tyłu i przypomnieć nam, że duża ilość syntezatorów i komputera wcale nie jest potrzebna do tego, aby stworzyć ciekawe kompozycje.

Całe wydawnictwo można podzielić na dwie części, tą bardziej porywającą do tańców i bujania głową, drugą spokojniejszą, dającą chwilę wytchnienia niczym najlepsze bluesowe kawałki. Do tej pierwszej oprócz wspomnianych już utworów takich jak Sierść, Duch czy Przelot na pewno zaliczymy Rewolucje, Houston oraz dość mocny, rock’n’rollowy Plan B. Drugą wypełniają kompozycje delikatne, z miłym dźwiękiem piana jak np. Mgła, czy Nieśmiertelni, a także Szerokie Wody, w których gitara prowadząca nadaje niesamowitego klimatu.

Wbrew pozorom ta nietuzinkowość utworów i fakt, że przeciętny Kowalski będzie miał już większy problem z przyswojeniem takiego wyrazu artystycznego Mroza, prowadzi to postawienia krążka Zew na jednej z najwyższych półek muzycznych. Przypuszczam, że dzięki temu wydawnictwu, ci którzy słuchają tzw. ambitniejszej muzyki przekonają się i do Łukasza Mroza, do tej pory kojarzącego się w dużej mierze z banalnym odzwierciedleniem popu. Moje uszy cieszą się, z faktu połączenia siły Mroza z Marcinem Borsem, którzy jako duet niemal idealny stworzyli bardzo wartościowy kawałek muzyki, przez który przemawia duża ilość odwagi.

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Dominika Mrówczyńska
8.5/10
Paweł Markiewicz
5.5/10
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułUtwór Tygodnia 186 (27.02. – 05.03.)
Następny artykułOdkryj z All About Music. Odcinek 48: Edyta Górecka, Christian Löffler, The Dwarfs of East Agouza
  • Świetny album.

  • Rozwinął się facet. Wiedziałam, że jak przy tej płycie majstruje M. Bors to trzeba zwrócić na nią uwagę, że to może być dobra płyta i nie zawiodłam się.

  • Eeeee Zew to chyba 2017r? ;)