Dział PublicystykaRecenzje

LCD Soundsystem – American Dream (2017), recenzja Doroty Kutnik

LCD Soundsystem kilka lat temu oficjalnie pożegnali się z publicznością ogłaszając rozpad zespołu. A jednak, James Murphy i spółka nie wytrzymali zbyt długo i szybko zmienili swoją decyzję. Grupa powróciła na scenę w 2015 roku i od razu ruszyła w trasę koncertową. Podczas koncertów m.in. na Open’erze w 2016 roku, LCD Soundsystem przypominali swoje największe przeboje. Jednak zespół wrócił też do studia nagraniowego, czego efektem jest wydana na początku września płyta American Dream.

Prawie pięć lat – właśnie tyle trwała przerwa w działalności zespołu na czele z Jamesem Murphy’m. Band w 2011 roku zagrał pożegnalny koncert i nic nie zwiastowało jego powrotu. Potem jednak zaczęto spekulować, a gdy światło dzienne ujrzał świąteczny singiel LCD Soundsystem, o powrocie zespołu mówiło się coraz poważniej.  Dwa lata temu grupa oficjalnie się reaktywowała i przez ten czas pracowała również nad nowym wydawnictwem. W międzyczasie grupa dawała dużo koncertów i pojawiła się też w Polsce. Wielu określało występ LCD Soundsystem jako jeden z najlepszych ubiegłorocznej edycji. I faktycznie, mimo oldschoolowego klimatu, zespół porwał publiczność do tańca. Jednak nie można ciągle grać tylko starych piosenek. Po takich wspomnieniach, od kolejnego krążka bandu oczekiwałam jeszcze więcej takiego świetnego klimatu. Nowy album grupy powstawał stosunkowo długo, ale czy to w American Dream słychać?

Image and video hosting by TinyPic
10 utworów może wydawać się skromnym wyborem jak na powrót po kilku latach, jednak utwory z American Dream łącznie trwają ponad godzinę. I jest to ponad godzina naprawdę dobrej muzyki. Można tu znaleźć zarówno spokojniejsze, wręcz balladowe momenty, jak i dynamiczne brzmienia. Ja osobiście skłaniam się w stronę tych bardziej melancholijnych kompozycji jak Oh Baby i American Dream. To jedne z najmocniejszych punktów najnowszego krążka LCD Soundsystem. Otwierająca album piosenka ujmuje lekko wycofanym wokalem Murphy’ego i narastającą melodią, a American Dream hipnotyzuje dźwiękami, skłania do przemyśleń nad tekstem i mimo tego, że trwa sześć minut, nie dłuży się ani trochę.

Drugim lead singlem wydanym w maju był utwór Call The Police, w którym jest trochę energiczniej, jednak nadal klimatycznie. Bez wątpienia był to świetny wybór na singiel – publiczność na koncercie mogłaby wykazać się w śpiewaniu przy tym utworze! Dance-punk i typowe elektroniczne, oldschoolowe brzmienia LCD Soundsystem wracają w kolejnym singlu – Tonite. W Other Voices James Murphy daje upust emocjom i melorecytuje wspólnie z Nancy Whang. Nawarstwione głosy w tej piosence przeradzają się w dziwną dysharmonię, jednak w końcowym rezultacie brzmi to dość ciekawie. How Do You Sleep? z rytmem wybitym na bębnach brzmi trochę patetycznie, lecz w drugiej połowie utworu dochodzą syntezatorowe brzmienia i wszystko łączy się w całość. Album kończy nostalgiczne Black Screen będące hołdem dla Davida Bowie’go.

American Dream nie jest albumem lekkim, łatwym i przyjemnym. Piosenki rozwijają się po trzeciej, czwartej minucie. Momentami nowy krążek LCD Soundsystem może męczyć, dziwić, ale przy kolejnym odsłuchu i tak doceni się muzyczny geniusz tego zespołu, który na szczęście się reaktywował. Ci muzycy rozumieją się świetnie, co słychać na płycie – połączenia, które mogą nie wyjść, im wychodzą i tego po prostu chce się słuchać. Mam nadzieję, że muzycy ruszą w dużą trasę promującą nowy album i będzie mi dane usłyszeć te piosenki na żywo.

Ocena końcowa - 7.5

7.5

User Rating: Be the first one !
Tags
Show More

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close