Kesha - Rainbow
  • Data premiery:
    11 08 2017
  • Wytwórnia:
    Kemosabe / RCA / Sony Music Poland
  • Gatunek:
    pop, country, folk, gram rock
  • Single:
    Praying
Najlepsze utwory:
Praying, Woman, Finding You, Old Flames (Can't Hold A Candle to You), Boots, Bastards
Najsłabsze utwory:
Spaceship, Hymn, Let 'Em Talk

Ostatnie kilka lat w życiu Keshy to okres, o którym gwiazda chciałaby najpewniej jak najszybciej zapomnieć. Szokujące informacje o molestowaniu seksualnym i znęcaniu się psychicznym przez Dr. Luke’a oraz późniejsza batalia prawna były szeroko komentowane przez wszystkich. Mimo przegranej w sądzie i kontynuowaniu niechcianego kontraktu płytowego, 30-letnia artystka powraca do świata muzyki. Czy album Rainbow zwiastuje pojawienie się w jej życiu tytułowej tęczy?

Trzeciemu albumowi Keshy daleko brzmieniowo do jego poprzedników. Niewiele znajdziemy tu podobieństw do debiutanckiego Animal, minialbumu Cannibal czy drugiego wydawnictwa Warrior. Artystka, znana dotąd głównie ze swojego charakterystycznego electropopowego, tanecznego brzmienia i nagminnego wspomagania się auto-tune, bez wątpienia zaskoczy niejednego słuchacza swoim kolejnym dziełem.

Bezsprzecznie Rainbow ma na celu pokazać ewolucję oraz odrodzenie Amerykanki po trudnych czasach. Zarówno muzyczne, jak też życiowe. Mimo wielu obaw o ostateczne brzmienie albumu i wydanie go przez wytwórnię, z której artystka pragnęła straszliwie uciec, trzeba przyznać, że Keshy dość dobrze udało się porzucić wyeksploatowany przez Dr. Luke’a power pop i stworzyć coś kompletnie po swojemu.

Jej nowe dzieło to bez wątpienia mieszanina muzycznych inspiracji i fascynacji, które od najmłodszych lat głęboko siedziały w 30-latce. Otrzymaliśmy kolekcję czternastu utworów pełnych gatunków, wypadających początkowo bardzo obco oraz kuriozalnie, patrząc na dotychczasową karierę tej artystki. Glam rock, amerykański folk i mocno zauważalne wpływy country. Fani przebojów Tik Tok, We R Who We R czy Die Young mogą przeżyć niemały szok w trakcie słuchania cukierkowatego Godzilla czy niezwykle urokliwego Finding You.

Kesha zafundowała sobie przy tworzeniu Rainbow niemałą sesję terapeutyczną. Odpuściła imprezowe brzmienie, zrzuciła maskę i pokazała po raz pierwszy w swojej muzycznej karierze tak wiele emocji. Już fenomenalny oraz dramatyczny singiel Praying z niezwykle przejmującym tekstem zwiastował, że piosenkarka potraktuje tym razem swój album jako prawdziwe katharsis. Akustyczne i niezwykle szczere Bastards, balladowe Rainbow, kowbojskie Hunt You Down czy klasycznie country’owe Old Flames (Can’t Hold A Candle to You) w duecie ze słynną Dolly Parton – to kompozycje, którym trudno odmówić autentyczności. Miło też, że Amerykanka postanowiła odwołać się do muzycznego dziedzictwa swojego kraju i wykorzystać gatunki będące wciąż dla wielu słuchaczy szczytem obciachu.

Na płycie nie da się nie zauważyć obecności Eagles of Death Metal, znanego zespołu grającego garage rocka. Kesha stworzyła z nimi dwa utwory, które zdecydowanie wyróżniają się brzmieniowo. Hałaśliwe Let ‘Em Talk oraz zadziorne Boogie Feet to melodyjne, rockowe kompozycje w glamowym stylu. Finalny efekt dość ciekawy i prezentujący po raz kolejny (wcześniej utwór Dirty Love z 2012 roku) bardziej buntowniczą stronę piosenkarki.

Trudno nie postrzegać tego albumu w kategoriach dzieła feministycznego. Artystka, która miała doświadczyć molestowania seksualnego oraz znęcania psychicznego ze strony mężczyzny, powraca jako silna i niezależna kobieta. Wystarczy posłuchać pewnego siebie Woman będącego niczym innym, jak piosenką-manifestem skierowanym do żeńskiej części odbiorców.

Kesha nie byłaby sobą, gdyby nie puściła choć małego oczka w stronę swoich wcześniejszych muzycznych dokonań. Zarówno bardzo pozytywne i chwytliwe Learn To Let Go, jak również tajemnicze, gitarowe Boots mają w sobie wiele z czasów, kiedy artystka wykorzystywała przy swoim pseudonimie słynny symbol dolara amerykańskiego.

Trzeci krążek Amerykanki nie bez powodu nawiązuje do tęczy. Kesha spotyka się na swoim najnowszym (i najlepszym dotąd) albumie z demonami przeszłości. Z trudnej, wieloletniej walki wychodzi jednak zwycięsko i z podniesioną głową. Na jej horyzoncie zaświeciło słońce. Mimo że Rainbow ma słabsze momenty oraz nie jest dziełem, które dźwiękowo prezentuje coś wybitnego, to zwyczajnie warto jego posłuchać. Dojrzały, szczery, buntowniczy, pozbawiony kiczu materiał. Kesha odzyskała siebie i stworzyła całkiem ciekawy muzyczny autoportret.

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Piotr Krajewski
7/10
Dariusz Kozera
8/10
Patrycja Mucha
6.5/10
Łukasz Jaćkiewicz
6.5/10
Zuzanna Janicka
6.5/10
Łukasz Mantiuk
6/10
Paweł Markiewicz
6/10
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułThrowback Thursday #95: Bill Medley & Jennifer Warnes – (I’ve Had) The Time Of My Life
Następny artykułMadonna ujawniła utwór z wydawnictwa Rebel Heart Tour
Kontakt: piotrkrajewski11@gmail.com / instagram: xvanpierre