Dział PublicystykaRecenzje

Mikromusic – Tak mi się nie chce (2017), recenzja Pawła Markiewicza

Jak sam zespół Mikromusic przyznał, najnowsza płyta to powrót do korzeni, ale nie pod kątem brzmieniowym, tylko w sposobie wydawania. Już wyjaśniam. Tak mi się nie chce – szósty studyjny album, pojawił się na półkach sklepowych niezależnym nakładem. Co oznacza tyle, że artyści nie mieli narzucanych żadnych ograniczeń i mogli umieścić na krążku to, co im się tylko podobało. Brzmi dobrze. Pełen luz i swoboda w tworzeniu oraz realizacji.

Tak mi się nie chce to płyta pełna gracji, finezji i uniesień. Dynamiczne dźwięki instrumentów na wskroś przeplatają się z długimi partiami wokalnymi Natalii Grosiak. Niejednokrotnie głos artystki płynie wraz z warstwą muzyczną – te momenty są niesamowite. Wokalistka maluje, buduje napięcie, wylewa kubeł zimnej wody i kiedy trzeba – daje porządną dawkę surowości.

Przez lata pracy i obcowania z muzyką, artyści do dziś nie zapomnieli o czymś, co oprócz wokalu charakteryzuje ich najbardziej – o jazzowych brzmieniach, które wyczuwalne są jak na dłoni w m.in. Pieśni Panny IV i Tak tęsknie. Kompozycje te zestawiłem nie bez kozery. Oba utwory mają piękne instrumentalne wyprowadzenia, które są kumulacją narastającego napięcia. Dwie perły muzyczne, gdzie druga w pewnym stopniu wprowadza w hipnozę, przez bębenki dociera do najskrytszych zakamarków w ciele człowieka, po to, żeby wywołać ciarki na całym ciele.

Piękne jest też to, że artyści w procesie tworzenia płyty pozostają otwarci na muzykę popularną, ale odważnie i chętnie wplatają w to elementy alternatywy i instrumenty jazzowe. Dwa zapowiadające album single: Synu i Tak mi się nie chce, mają w sobie pewnego rodzaju otwartość na rozgłośnie radiowe, zauważalne elementy popu, których nie można wyczuć w większości zebranego na wydawnictwo materiału. Ciekawą strukturą charakteryzuje się również Na krzywy ryj – liryka, wokal i warstwa muzyczna. Te wszystkie składniki zarówno osobno jak i łącznie zapierają dech w piersiach.

Niezawodnie od kilku lat, zespół Mikromusic to nie tylko charyzmatyczny i cholernie indywidualny głos Natalii Grosiak oraz konsekwentnie tworzona muzyka, ale także głębokie, egzystencjalne i magiczne teksty, które wychodzą spod pióra liderki formacji. Każda piosenka została wyposażona w potężny, oryginalny i specyficznie poważne teksty, którym w niewyjaśniony sposób nadawana jest nieziemska lekkość. Poruszanych jest tu wiele problemów, nie tylko sercowych. Wszystkie słowa przelane na papier niosą za sobą bagaż doświadczeń.

Umiem godzić się ze sobą – trochę z ciałem, trochę z głową
Lalalalala, wszystko mam
Godzę się na odpuszczanie, wspólne w ciszy zasypianie
Lalalalala, wszystko mam
Zgodę mam chaos wspólny, na brak planu bardzo spójny
Lalalalala, wszystko mam
Godzę się na życie z Tobą, wieczną pracę syzyfową
Lalalalala, wszystko mam

Wśród dziesięciu wyselekcjonowanych kompozycjach, znalazło się miejsce na hołd ku twórczości jednego z największych polskich poetów – Jana Kochanowskiego. Pieśń Panny IV to fragment Pieśni świętojańskiej o Sobótce. Utwór, w którym gitara basowa wiedzie główny prym, został poddany pięknej interpretacji. Sześć minut prawdziwej rozkoszy.

Można się przyczepić, że po dwóch latach przerwy dostaliśmy tylko (albo aż) 10 utworów, ale z drugiej strony, ich poziom i długość rekompensują ilość. Album, ze względu na swoją zawartość, idealnie sprawdzi się na długie wieczorne spacery, ale również długie kąpiele w wannie czy samotne dni. To płyta wymagająca zasłuchania, spokoju, ale przede wszystkim skupienia.

Ocena końcowa - 8.5

8.5

User Rating: Be the first one !
Tags
Show More

Paweł Markiewicz

Student III roku Dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Lublinie. Miłośnik brytyjskiego, jak i polskiego rynku muzycznego. Swoją przyszłość wiąże z dziennikarstwem muzycznym.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close