Dział Publicystyka Krzysztof Kiljański - Duety (2014), recenzja Jonatana Paszkiewicza

Krzysztof Kiljański – Duety (2014), recenzja Jonatana Paszkiewicza

Słyszę „Krzysztof Kiljański” – myślę >>Kayah<<. Słyszę „Krzysztof Kiljański” – myślę >>Prócz ciebie, nic<<. Choć dla całokształtu twórczości Krzysztofa Kiljańskiego krzywdzące może się wydawać kojarzenie go wyłącznie z duetu z Kayah, to jednak ogromny sukces ich wspólnej piosenki jest tego najpiękniejszym wynagrodzeniem. Potrzebny jest jednak rozwój. Czy Duety popychają karierę wokalisty naprzód?

Album Duety otwiera nagrana z Kayah w 2005 roku ballada Prócz ciebie, nic. Trudno uwierzyć, że od jej premiery minęło już 10 lat. Kayah napisała ponadczasowy tekst, a takie instrumentalne smaczki, jak fortepianowa wstawka rozpoczynająca i kończąca utwór, czy gitarowa solówka pośrodku, nie pozwalają o sobie zapomnieć. To piękny utwór. Drugą pozycję tracklisty stanowi duet z Haliną Mlynkovą pod tytułem Podejrzani zakochani (utwór z 2012 roku), skomponowany na potrzeby filmu pod tym samym tytułem. To piosenka całkiem przeciętna, z jeszcze bardziej przeciętnym tekstem, ale słucha się przyjemnie. Halina jak zawsze z wdziękiem.

Na płycie znalazły się cztery utwory premierowe. Pierwszym z nich i jednocześnie jedynym singlem promującym album została piosenka Ktoś między nami (Anna Jantar i Zbigniew Hołdys w oryginale), którą Kiljański zaśpiewał z Sarsą Markiewicz. Wybór jej na singla uważam za znakomity. Obok Prócz ciebie, nic jest to zdecydowanie najlepsza piosenka z płyty. Ciepły głos Kiljańskiego idealnie współbrzmi z chłodniejszym wokalem Sarsy, a wszystko spajają nastrojowe dźwięki kanadyjskiej harmonijki Keitha Bennetta. Relaksuje, można odpłynąć.

Druga premierowa piosenka, Zakochani są wśród nas (Helena Majdaniec w oryginale), to duet Krzysztofa Kiljańskiego z Marią Niklińską. I tutaj niestety pierwsze rozczarowanie, spowodowane wokalem Marii. Jest czysto, natomiast irytuje przesadnia „cukierkowatość” w jej głosie. Klimat piosenki wymaga pewnej wokalnej dziewczęcości, ale Niklińska ją zdecydowanie przerysowała. Szkoda, bo mogło być naprawdę ładnie. Sytuację ratują jedynie partie Kiljańskiego.

Dwie pozostałe premiery to Jej portret (słowa Jonasza Kofty) z Kasią Popowską oraz Pół oddechu (Maryla Rodowicz w oryginale) z Izą Kowalewską. Kasia Popowska, mimo, że najlepiej brzmi we własnym, melodyjnym, swobodnym repertuarze, to i z takim utworem sobie poradziła. Jednym z lepszych duetów jest również Pół oddechu z intrygującym tekstem Katarzyny Nosowskiej napisanym dla Maryli Rodowicz (notabene mało kto wie, że Krzysztof Kiljański jest współautorem muzyki do fantastycznego utworu Będzie to co musi być Maryli Rodowicz i Sławka Uniatowskiego z albumu Kochać z 2005 roku). Kowalewska i Kiljański świetnie się uzupełniają. Głos wokalistki określiłbym mianem surowego, ale dzięki temu idealnie pasującego do słów piosenki.

Piątą pozycję na trackliście albumu zajmuje cover piosenki Maanamu Kocham cię, kochanie moje, którą Kiljański zaśpiewał z Grażyną Szapołowską. Aranżacja tego utworu zupełnie nie przypadła mi do gustu. I o ile akompaniament do partii wokalnej Szapołowskiej, z trudem, ale byłby jeszcze do przyjęcia, o tyle monotonne, samotne i wręcz depresyjne skrzypce w partii Kiljańskiego są już nie do zniesienia. Przy tworzeniu nowej aranżacji tak wybitnego utworu należało postarać się bardziej.

Piosenka Naprawdę pochodzi z poprzedniej płyty Krzysztofa Kiljańskiego, Powrót, wydanej w 2013 roku. Wokalista zaprosił do jej nagrania Dorotę Miśkiewicz. Przykro mi to pisać, ale ten utwór jest straszny. Jego tekst woła o pomstę do nieba, a i muzyką nie grzeszy. Tym bardziej dziwi mnie fakt umieszczenia tak słabej piosenki na kolejnym albumie.

Wydawnictwo zamyka autorska piosenka Elżbiety AdamiakPosiedźmy sobie razem w kuchni oraz piosenka z tekstem Agnieszki OsieckiejKto tak ładnie kradnie jak on, którą Kiljański zaśpiewał z Anną Serafińską. Nie jestem fanem tych duetów, ale skoro musiały już powstać, to można było je ciekawie zaaranżować, zamiast powielać stare, monotonne melodie.

Podsumowując, album zawiera piosenki skrajnie różne. Od wspaniałych (Prócz ciebie, nic, Ktoś między nami), przez całkiem dobre (Pół oddechu) i przeciętne (Podejrzani zakochani), aż po zupełnie nieudane (Naprawdę, Kocham cię, kochanie moje). Uważam, że nie do końca przemyślany był dobór piosenek na płytę. Przy tworzeniu tracklisty, błędem było kierowanie się tylko i wyłącznie chęcią zawarcia na niej duetów, bez względu na to, czy jedna piosenka jest spójna z drugą, czy nie. Rozumiem, że taka była koncepcja albumu (tytuł mówi sam za siebie), ale zamiast umieszczać na nim stare utwory, zupełnie niepasujące do nowych, można było nagrać więcej piosenek premierowych, zachowując tym samym pewną spójność stylu. Jeśli chodzi o muzykę, na uwagę zasługują wspomniane smaczki, jak choćby dźwięki harmonijki w utworze Ktoś między nami. Muzyka w większości utworów jest jednak skromna i przewidywalna. Mogłoby dziać się więcej.

Przy ocenie tekstów wziąłem pod uwagę tylko trzy piosenki (Prócz ciebie, nicPodejrzani zakochaniNaprawdę), ponieważ tylko one nie są coverami. Warto zaznaczyć, że średnią w tej kategorii mocno zaniża utwór Naprawdę.

Dobór piosenek był zatem mniej lub bardziej udany, ich aranżacje również, ale jedno jedno trzeba przyznać – Krzysztof Kiljański jest doskonałym wokalistą. Jest to jednak talent, który ciągle się marnuje, a Duety nie posuwają jego kariery naprzód. Kiljański potrzebuje dobrego tekściarza.

Popularne