Dział Publicystyka Król – Przewijanie na podglądzie (2018), recenzja Karoliny Młynarskiej

Król – Przewijanie na podglądzie (2018), recenzja Karoliny Młynarskiej

Rok bez Króla to rok stracony – na podobny komentarz natknęłam się niegdyś w Internecie, pod jednym z artykułów dotyczących Błażeja Króla. Rzeczywiście, artysta regularnie dostarcza nam nowej muzyki: czy to pod szyldem różnych grup (Kawałek Kulki, UL/KR czy Kobieta z Wydm), czy pod własnym nazwiskiem. Niezależnie od tego, w jaki sposób się podpisuje, materiał zawsze stoi na wysokim poziomie. Nie inaczej jest z najnowszym wydawnictwem Króla, czyli płytą Przewijanie na podglądzie. Płytą, od której niełatwo się uwolnić.

Przyglądając się niekonwencjonalnej okładce, myślę sobie: awangarda. Abstrakcje. Szukanie nowych form wyrazu. Indywidualność. Zasadniczo te określenia – choć niepełne i zapisane naprędce – odnoszą się zarówno do grafiki, jak i do zawartości płyty. Bo mimo że nowe dźwięki Króla mogą czerpać ze znanych stylów tudzież gatunków, to jednak same utwory są tak skonstruowane, że nie sposób porównać je do żadnych innych i zarzucić bliskiego podobieństwa do czegokolwiek.

Pierwszą zapowiedzią krążka była kompozycja o tytule całą ciszę / POKÓJ NOCNY. Intrygujący jest fakt, że zdecydowana większość utworów jest zatytułowana według takiego schematu. Ten efektowny i w gruncie rzeczy prosty zabieg stanowi jeden z dowodów na niebanalność Króla. A jest ich na płycie od groma, przykładowo –  wokal. Początkowo nie zwraca się na niego szczególnej uwagi, lecz wkrótce brwi wędrują do góry w zaskoczeniu, kiedy dostrzegamy jego potencjał, siłę oraz piękno, a także umiejętne zabawy tym nieprzeciętnym głosem. Owe gierki pojawiają się regularnie, choć najwyrazistsze są w utworze NIEMOŻLIWE.

Na albumie znajdziemy dziewięć piosenek. Za każdym razem, kiedy ku schyłkowi biegnie ostatnia z nich, jestem nieco rozczarowana, że to już koniec. Od pierwszych dźwięków płyty Król zabiera nas bowiem w półgodzinną, wyjątkową i wielobarwną podróż, z której żal powracać. Pulsujące, „rosnące” utwory są spójne i niepodobne do siebie zarazem. W każdym z nich zastosowano różne, niepowtarzające się rozwiązania, będące powodem wzbierającego na sile zachwytu.

Tak jak wspominałam, podczas słuchania płyty można wychwycić kilka znajomych elementów. Całość niejako nawiązuje do stylistyki lat 80., w głównej mierze do jej elektronicznej odsłony. Chwilami przychodzą mi na myśl Wodecki i Zaucha (przypominaj / CULPA), innym razem myślę o Rezerwacie i ich przeboju Zaopiekuj się mną (z tobą / DO DOMU). Niemniej za każdym razem wyraźnie słyszę Króla, którego charyzma wybija się ponad wszelkie naleciałości, których w gruncie rzeczy i tak jest niewiele.

Warstwa liryczna jest tutaj niezwykle istotna. Teksty są raczej oszczędne, jednak moc ich przekazu uderzająca. Traktują o ważnych sprawach, nierzadko intymnych i emocjonalnych. Dzieje się tak w przypadku między innymi kiedyś / CZEKAŁAM (gdzie Król wciela się w rolę kobiety, co jest oryginalnym posunięciem) czy przywołanego już z tobą / DO DOMU. Szczególności dodaje tym treściom fakt, że każde słowo wypłynęło spod ręki Króla, dzięki czemu nie stanowią pustej, przypadkowej mieszanki i zyskują na wiarygodności.

Król zaprezentował nam szeroką gamę muzycznych dróg, dlatego trudnym zadaniem jest klasyfikacja Przewijanie na podglądzie do jednego i konkretnego gatunku. To taki typ muzyki, który mocno oddziałuje na słuchacza. Bezproblemowo i niesamowicie szybko porywa go do swojej rzeczywistości, oczarowuje nim i nie chce tego zdziwionego odbiorcy wypuścić, kurczowo się go trzymając. Śmiertelnik wydaje się odurzony tą fuzją przeróżnych, wspaniałych dźwięków i z każdą chwilą pragnie doświadczyć ich na nowo. Najlepiej nocą, ze słuchawkami na uszach oraz z zamkniętymi oczami. Właśnie wtedy piosenki Króla dotykają najmocniej, trafiają najcelniej i oszałamiają najbardziej.

Karolina Młynarskahttp://po-sluchaj.blogspot.com/
Studentka filologii polskiej. Miłośniczka literatury, tenisa, grafiki komputerowej, Warszawy i historii XX wieku. Najczęściej słucha polskiej muzyki rockowej, alternatywnej i elektronicznej, choć nie lubi się ograniczać.

Popularne