Dział PublicystykaRecenzje

Lea Michele – Places (2017), recenzja Dariusza Kozery


Lea Michele - Places
  • Data premiery:
    28 04 2017
  • Wytwórnia:
    Columbia Records
  • Gatunek:
    Vocal, Pop
  • Single:
    Love Is Alive
Najlepsze utwory: Run To You, Heavenly, Tornado, Beliver, Getaway Car, Sentimental Memories
Najsłabsze utwory: Anything's Possible

Na krótko po wydaniu swojego debiutanckiego albumu Lea Michele zniknęła na pewien czas ze świata muzyki. Wokalistka zajęła się pisaniem książek, realizowaniem marzeń oraz szukaniem swojego brzmienia. Po trzech latach wróciła i zaprezentowała swoim fanom album Places.

Lea Michele już od małego kochała muzykę. Mając zaledwie osiem lat dziewczyna dostała rolę w musicalu Les Misérables, który był wystawiany na Broadwayu. Później wzięła udział w kilku innych musicalach, a w 2009 roku dostała główną rolę w serialu Glee. To właśnie z postacią Rachel Berry kojarzy ją większość osób. Serial ten otworzył przed nią liczne drzwi i dzięki niemu zyskała sporą rzeszę fanów. W 2014 roku Lea w końcu postanowiła postawić na swoją muzykę i wydała debiutancki album zatytułowany Louder. Płyta zadebiutowała na 4. miejscu w zestawieniu US Billboard 200, jednak nie uzyskała zbyt przychylnych opinii ze strony recenzentów oraz fanów. Po trzech latach przerwy Michele zdecydowała, że jest gotowa zaprezentować światu swoje nowe brzmienie. W ten oto sposób 28 kwietnia światło dzienne ujrzał album zatytułowany Places.

Na pierwszy ogień poszedł singiel Love Is Alive. Wzruszająca ballada w bardzo broadwayowskim stylu była pierwszym światełkiem nadziei na zupełnie nowe brzmienie Lei. Wokalistka w końcu postanowiła odrzucić na bok wszelkie ozdobniki i postawiła swój głos na pierwszym planie. Już sam ten jeden utwór zwiastował nadejście dopracowanego materiału. Przed premierą albumu wokalistka zaprezentowała również kompozycję Anything’s Possible, którą śmiało można nazwać Fight Song w wersji Michele. Prosty, popowy kawałek z bardzo popularnym przesłaniem, który niestety lekko odstaje od reszty utworów. Później swoją premierę miały utwory Run To You oraz Getaway Car. Właśnie w takich utworach Lea odnajduje się najlepiej. Wokalistka ma piękny i potężny głos, którym potrafi skruszyć najbardziej zatwardziałe serca. To wszystko od najlepszej strony możemy usłyszeć właśnie w tych dwóch utworach.

Mocnym atutem Places są teksty piosenek. Tym razem Michele postanowiła skupić się na śpiewaniu kompozycji o wiele dojrzalszym przesłaniu niż te, które znalazły się na poprzednim albumie. Do najlepszych pod tym względem zaliczają się Heavy Love oraz BeliverLea doskonale wczuła się w tematykę tych piosenek i swoim wokalem sprawiła, że brzmienie tych kawałków jest jeszcze silniejsze, a tekst trafia bezpośrednio w serce słuchaczy. Najpiękniejszą rzeczą w muzyce jest moment, kiedy wokalista śpiewa o czymś, co wiąże się bezpośrednio z osobistymi przejściami. Dla mnie takimi utworami są Sentimental Memories oraz Proud. Pierwsza z nich to łagodna ballada, która z jednej strony jest pełna spokoju, a z drugiej żalu. Sposób, w jaki Michele połączyła te emocje ze sobą zaowocował rewelacyjnym utworem, który sprawia, że słuchacz zwyczajnie odpływa. Druga kompozycja to swoista walka o zainteresowanie. Utwór stopniowo nabiera tempa, a wokalistka z każdym kolejnym słowem zmienia się z niewinnej i nieco przestraszonej w twardą i silną.

Słuchając albumu Places nie można przejść obojętne obok utworu Heavenly. Tutaj Lea po raz kolejny udowadnia, że doskonale panuje nad swoim głosem i potrafi nim manipulować na wiele stron. Do sukcesu tego utworu przyłożyła się również Ellie Goulding, która napisała tekst piosenki. Na sam koniec Michele zostawiła utwory Tornado oraz Hey You. W pierwszym ponownie mamy do czynienia z rozwijającym się stopniowo wokalem oraz muzyką. Trzeba przyznać, że wokalistka świetnie sprawdza się w takich zmiennych utworach. To właśnie w nich ma największą możliwość do zaprezentowania ogromnej gamy swoich wokalnych umiejętności. Hey You jest natomiast jedynym utworem, który napisała Lea. Wszyscy Ci, którzy wiedzą co nieco o jej prywatnym życiu z łatwością domyślą się kogo miała na myśli tworząc tę kompozycję. Trzeba przyznać, że lepszego zakończenia dla tego albumu nie mogła wybrać.

<br/><a href="https://i2.wp.com/oi65.tinypic.com/1z2ndae.jpg?w=1220" target="_blank">View Raw Image</a>

Places to zdecydowanie ogromny krok na przód w twórczości Michele. Przy pierwszym albumie wokalistka miała wiele na głowie i zwyczajnie się pogubiła. Teraz, po trzyletniej przerwie, dziewczyna odnalazła swoje brzmienie i w końcu zaczęła tworzyć muzykę do jakiej jest stworzona. Jestem pewien, że album ten nie odnieście zbyt dużego sukcesu komercyjnego, ponieważ nie jest to typowy popowy krążek. Mi osobiście w ogóle to jednak nie przeszkadza. W końcu ważniejsza jest zawartość płyty, a nie ilość sprzedanych kopii. Materiału, który znalazł się na Places słuchałem już wielokrotnie i nadal mi się nie znudził. W tym krążku odnalazłem wszystko to, za co na samym początku pokochałem Michele. Płyta jest pełna emocji, pięknych dźwięków, a przede wszystkim skupia się na wokalu, a nie muzyce i chwytliwych brzmieniach. To właśnie to sprawia, że jest tak bliska ideału.

Ocena końcowa - 9

9

User Rating: Be the first one !
Tags
Show More

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Dariusz Kozera
9/10
Łukasz Mantiuk
8.7/10
Paweł Markiewicz
7/10
Łukasz Jaćkiewicz
4/10


Dariusz Kozera

Studiuje na Uniwersytecie Przyrodniczym. Słucha głównie popu, jednak żaden gatunek muzyczny nie jest mu obcy. Miłośnik twórczości Ariany Grande, Demi Lovato, Jessie J. Uważa, że dzień bez muzyki, to dzień stracony.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.