Za każdym razem kiedy mam przyjemność uczestniczyć w koncercie Natalii Kukulskiej, widząc gromadzącą się publiczność zastanawiam się nad tym jaka będzie ich reakcja na to co dzieje się na scenie. Większość obecnych tam widzów spodziewa się utworów z początku kariery Natalii takich jak Światło, Dłoń, czy Im więcej Ciebie, tym mniej, a dostaje mocną dawkę elektroniki. Jednak zawsze, mimo iż na pewno zaskoczeni, dają się porwać magii tego show. Nie inaczej było podczas powalentynkowe koncertu w podwrocławskiej miejscowości Jelcz-Laskowice, gdzie w Centrum Sportu i Rekreacji artystka po raz wtóry pokazała, że jej ostatnie słowo w muzycznej karierze jeszcze nie padło.



Jednak zanim na scenie pojawiła się sama Natalia Kukulska, rola rozgrzania publiczności przypadła młodej artystce – Mery Spolsky. Marysia już nie pierwszy raz miała okazję występować przed Natalią i za każdym razem występ ten jest niesamowicie charyzmatyczny. A nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać po artystce, której na scenie towarzyszy jedynie gitara i komputer. Kilka autorskich utworów, które zaprezentowała Mery na pewno przyniosą jej kolejnych, nowych fanów. Póki co, pozostaje nam czekać na własne koncerty i przede wszystkim debiutancką płytę Mery Spolsky.




Po krótkiej technicznej przerwie z głośników wybrzmiały pierwsze dźwięki rozpoczynające koncert Natalii Kukulskiej. Dość długie intro w wykonaniu Michała Dąbrówki, Marcina Małego Górnego oraz Archiego Shevsky’ego już wprowadziło słuchaczy w ten niespodziewany dla nich klimat. Sporą część koncertu wypełniały utwory z najnowszej płyty artystki zatytułowanej Ósmy Plan, takie jak W nosie, Miau czy singlowe My, które zwieńczyło całe wydarzenie. Jednak w całej setliście można odnaleźć jedną, niewiarygodnie nastrojową, a zarazem mocną i porywającą kompozycję Zaopiekuj Się Mną. Klimat jaki stwarza ten utwór w wersji live jest nie do opisania, a wypełnienie go perkusyjnym solo Michała Dąbrówki, wprowadza kompozycję na jeszcze wyższy poziom.






Ku uciesze publiczności na koncercie pojawiły się również wymienione przeze mnie wcześniej starsze utwory takie jak Światło, Im więcej ciebie tym mniej, czy trochę nowsze Wierność jest nudna oraz Pół na Pół. Jednak nie były to wersje audio, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Elektroniczne aranżacje tak znanych piosenek zmieniają wizerunek artystki i pokazują jak duża różnorodność przemawia przez jej twórczość. Tutaj warto również wspomnieć o dwóch zupełnie nowych kompozycjach, które są zapowiedzią nadchodzącego albumu, jakich mogliśmy wysłuchać podczas sobotniego koncertu. Przepaść jaka pojawia się pomiędzy chociażby krążkami z 2007, czy 2010 roku a zbliżającej się płyty jest ogromna. Ta namiastka świeżości płynącej z nowych utworów, nasuwa stwierdzenie, że niedługo grupa docelowa muzyki Natalii diametralnie się zmieni.






Każdy kolejny koncert Natalii Kukulskiej przybliża mnie jedynie do poglądu, że wiele osób zwykle niezainteresowanych jej twórczością, powinno przy najbliższej okazji pojawić się na jednym z koncertów, aby zobaczyć jak tak na prawdę wygląda dobre show, nic nie przypominające tego, czego spodziewa się przeciętny słuchacz. Pod koniec ukłony jak zwykle kieruję w stronę realizatora oświetlenia, dzięki któremu te wydarzenia są niezapomnianym, wizualnym show.