Dział PublicystykaFelietonyWyróżnione

Płacz i lament – Margaret wzięła udział w szwedzkich preselekcjach do Eurowizji. Felieton

[SZOK], [NIEDOWIERZANIE], [ZDJĘCIA]

Te trzy słowa, lekko wyolbrzymiające, w najlepszy sposób zobrazowały reakcje ludzi na informację, że Margaret wzięła udział w preselekcjach do Eurowizji. Pół biedy, gdyby to był konkurs polski. Nie. Artystka postanowiła reprezentować się tym razem w barwach Szwecji. Lekko zabawne, bo niedawno wyznała, że udziału w międzynarodowym konkursie brać nie chce. I dalej tak podtrzymuje, jednak media stworzył wokół tego zupełnie inną atmosferę. 

Mówcie co chcecie, ale nasz naród jest dość zabawny. Dość niedawno wszyscy trąbili, że Margaret to jedyna postać na polskim rynku muzycznym, która ma potencjał wylansować się za granicą. Wszyscy dopingowali ją podczas preselekcji w 2016 r. z tanecznym przebojem Cool Me Down – w końcu jakieś odbicie od martwych, ckliwych ballad, które nie gwarantują nam wysokich lokat. My nie daliśmy jej szansy zaistnienia na Eurowizji i zaprezentowania się na tak chętnie oglądanym konkursie. My, którzy od dawna wypisywaliśmy w komentarzach, że to ona powinna zasłynąć za granicą – ba, nawet byliśmy obstawiani wysoko w zakładach bukmacherskich. Po tym jak wybraliśmy Szpaka, spadliśmy jak ARTPOP z list przebojów. 

Szwedzki Warner dał jej możliwość zaistnienia wśród tamtej publiczności. Margaret pojawiła się m.in. na tych samych deskach, na których debiutowała Zara Larsson z Lush Life – brzmi obiecująco. I pomimo, że nie osiągnęła takich samych sukcesów jak jej poprzedniczka (co byłoby nierealne), poradziła sobie całkiem nieźle, i pokryła się złotem za sprzedanie ponad 20 tys. kopii sztuk singla.  

W międzyczasie wyruszyła z promocją drugiej studyjnej i w pełni solowej płyty Monkey Business, której można zarzucić wiele, m.in. używanie podobnych brzmień co światowej sławy artyści. Ale przez odpowiedni dobór mocnych singli ładnie się wypromowała.

Gmatwać zaczęło się jeszcze bardziej w momencie kiedy Pani Margaret wyznała, że weźmie udział w preselekcjach do Eurowizji, oczywiście nie w polskich, tylko szwedzkich – gdzie zaczęła odnosić mniejsze i większe sukcesy. Nie spodobało się to naszym Polaczkom, bo jak to? „reprezentować nasz kraj to wstyd?”, „a zapomniałaś co niedawno mówiłaś?”. A czy słuchacze widzą coś więcej poza czubkiem własnego nosa i narodowej „godności”. Do niedawna tak chętnie wysyłana za granice jako „wizytówka” naszego kraju, a teraz zrównana z ziemią, bo postanowiła skorzystać z szansy. Dodatkowo media przedstawiły sprawę w zupełnie innym świetle. Artystka otwarcie powiedziała, że brać udziału w Eurowizji nie zamierza. Szok, co? W jednym z wywiadów wyznała, że nie wyobraża sobie, że ten kraj będzie reprezentował ktoś inny niż jej obywatel zrodzony z krwi i kości. Preselekcje w Szwecji, czyli Melodifestivalen, to idealna furtka dla takich osób jak Margaret. To trampolina, o której może pomarzyć większość artystów (również tych pochodzących ze wspomnianego kraju). Każdy półfinał cieszy się tam dużym zainteresowaniem (ponad 3 miliony widzów). Już rozumiecie? A no i ruch ten się udał, bo Margaret z In My Cabana wspięła się na szczyt szwedzkiego iTunes.  

Poza tym. Każdemu kto oglądał choć raz Melodifestivalen i nasze polskie preselekcje, tłumaczyć nie będę musiał skąd to posunięcie ze strony artystki. Tutaj każdy musi opłacić sobie wszystko z własnej kieszeni, bo TVP co najwyżej da nam jakąś nadpsutą lampę z biura pana Kurskiego. W szwedzkich preselekcjach produkcja jest wykonana z rozmachem (żeby nie powiedzieć ostrzej).  

