Dział PublicystykaRecenzje

Kamil Bednarek – Talizman (2017), recenzja Konrada Pruszyńskiego


Kamil Bednarek - Talizman
  • Data premiery:
    01 12 2017
  • Wytwórnia:
    Space Records
  • Gatunek:
    reggae, pop
  • Single:
    Talizman, Poczuj luz, Jak długo jeszcze
Najlepsze utwory: Muzyka, Jak długo jeszcze, Poczuj luz, Get Up
Najsłabsze utwory: Łap to

Jestem… pokryło się diamentem, Oddycham złotem, a co czeka Kamila Bednarka w związku z wydaniem jego najnowszego albumu Talizman? Dotychczas kariera dwudziestosześcioletniego wokalisty była pasmem sukcesów – liczne nagrody, kilka znanych na całą Polskę utworów oraz pokaźne grono fanów uczestniczących w koncertach. Najnowsza płyta Bednarka nie powinna zostać odebrana gorzej niż jego poprzednie solowe dzieła, bo jest to płyta po prostu solidna.

Na samym wstępie warto wspomnieć o kwestii około muzycznej, która jednak mogła i zapewne miała znaczący wpływ na to, co ostatecznie znalazło się na Talizmanie. W kwietniu 2017 roku Kamil Bednarek wraz z dwoma wspólnikami założył własną wytwórnię muzyczną – Space Records. Póki co wydawnictwo to zajmuje się wyłącznie materiałem swojego głównego udziałowca, jednak muzyk nie wyklucza rozszerzenia działalności wytwórni. W przypadku wydanego pierwszego dnia grudnia albumu ma to o tyle duże znaczenie, że to właśnie Kamil Bednarek mógł przy tworzeniu tej płyty mieć zdanie decydujące w kwestiach kluczowych. To on dobrał sobie współpracowników, producentów, i to on swoimi samodzielnymi siłami wydał cały materiał.

Według mnie najlepszy moment całego albumu (choć nie jedyny dobry) znajduje się już na samym jego początku. Muzyka otwierająca płytę, to kawałek chwytliwy, oparty na prostym, acz pociągającym beacie i przede wszystkim od pierwszych chwil intrygujący tekstowo. To co w muzyce Bednarka jest dla mnie najbardziej wartościowe, to umiejętność połączenia lekkiej i przyjemnej formy z niebanalnymi i niejednokroć rozdrapującymi niezasklepione rany tekstami. I właśnie w tej piosence wokalista śpiewa: „Porażony pychą świat znów wabi nas. Robi to podstępnie, gdy wartości coraz mniej”. Muzyka Bednarka nie ucieka od stawiania tez (nie zawsze przyjemnych), zadawania pytań i próby dociekania odpowiedzi na nie. Muzyka to z resztą nie jedyny utwór, w którym wokalista rozlicza się z pewnymi postawami, które widzi w świecie i stara się negować zasady w nim panujące.

Talizman to płyta dość zróżnicowana. Co prawda owa różnorodność nie zawsze wychodzi Bednarkowi na dobre, bo utwory, w których tworzy duety ze Staffem (a jest ich aż trzy) wypadają w moim odczuciu najgorzej. Pominął bym w tej ocenie jedynie KLUB, który jest dość intrygujący w swojej formie i jak stanowi jego tytuł, jest piosenką nadającą się na wieczorne zabawy. Mówiąc jednak o jak najbardziej pozytywnym efekcie owej różnorodności trzeba wspomnieć o przepięknej balladzie Jak długo jeszcze. Utwór ten jest nastrojowym, opartym tylko i wyłącznie na wokalu i brzemieniu fortepianu, kawałkiem o miłości i tęsknocie. „Nie możemy tak żyć, uciekając w popłochu przed dojrzałością”- śpiewa Bednarek, któremu w klipie do tej piosenki towarzyszyła Natalia Szroeder.

Zabieram cię na trip to natomiast typowy dla autora utwór utrzymany w klimacie reggae. Już od pierwszy dźwięków tej kompozycji Bednarek zabiera nas w tytułowy trip do słonecznej Jamajki, w której jedyne co musimy, to się wyluzować, odprężyć i pozwolić się nieść muzyce. Ważne jest też usytuowanie tego utworu na płycie. Słusznym było umieszczenie go pomiędzy dwoma wspomnianymi wcześniej utworami, a więc nostalgicznym Jak długo jeszcze oraz imprezowym KLUB-em. Zabieram cię na trip zapewnia nam bezbolesne przejście pomiędzy dwoma tak skrajnymi kawałkami.

Niezwykle intrygujący i zastanawiający jest za to ostatni utwór na tej płycie. Outro to nieco ponad trzyminutowa kompozycja instrumentalna utrzymana w klimacie jazzowym. Klimat panujący w utworze jest zdecydowanie spokojny, a główną rolę odgrywają w nim dźwięki fortepianu i instrumentów dętych, jednak bez gitary, basu i delikatnej perkusji przewijającej się przez całą kompozycję, nie byłby to utwór kompletny. Zastanawiające jest w nim natomiast to, że jest to kawałek wychodzący poza rejony, w których poruszał się Bednarek na przestrzeni całego Talizmanu.

Kamil Bednarek to chyba nazwisko zaliczające się do tych, które w polskim przemyśle muzycznym nie schodzą poniżej pewnego (dobrego) poziomu. Lekkie i chwytliwe rytmy, przemyślane i podejmujące ważkie tematy teksty oraz bezbłędny wokal dwudziestosześciolatka sprawiają, że każda nowa płyta jest materiałem godnym polecenia. Pomimo małych defektów, jest to album wywołujący różnorakie emocje, a chyba to w muzyce jest najważniejsze.

Tags
Show More


Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.