Loïc Nottet - Selfocracy
  • Data premiery:
    31 03 2017
  • Wytwórnia:
    Sony Music Entertainment
  • Gatunek:
    pop, electro, indie
  • Single:
    Million Eyes, Mud Blood
Najlepsze utwory:
Million Eyes, Wolves, Mud Blood, Team8, Poison
Najsłabsze utwory:
Dirty

Belg to debiutant, ale z bogatym bagażem doświadczeń. Finalista The Voice Belgique, autor słynnego coveru Chandelier i reprezentant kraju w Konkursie Piosenki Eurowizji w Wiedniu, gdzie odniósł wielki sukces zajmując wysokie 4. miejsce. Od tego czasu minęło już blisko dwa lata. Przyszła pora na debiutancki krążek. Loïc Nottet prezentuje Selfocracy.

Propozycja eurowizyjna Loïca szybko zwróciła moją uwagę w 2015 roku. Trzeba przyznać, że jego electropopowe Rhythm Inside wyróżniało się na tle innych kompozycji, a kluczem do sukcesu okazała się być konkursowa prezentacja, która została przygotowana perfekcyjnie. Interesująca gra świateł, ciekawy pomysł, świetny wokal i intrygująca choreografia. Chciało się to oglądać.

Konkurs Piosenki Eurowizji pozwolił Belgowi rozwinąć nieco skrzydła i rozpocząć prace nad swoim pierwszym albumem. Przeczuwałem, że Loïc może mieć muzycznie wiele do powiedzenia. Ku mojemu zdziwieniu na trackliście jego krążka zabrakło słynnego Rhythm Inside. To odważna decyzja zrezygnować z naprawdę dobrego utworu, który przyniósł Ci rozgłos. Okazało się, że debiutanckie dzieło broni się także bez niego.

Album otwiera Selfocracy, intrygujące oraz nieco mroczne intro z niezwykle mocnym, głębokim przekazem. Młody artysta dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat dzisiejszego mało tolerancyjnego świata i kondycji żyjącego w nim społeczeństwa. Nawiązuje do luster oraz ich zgubnego wpływu na człowieka. Trafnie dostrzega, w jak ogromnym zakłamaniu żyją obecnie ludzi. Stają się egocentrykami skupionymi jedynie na tworzeniu swojego idealnego, często nieprawdziwego, wizerunku. Z premedytacją zniekształcają swój realny obraz, aby zdobyć uznanie wśród innych. To naprawdę udana obserwacja. Wystarczy popatrzeć na nasze konta w mediach społecznościowych, w których praktycznie każdy próbuje pokazać najlepszą wersję samego siebie – niejednokrotnie zakłamaną i daleką od prawdy. Na debiutanckim Selfocracy dość trudna tematyka idzie w parze z niezwykle interesującą muzyką. Przywołuje mi to natychmiast na myśl Pure Heroine Lorde, która także opowiadała o ciężkich sprawach za pomocą intrygującej mieszkanki dźwiękowej.

Album otwierają Mud Blood oraz Team8, mocne electropopowe kompozycje z wyrazistymi refrenami. Obydwie świetne wyprodukowane. Podobnie jak bardziej popowe, ale niezwykle przyjemne Hungry Heart i zamykające Mirror, które idealnie spaja całe dzieło. To bardzo udana klamra nawiązująca dźwiękowo do nieobecnego na płycie Rhythm Inside. Piosenkę poprzedza intrygujące outro Peculiar and Beautiful, gdzie Loïc powraca do tematu luster – potrafiących zniszczyć człowieka i uniemożliwić mu szczęśliwe życie. Kończąc swoje dzieło Belg daje słuchaczowi pewną prostą radę: „Break it! Break the mirror, it blinds you! And be you, simply you, that will be enough, believe me”.

Selfocracy to także nieco spokojniejsze utwory, gdzie silny electropop ustępuje miejsca cichszym dźwiękom. Warto posłuchać nieco mglistego, indiepopowego Whisperers. Nastrojowe Cure to wyjątkowy list miłosny Notteta do muzyki. Artysta pokazuje, jaki ma do niej stosunek – to lekarstwo i najlepszy sposób na walkę z problemami. Loïc nawiązuje nawet do krytyków jego głosu. Faktycznie, jest on na tyle unikalny, że spotkanie z mniej przychylnymi opiniami jest niestety nieuniknione. Bywa, że zarzuca się Belgowi zbyt kobiecą barwę wokalu. No cóż, robi on z niej fantastyczny użytek, więc oby tak dalej. Haters gonna hate.

Nie brakuje także inspiracji Sią, o której niejednokrotnie Nottet wspominał w wywiadach. Stworzył też swoją wersję piosenki i wideo do słynnego Chandelier. Zauważyła to sama Australijka, której cover tak się spodobał, że podzieliła się tym na Twitterze. Nie da się wiec nie zauważyć, że jej twórczość jest naprawdę bliska Belgowi. W świetnym Wolves słychać to najlepiej – jego wokal tutaj często przypomina ten należący do australijskiej gwiazdy.

Ciężko znaleźć na tej płycie słabe momenty. Tak naprawdę to zwyczajnie ich nie ma. Słychać, że koncepcja albumu została przez artystę dokładnie przemyślana. Czuć dbałość o każdy detal. Nic nie dzieje się tu przypadkowo. To spory wyczyn stworzyć tak spójny debiut.

Większe uwagi mam jedynie do dwóch kompozycji. Odbiór mainstreamowego Dirty popsuł zdecydowanie rap Lil Tripa. Czy tam rapuje jakiś siedmiolatek? Mało przekonywująco brzmi też refren Poison. Niestety, to najbardziej nierówna piosenka na całej płycie. Z dobrą produkcją, świetnymi zwrotkami i nieudanym refrenem. Warto jednak posłuchać utworu do końca – jego druga część jest kapitalna. Te gitary trzeba usłyszeć.

Singlowe Million Eyes okazało się być zdecydowanie najlepszym momentem na Selfocracy. Dawno nie słyszałem tak interesującego dark electropopu w postaci ballady. To prawdziwa lawina emocji, która przyciąga oraz intryguje. Świetna warstwa tekstowa, ogrom wrażeń i popis wokalny Loïca tworzą kompozycję kompletną, od której ciężko oderwać się.

Belgia ma powody do dumy. Loïc Nottet to wyjątkowo utalentowany młody artysta, który udowodnił swoim debiutem, że ma do powiedzenia o wiele więcej, niż niejeden znacznie bardziej doświadczony kolega z branży. Nie stworzył kolejnego pustego popowego dzieła. Zaprezentował światu dojrzałą kolekcję utworów wypełnionych trudnymi, ale jakże ważnymi historiami. O takich debiutantach warto pisać. W końcu to oni będą kształtować kolejne trendy w muzyce. Słuchajcie i poznawajcie Selfocracy, bo warto!

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Piotr Krajewski
8.5/10
Dariusz Kozera
9/10
Łukasz Mantiuk
8/10
Aleksandra Żeleźnik
8/10
Paweł Markiewicz
7/10
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEurowizja 2017. Rumunia i „Yodel It!”
Następny artykułNowa płyta Kendricka Lamara
Kontakt: piotrkrajewski11@gmail.com / instagram: xvanpierre
  • 8,5 to i tak zaniżona ocena, jak na taką przychylność w recenzji. Koleś zmiażdżył jakością jakikolwiek inny, wydany do tej pory w 2017 roku album.

  • Muzyka pierwsza klasa. Teraz tylko do maja i wszystko usłyszę na żywo na koncercie.