Początkowo, kiedy artystka ujawniła tytuł singla, pomyślałem „oho, czyżby szykowała się druga Havana?”, ale na szczęście nie tylko ja tak pomyślałem (to tak dla usprawiedliwienia sumienia). Co najśmieszniejsze, w momencie kiedy piosenka już została opublikowana wielu ludzi upierało się, że dalej brzmi jak przebój Camili Cabello – tylko po to, żeby jej dopiec. Jedyne co łączy te dwie kompozycje, to „u na na”, które oprócz Cabello niedawno wykorzystała RAYE w You Don’t Know Me i Rita OraLiamem Payne’em w For You. Jak kilka dni temu wyznała Ania Wyszkoni – w muzyce już wszystko było. Idealny przykład. In My Cabana, to idealny kąsek dla fanów Eurowizji, ale oficjalnie wiadomo, że reprezentować Szwecji nie będzie. Choć bardzo bym chciał. Tak żeby utrzeć nosa Polsce i wszystkim tym, którzy próbowali ją ściągnąć na dno. 

A i jeszcze bym zapomniał. Występ na Melodifestivalen to zapewne nie lada wyznanie dla każdego uczestnika, co odbija się na jakość prezentacji piosenki. Margaret zaprezentowała się z najlepszej stronie. Performance był naprawdę dobry, ale i tak każdy doczepi się do jej wokalu. Mam wrażenie, że jej na stałe została przypięta łatka złej wokalistki – podobnie jak Sarsie i nieważne co zrobi, to i tak ludzie nie pozostawią na jej suchej nitki. Taka nasza mentalność. Powiecie, że chórki ją wspomagały? Kogo nie wspomagają? Od lat artyści decydują się na tego typu pomoc wokalną i nikt nie robi z tego afery. 

Oczywiście, opozycyjnie Margaret dostaje dużo ciepłych, wspierających komentarzy i tego się trzyma. Przekuwa negatywne opinie w sukces i idzie dalej, pomimo, że niektórzy ciągną ją do dołu i ściągają z chmur na ziemię.

Może w końcu nadszedł ten czas, kiedy należałoby przestać przypinać łatki artystom, podcinać im skrzydła i z impetem ściągać w dół, w momencie kiedy zaczyna odnosić sukcesy? Jeżeli mamy krytykować albo robić „shade”, to żeby to miało jakieś podstawy. Może warto też wziąć sobie do serca słowa Dody, które wypowiedziała podczas Wielkiej Gali Gwiazd Plejady 2017 i wyciągnąć z nich wnioski? 

Tags
Show More


Paweł Markiewicz

Student III roku Dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Lublinie. Miłośnik brytyjskiego, jak i polskiego rynku muzycznego. Swoją przyszłość wiąże z dziennikarstwem muzycznym.

Related Articles

16 Comments

  1. Idealnie napisane. Jeszcze w dodatku dużo mówi się o tym, że miała być wybrana wewnętrznie w 2016 ale Kurski w ostatniej chwili zmienił decyzję podjęta przez poprzednia władze

  2. Najgorzej że polaczy nigdy się nie dogodzi. Występuje na różnych galach tutaj – zle, leci do innego kraju – zle. Niech zadebiutuje na świecie i zapomni o tym chorym kraju

  3. Ale przysłowiowy ból tylnej części u autora.. Płacz i lament wśród kogo? Jakis nastoletnich fanów, czy kogo? Proszę o konkrety, bo wypowiadanie się w takim tonie, generalizowanie i bardzo nieladne określenie „Polaczki” świadczy tylko o braku kultury że strony „autora” tego felietonu. Rozumiem, ze macie interes w gnojeniu przysłowiowego Kowalskiego, przypisujac wybiórczo komentarze bliżej nieokreślonej grupy fanów /pseudofanow? Co do samego występu od zawsze na tym portalu przymyka się oko na niedostatki wokalne Małgorzaty… Ja naprawdę gratuluję jej kariery, znajomości i niezłej charyzmy na scenie, ma talent, potrafi wykorzystać swoje warunki wokalne, które są ograniczone ale wybiera taki repertuar albo jej wybierają i robi karierę muzyczna, interesuje się modą i jest naprawdę sympatyczna dziewczyna, szkoda że pokory zabrakło autorowi który byleby zyskać jak najwięcej kliknięć napisał swoim zdaniem szokujący i nieprawdopodobnie wiarygodny artykuł, pozdrawiam autora, może następnym razem uda się wypocic coś bardziej mądrego i rzetelnie przygotowanego :)

