Jonny Lang, mimo iż 29 stycznia obchodzić będzie dopiero trzydzieste siódme urodziny, na scenie jest już ponad dwie dekady. Signs to już siódmy solowy album w dorobku Amerykanina. Dla mnie jest to jednak pierwsze spotkanie z twórczością tego bluesmana i muszę przyznać, że na pewno nie ostatnie.

Na wydany we wrześniu zeszłego roku album składa się jedenaście utworów, które łącznie dają nam nieco ponad czterdzieści siedem minut materiału. Trzy piosenki trwają ponad pięć minut, co poza gatunkiem, w którym tworzy Lang, może być jednym z powodów małej rozpoznawalności i powszechności utworów tego artysty w naszym kraju. Nie od dziś wiadomo, że komercyjne stacje radiowe, które mają największy wpływ na kształtowanie gustu odbiorców, preferują zarzucanie swoich słuchaczy trzyminutowymi piosenkami granymi zazwyczaj na jedno – przynoszące wpływy budżetowe, acz niezapewniające jakichkolwiek artystycznych przeżyć – kopyto.

Signs otwiera bardzo ciekawa kompozycja, która poza motywującym tekstem zawiera w sobie po prostu dużo przyjemnych dźwięków. Połączenie dość powściągliwego stylu gry na gitarze akustycznej oraz nieposkromionego i surowego wokalu Jonny’ego Langa wypada tutaj naprawdę porywająco. Do tego te zalotne, utrzymane w niskim rejestrze wokalnym chórki… doprawdy świetny blues! I jeszcze ten tekst: „największym kłamstwem, jakie sobie wmówiłem, było to, że nie mogę tego zrobić./ Oglądałem innych, którzy otrzymywali nagrody, kiedy to ja powinienem być na ich miejscu./ Można stracić całe swoje życie czekając na to, aż góra się poruszy,/ ale to ona czeka na twój ruch„. Nie ma więc na co czekać, nie ma co siedzieć z założonymi rękoma, tylko czym prędzej ruszać do pracy, zakasać rękawy i mknąć ku swoim celom.

Żeby nie było, że Jonny Lang jest świetny tylko w pełnych energii i pozytywnego spojrzenia na rzeczywistość piosenkach, to warto wspomnieć o Bring Me Back Home, która co prawda, jest jedyną balladą zawartą na tym krążku, jednak pokazuje ona duży kunszt wokalny i kompozytorski Amerykanina. Lang świetnie dostosowuje klimat swoich utworów, styl gry na gitarze oraz tembr głosu, do tego o czym opowiada w piosence. We wspomnianym utworze artysta śpiewa o tęsknocie, samotności i oddaleniu od miejsca, które nazywa domem. „W jakiś sposób opanowała mnie samotność./ Ona nie pozwala mi być, ona nie pozwala mi w nocy zasnąć./ Jestem zmęczony życiem tak daleko od domu„. Gitara w tym utworze przypomina bardziej harfę, która trochę niepostrzeżenie towarzyszy gdzieś w tle tej piosence, wokal natomiast mimo iż nie pozbawiony ozdobników, jest spokojniejszy i wyciszony.

Lang nie ucieka też od tematów trudnych, w jakiś sposób kontrowersyjnych, choć raczej jednoznacznych. Bitter End to pewnego rodzaju manifest, protest song. Utwór powstał w związku z wyborem Donalda Trumpa na urząd prezydenta USA oraz z głośnymi hasłami tegoż, które głosiły ideę budowy muru na granicy kraju. „Po co burzyliśmy mury? Po to, by je znów odbudować?” – śpiewa w tym utworze Lang. Jak tłumaczył w jednym z wywiadów –

To wszystko w historii ludzkości się już działo. Zmienia się tylko formę, na bardziej nowoczesną. Robimy znów to samo, tylko posługujemy się innymi narzędziami. Pytanie brzmi, czy nauczymy się czegoś z historii, czy w kółko będziemy powtarzać te same błędy?

Jak wspominałem – Signs, to moje pierwsze spotkanie z muzyką Jonny’ego Langa. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że klimat płyty jest utrzymany w dobrym, klasycznym stylu bluesowym. Cieszy fakt, że piosenki są o czymś, a nie o czymkolwiek. Pozytywna jest również umiejętność dostosowywania wszystkich składowych utworu, do opowieści, którą Lang w nim snuje. Cieszę się niezwykle na myśl o kolejnych spotkaniach z Langiem, a Was zostawię jeszcze raz z pytaniem z Bitter End. „Czy nauczymy się czegoś z historii, czy w kółko będziemy powtarzać te same błędy?”  

 

Jonny Lang - Signs
  • Data premiery:
    01 09 2017
  • Wytwórnia:
    Provogue Records
  • Gatunek:
    blues, rock
  • Single:
    Make It Move
Najlepsze utwory:
Make It Move, Bitter End, What You're Made Of
Najsłabsze utwory:
-
Poprzedni artykułSpecjalnie dla All About Music: Michał Szpak prezentuje najlepsze albumy roku 2017
Następny artykułKayah zapowiada nowości na nowy rok