Dział Publicystyka Kayah - Gdy pada śnieg (2016). Recenzja Jakuba Kopanieckiego

Kayah – Gdy pada śnieg (2016). Recenzja Jakuba Kopanieckiego

Znalezione obrazy dla zapytania kayah gdy pada snieg

W okresie bożonarodzeniowym zawsze spodziewamy się zalewu okolicznościowych płyt lub singli – prawie każdy wykonawca muzyki popularnej ma w swoim dorobku chociaż jeden świąteczny kawałek. Kayah nie stanowi w tej kwestii wyjątku – i dobrze, bo chociaż na warsztat wzięła przede wszystkim tradycyjne, polskie kolędy, to przepuściła je przez swój indywidualny filtr, serwując coś dobrze nam znanego, ale zarazem świeżego.

Na płycie Gdy pada śnieg ma oczywiście mowy o jakiejkolwiek rewolucji, artystka odnosi się z szacunkiem do materiału wyjściowego, jednakże dzięki współpracy ze znakomitym Janem Smoczyńskim, kompozytorem, producentem i aranżerem, każda z kolęd dostaje oryginalną, nietuzinkową oprawę. Na pierwszy plan wysuwa się W żłobie leży, podana w stylistyce latynoskiej, czy szalenie energetyczne Przybieżeli do Betlejem, balansujące pomiędzy jazzowymi improwizacjami a tanecznością twista. Również otwierająca album Cicha noc robi wrażenie swoją filmową, a zarazem kameralną oprawą.

Pomimo sporej rezerwy z mojej strony, nie zawiodły mnie autorskie utwory zawarte na krążku. Tytułowa piosenka Gdy Pada śnieg to może aż nader modelowa piosenka świąteczna, ale swoim ciepłem i subtelnością potrafi autentycznie ująć, podobnie jak wzruszający Pusty talerzyk. Jedynym utworem, który nieco odstaje od reszty jest Ding Dong, ani swoim tekstem, ani warstwą muzyczną nie zachwycając. To bardzo poprawny, świąteczny utwór, który znakomicie odnalazłby się w repertuarze debiutującej piosenkarki, bądź jako oprawa programu telewizyjnego. Mamy jednak do czynienia z Kayah – jednym z najpotężniejszych głosów na polskiej scenie. Całe szczęście, Ding Dong to tylko małe potknięcie – nie psuje wrażenia z całego albumu.

Bo ogólne wrażenie jest po prostu dobre, a mówię to jako osoba, która z dużym dystansem podchodzi do każdego, świątecznego wydawnictwa płytowego, obawiając się kiczu i zwykłego skoku na kasę. Jak wspomniałem wcześniej, Kayah nie wywraca znanych kolęd do góry nogami, ale ubiera je w nowe szaty. Kompozycje są wyjątkowo spokojne, intymne, pasują idealnie do świątecznego wieczoru, przy kominku, z kubkiem grzanego wina w ręce. Wokalistka przypomina, że w jej głosie drzemie nie tylko olbrzymia moc, ale też zmysłowość. Ze względu na charakterystyczną dla Kayah jazzowo-soulową stylistykę albumu, nie brakuje miejsca na improwizacje instrumentalne i wokalne, ale są one precyzyjnie wyważone, nie dominują utworów. W kolędzie Nie było miejsca dla Ciebie, w której piosenkarka pozwala się ponieść emocjom, płyną one bezpośrednio z tekstu, a nie są wyłącznie widowiskową popisówką.

Gdy Pada Śniegto pozytywne zaskoczenie. Pomimo dużego uznania dla dorobku Kayah, obawiałem się sztampy i powtórki z rozrywki – dostałem bardzo ciepły, świąteczny album, do którego chętnie wrócę w zimowy wieczór. Nie mamy do czynienia z żadną rewolucją, reinterpretacją czy przebojowością, nie sądzę jednak, by takie intencje stały za powstaniem krążka. Fenomenalny wokal Kayah, solidne aranżacje, dobrzy muzycy, wdzięczne teksty i ogromna ilość ciepła – tego potrzebuję, by poczuć atmosferę nadchodzących świąt, zwłaszcza gdy za oknem trudno wypatrzeć chociaż odrobinę śniegu

Popularne