    1. Płacz i lament wśród czytelników, słuchaczy i zwykłych Polaków? Wystarczyło obserwować od kilku miesięcy komentarze, opinie ludzi pod różnymi artykułami na Facebooku. Była ich masa. Dodatkowo jeżeli chciałbyś wiedzieć, to nie generalizowałem. Znalazł się również artykuł, w którym spoglądam na drugą stronę medalu, że pojawiło się wiele słów wsparcia i Margaret często w wywiadach do nich się odnosiła. Uwierz mi, że felieton ten, jak i moje poprzednie są rzetelne, stworzone na bazie szeroko rozumianego researchu, więc wbrew pozorom to Twoje zarzuty są bezpodstawne, a nie moja opinia stworzona na obserwacjach. Rozumiem, że moje zdanie może Ci się nie podobać, ale cóż. Felieton to gatunek dziennikarski z półki subiektywnej. :)

    2. Przepraszam, ale ten „felieton” to bardziej pobożne życzenia zaangażowanego fana, a nie tekst o wartości dziennikarskiej. W dodatku momentami napisany infantylnym językiem. Oczywiście autor, tak jak każdy fan, ma prawo do swoich opinii. Niech to jednak będą jego opinie, a nie uogólnianie i wsadzanie w głowy i usta ogółu „Polaczków” rzekomych zachwytów i lamentów nad panią Małgosią, która w moim odczuciu jest tylko sprawnie wykreowanym produktem, bo ani wokalem, ani oryginalną muzyką, ani charyzmą sceniczną szczególnie się nie wyróżnia. Tak, to moja prywatna opinia 😊 A moje prywatne ucho słyszało na MF nie wspomaganie chórków, lecz zagłuszanie przez chórki słabego wokalu. Moje prywatne ucho słyszało też wystarczającą ilość wykonów na żywo Margaret, aby upewnić się do jej braków wokalnych i powtarzane po tysiąckroć zaprzeczenia mojego ucha nie zmylą. Szczytem zaś nietaktu autora jest ubolewanie nad porażką w preselekcjach 2016, bo porażka owa była wynikiem właśnie decyzji „Polaczków”, na którą to decyzję sama sobie wykonawczyni zapracowała bladym i nijakim występem z bardzo słabym wokalem. Zweryfikował jej potencjał już pierwszy występ live, więc kudy jej do wielkiej sztokholmskiej sceny? I odwrotnie – potencjał Szpaka zweryfikował najpierw polski, a potem europejski odbiorca i tyle powinno być w temacie. Jak widać, niektórym (fanom Margaret) to za mało. I do dziś pokutuje u nich rozpaczliwe „co by było gdyby”. Nic by nie było. Byłoby to samo co w holu na Woronicza, tylko gorzej. Osobie parającej się dziennikarką wypada rozróżnić nagranie studyjne, choćby nawet z potencjałem i wykon na żywo, który (na szczęście, a dla niektórych wykonawców- o zgrozo) jak zwykle wszystko weryfikuje. Na marginesie – jak często sprawdzają się typy bukmacherskie w przypadku Eurowizji? Przyznam, nie wiem. Ale sądzę że to jak wróżenie z fusów, które skwapliwie podchwycili fani Margaret i żyją tym do dziś. Jak dla mnie dużo lepszym pomysłem byłoby wysłanie na ESC Dody, bo choć to nie postać z mojej bajki, to jednak tu byłaby gwarancja i poziomu wokalnego, i odpowiedniej charyzmy scenicznej. Takie są moje subiektywne wnioski, do których mam prawo podobnie jak autor artykułu. 😊😉

    3. Statystyki..może takie jak GUS tworzy? :-D hah bardzo fajny artykuł, szkoda że nie trafi do tych których powinien, zresztą jak zawsze w takim przypadku bywa. Trochę dystansu ludzie. W naszym kraju nigdy nie pojedzie na taki konkurs kawałek, który mógłby coś osiągnąć. Umówmy się w naszym kraju Eurowizja jest traktowana w dość specyficzny sposób. Każdy chce wygrać, ale nikt z tym nic nie robi. Wystarczy, że do preselekcji zgłosi się artysta/muzyk z gronem oddanych fanów i z miejsca wygrywa. Statystyki to bym chciał zobaczyć, ile faktycznie głosów oddano i wtedy podjąć dyskusje gdzie tkwi problem. Pozdro

  4. Autor sam powinien wziąć sobie do serca swoje rady :) „Może w końcu nadszedł ten czas, kiedy należałoby przestać przypinać łatki artystom, podcinać im skrzydła i z impetem ściągać w dół, w momencie kiedy zaczyna odnosić sukcesy?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *