Dział PublicystykaRecenzje

Michał Bajor – Moja miłość (2015), recenzja Marty Mrowiec

Moja miłość to 19. płyta w dyskografii i zarazem trzecie spotkanie mistrza interpretacji z mistrzem słowa – Wojciechem Młynarskim. Tak czytamy w informacjach prasowych dotyczących nowego albumu Michała Bajora. Sam krążek to piękna opowieść o miłości, która zabiera nas w cudowną podróż do przeszłości.

Wcześniej Michał Bajor wydał album Od Piaf do Garou i Moje podróże. Teraz przyszedł czas na zbiór 17 najpiękniejszych piosenek o miłości. Nie da się ukryć, że wyselekcjonowane kompozycje to wielkie przeboje, które na stałe zapisały się w karty historii polskiej piosenki. To utwory, których słuchamy od tat. Na albumie znalazły się się takie utwory jak Prześliczna wiolonczelistka, Odkryjemy miłość nieznaną, Moja miłość największa, Nie ma jak u mamy czy Lubię wracać tam gdzie byłem. Na płycie pojawiły się też dwie premierowe piosenki, napisane specjalnie dla Michała Bajora przez Wojciecha Młynarskiego, a zaśpiewane w duetach z Alicją Majewską i Anną Wyszkoni. Obie Panie idealnie wpasowały się w klimat albumu, ich miękkie i delikatne wokale świetnie brzmią z charyzmatycznym, nieco egzaltowanym wokalem Michała Bajora. Bajor – Majewksa stanowi obraz starszego pokolenia, z kolei Bajor – Wyszkoni to połączenie wokalistki młodego pokolenia z doświadczeniem.  Szkoda, że dostaliśmy tylko dwa nowe utwory.

Niemniej jednak należy docenić trud włożony w przygotowanie całego albumu, gdyż zawiera ona aż 17 kompozycji. W studiu nad albumem pracowało ponad 20 muzyków. Część kompozycji została nieco odświeżona jak chociażby Och, życie kocham cię nad życie, które zostało okraszone okazałą, orkiestrową oprawą. Inne kompozycje z kolei zostały oprawione w łagodniejsze aranże.

I chociaż faktycznie miejscami Michał Bajor jest zbyt egzaltowany, przesadnie akcentujący i interpretujący to całości słucha się świetnie. Moja miłość to album opowiadający właśnie o miłości. O jej wielu obrazach. O miłości spełnionej, tęskniącej, szalonej, ale też sprawiającej ból i przynoszącej rozczarowania. Michał Bajor pięknie o niej opowiada dając nam całą paletę emocji. Zdaję sobie sprawę, że jest płyta nie dla każdego. Zapewne bardziej odnajdą się w niej nasze mamy, które właśnie przy tych kawałkach, gdzieś na dancingach przezywały pierwsze uniesienia miłosne. Album jest zupełnie niedzisiejszy, jednak w tym tkwi jego urok. Wojciech Borskowski, który odpowiada za produkcję albumu zadbał o to, by nie brzmiał on zupełnie jak za starych czasów. Dużym walorem albumu jest wokal artysty, silny i wyrazisty, jednak przy tym delikatny i subtelny. Jeżeli macie ochotę odbyć sentymentalną podróż dajcie porwać się Bajorowi. Płyta idealnie wpisuje się w jesienne klimaty. Wieczory, w których tęsknimy, kochamy i jesteśmy kochani. Moja miłość to zbiór na swój sposób wyjątkowy o tym co najbliższe człowiekowi.

Tags
Show More

Marta Mrowiec

Gdyby nie muzyka zapewne więcej pisałaby o książkach. Gdyby nie książki pewnie więcej pisałaby o muzyce. Słucha głównie rapu, ale jest też otwarta na to co dziwne, eksperymentalne i odkrywcze. Unika przeciętności i tego co akurat modne, chyba że jest dobre. Często wraca do starszych,polskich kawałków, które mają swój specyficzny klimat.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close