Dział PublicystykaRecenzje

Jinkx Monsoon – The Ginger Snapped (2018) – recenzja Christiana Cieślaka

Dzięki sile internetu, program RuPaul’s Drag Race z sezonu na sezonu staje się co raz większym światowym wydarzaniem, przyciągającym miliony fanów sztuki drag queen. Jinkx Monsoon wygrywając w 2013 roku piąty sezon tego szalonego show, urzekła zarówno publiczność, jak i samego RuPaula, swoją teatralnością oraz niebanalnym poczuciem humoru. Jak to bywa w show biznesie, by nie dać o sobie zapomnieć, trzeba tworzyć. Jak się pewnie domyślacie, Jinkx Monsoon postanowiła, że już po raz drugi przykuję naszą uwagę muzyką i niestety, ale myślę, że to nie jest ta scena, na której chciałbym ją oglądać.

Według strony urbandictionary.com, The Ginger Snapped, jak brzmi tytuł tej płyty, w wolnym tłumaczeniu oznaczać może wiele rzeczy. Jednak ze względu na nastrój tej recenzji, idealnie pasują tutaj dwa znaczenia tego zwrotu. Po pierwsze, gdy osoba o rudych włosach zaśnie podczas doznawania seksualnych przyjemności z parą dwóch otyłych osób i po drugie, gdy ktoś zażartuje z nas, dając nam fałszywe pudełko z pierniczkami, w którego wnętrzu zamiast pysznych ciasteczek znajduje się bliżej nieokreślony, gwałtowanie wyskakujący przedmiot. I tak właśnie się czuję po przesłuchaniu tej płyty, generalnie znudzony, na wpół niemile zaskoczony, na drugie wpół przeciętnie ukontentowany.

Może zacznę od tego co na The Ginger Snapped mi się nie spodobało. Otóż, dokładnie połowa tego albumu jest dla mnie zupełną zagadką. What’s On i Friends to utwory charakterystyczne dla drag queen, to znaczy, że ich warstwa tekstowa jest ściśle związana z tym światem, co czasem się sprawdza, a czasem nie. W przypadku Jinkx Monsoon po prostu nie. I chociaż te dwa utwory są całkiem fajne skomponowane, to ich teksty są totalnie ubogie, wtórne i nieporywające.

Drugi problem z którym nie mogę się pogodzić, to dość dziwna tendencja do wcielania się w rolę Amy Winehouse. Singiel Cartoons & VodkaPianoman, oraz cover piosenki The Beatles You Really Got a Hold on Me brzmią dla mnie jakby odrzuty z sesji nagraniowych tej już nieżyjącej artystki, które z różnych przyczyn były nieudane lub kompletnie nienatchnione. Po prostu nie mogę znieść, że Jinkx Monsoon zamiast eksponować swoją osobowość, którą z pewnością ma i to o ogromnych rozmiarach, nieudolnie próbuję odegrać rolę jednej najbardziej charyzmatycznych gwiazd muzyki XXI. To nie jest fajne.

Natomiast Sugar Mama to dla mnie już kompletne kuriozum – podszyta blusowym klimatem soft rockowa ballada, w której z niezrozumiałych dla mnie powodów wybrzmiewają komputerowe bębny, które z racji swojej natury, totalnie nie mają duszy prawdziwych instrumentów.

I taka jest właśnie zła strona The Ginger Snapped – nudna, za którą może na etapie konceptualizacji stały jakieś ciekawe pomysły, ale ostatecznie w fazie produkcji rozpłynęły się w szklankach pełnych alkoholu.



Co tyczy się „lepszej” części płyty, to mogę powiedzieć, że to jest jakiś punkt wyjścia do przyszłej twórczości Jinkx Monsoon. She Evil z udziałem Freda Schneidera, członka zespołu The B-52’s, oraz Boys in the Band z udziałem Amandy Palmer z pewnością są fajnymi rockowymi kompozycjami dla fanów osobowości i artyzmu Jinkx, który wylewa się tutaj dość obficie. Ciekawie też wypada cover I Just Wanna Make Love to You, będąc chyba najbardziej reprezentatywną piosenką dla zadziornego charakteru naszej gwiazdy. Nie mogę też złego słowa powiedzieć o balladach This Town oraz Just Me (The Gender Binary Blues), które są dobre, co na tle całego albumu jest całkiem niezłym wyczynem. Jednak najciekawszą propozycją okazał się utwór Take It Back, które zupełnie nie pasuję do reszty The Ginger Snapped oraz do tego co zwykle reprezentuje sobą Jinkx Monsoon. Bardzo współczesna kompozycja z pogranicza elektrycznego rocka, która nie tylko mnie nie nudzi, ale i sprawia mi ogromną przyjemność podczas słuchania. Może Jinkx powinna zerwać ze sztuką drag queen i założyć swój alternatywny zespół rockowy w stylu Softengine, czy A Friend in London?

The Ginger Snapped to album kompletnie niedopracowany, który może nawet nie jest taki zły, jednak nie sprawia, że chcę do niego wracać każdego dnia. Zamiast słuchać muzyki stworzonej przez Jinkx Monsoon, po prostu wrócę do oglądania piątego sezonu RuPaul’s Drag Race, by móc podziwiać jej artyzm na najwyższym poziomie.

Tags
Show More


Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.