Karierę muzyczną rozpoczął bardzo wcześnie, bo już w wieku 12 lat. Dwukrotnie zdobył Fryderka w kategorii „wokalista roku”. Dopiero po 30 latach pracy artystycznej wydał swój autorski album Oldschool. Czy warto było czekać? Czy spełnił postawione mu oczekiwania? Weźmy pod lupę najnowsze muzyczne wydawnictwo Kuby Badacha.

Kuba Badach jest absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie wokalnej. Ma na swoim koncie współpracę z wieloma artystami, do których grona należy między innymi Kayah. Wraz ze swoim zespołem Poluzjanci mieli okazję występować między innymi w USA. Z The Globetrotters wydali cztery płyty i grali chociażby na Węgrzech. W 2009 roku wydał album Obecny – Tribute to Andrzej Zaucha, który pokrył się złotem. Od lat przed Świętami Bożego Narodzenia wysłuchujemy jak w kwartecie z Mieczysławem Szcześniakiem, Andrzejem Piasecznym i Adamem Lampertem śpiewają Kolędę dwóch serc. Przez wszystkie lata kariery zdążył rozkochać w swoim głosie wielu słuchaczy, dla których jego nowy album będzie pozycją obowiązkową tej jesieni.

Promocję albumu muzyk rozpoczął od singla Życie. Jest to zdecydowanie przyjemny dla ucha kawałek, w którym świetnie brzmi nieco jazzowy podkład i szybko zapadający w pamięć tekst autorstwa Janusza Onufrowicza. Dużym atutem utworu jest oczywiście sam głos Badacha, który podszedł do utworu z charakterystycznym dla siebie „feelingiem”.
Kolejna pozycja to So Sorry. Utwór ma bardzo przyjemny charakter, który może przynieść nam na myśl lata 80. czy 90. poprzedniego wieku. Jedyne co może nieco drażnić w tym utworze to… język angielski. Piosenkarz zdecydowanie lepiej brzmi w utworach śpiewanych po polsku. Będę z Tobą to melancholijna kompozycja, która raczej nie zapadnie nam w pamięć. Jest to jeden z najsłabszych utworów na całym albumie. Może ciekawa improwizacja na którymś z instrumentów dodałaby mu nieco charakteru, ponieważ zdaje się on być nieco „nijaki”. W kolejnym numerze Cześć wracamy do przyjemnego, lekko jazzowego klimatu. Jednych napisany do niego tekst może irytować w swej prostocie, innych właśnie ta, zdawałoby się, banalność tekstu, może ująć. Jestem kimś to jedna z trzech piosenek do których tekst napisała żona muzyka – Aleksandra Kwaśniewska. Rytmiczny, nieco dance’owy klimat utworu z pewnością sprawia, że wielu słuchaczom nogi nie mogą ustać w miejscu. Pada wprowadza nas w spokojny klimat i zdaje się być idealnym utworem na długie, jesienne wieczory. Pomimo tego, że jest to ballada, utwór potrafi mocno wciągnąć słuchacza i na te ponad 5 minut całkowicie nim zawładnąć.

W kawałku Pusto przeszkadzać niektórym mogą efekty elektroniczne. Czy aby na pewno tego typu nawiązania do lat 80. do niego pasują? W pewien sposób zdają się go „wypełniać”, jednak z pewnością nie każdemu słuchaczowi przypadną do gustu. Emocjonalne Po drugiej stronie zachwyca zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej. Podobnie jest z utworem Wracam do Siebie, w którym doskonałe połączenie wokalu Badacha i fortepianu Jacka Piskorza wzbogaca improwizacja Piotra Schmidta na trąbce. Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych numerów na płycie. Utwór Chwile doskonale pokazuje talent piosenkarza, który śpiewając przekazuje słuchaczom niesamowite emocje, doskonale wczuwając się w tekst, który zdaje się bardzo mocno przeżywać. Ostatnia kompozycja – Wall of Kidness w klimatyczny sposób prowadzi nas ku zakończeniu albumu. Uwagę słuchacza przykuje tu z pewnością partia dęta, która doskonale wkomponowuje się w utwór i przypomina nam o jazzowych „zapędach” Badacha.

Jednych fanów Oldschool może zachwycić, inni po prostu wysłuchają go z przyjemnością. Choć nie każdy utwór jest równie dobry, to biorąc pod uwagę całość, fani nie powinni czuć się zawiedzeni. Dobre teksty, wplatanie (z wyczuciem) jazzowego klimatu i przede wszystkim fenomenalny wokal, który potrafi zaczarować słuchacza. Tak moglibyśmy w skrócie opisać ten album. Miejmy nadzieję, że na kolejną autorską płytę artysty nie będziemy musieli czekać kolejne 30 lat.