Dla jednych zmysłowa Kasia Kunicka z serialu Kariera Nikodema Dyzmy, dla innych surowa Monika Ross z Klanu. Dla mnie po prostu Izabela Trojanowska, znana m.in. ze współpracy z Budką Suflera, z którą wylansowała takie przeboje jak Tyle samo prawd ile kłamstw albo Wszystko czego dziś chcę. Dzisiaj, pięć lat po wydaniu swojego ostatniego albumu powraca z premierowym materiałem, brzmieniowo bardzo podobnym do repertuaru z początków jej muzycznej kariery. Na gitarze po raz kolejny gra niezawodny Jan Borysewicz.

Mam do Izabeli Trojanowskiej pewną niewytłumaczalną słabość. Kiedy przychodziłem na świat, jej utwory już od kilkunastu lat nuciły tysiące Polaków. Właśnie dlatego znam je odkąd tylko pamiętam, praktycznie od zawsze. Charakterystyczny ruch sceniczny piosenkarki, równie charakterystyczny głos, w połączeniu z muzyką i tekstami tworzonymi przez prawdziwych mistrzów w swoim fachu, uczyniły z Izabeli Trojanowskiej jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej lat 80. Piosenki, które zyskały wówczas największą popularność, do dzisiaj grane są w stacjach radiowych, ku niewątpliwej uciesze wszystkich fanów artystki. Sukces Trojanowskiej miał wielu ojców – od cenionych tekściarzy z Andrzejem Mogielnickim na czele, po wybitnych muzyków, takich jak Romuald Lipko czy Jan Borysewicz. Ostatni z wymienionych panów współpracował z Izabelą Trojanowską w 1982 roku przy okazji nagrywania drugiego w karierze artystki albumu Układy. Dokładnie 34 lata po premierze tego wydawnictwa, Izabela Trojanowska oraz Jan Borysewicz ponownie połączyli siły. Z powodzeniem.

Na skos – siódmy solowy album w studyjnej dyskografii Izabeli Trojanowskiej – jest swoistym powrotem artystki do korzeni. Niewątpliwą zasługą tego faktu jest muzyka – charakterystyczna muzyka, której kompozytorem jest nie kto inny jak lider i gitarzysta zespołu Lady PankJan Borysewicz. I rzeczywiście, niektóre utwory z nowej płyty artystki łudząco przypominają repertuar Lady Pank. Podobieństwo słychać praktycznie we wszystkich utworach, ale najwyraźniej w kompozycjach To nic, że cię mam, Skos i Ściany. Gitarowe partie rozpoczynające dwie ostatnie ww. piosenki momentalnie przywodzą mi na myśl najnowszy krążek zespołu Borysewicza i Panasewicza – Miłość i władza. Jestem przekonany, że każdy fan polskiej muzyki pop-rockowej, bez najmniejszego problemu rozpoznaje ten niepowtarzalny styl Jana Borysewicza. Traktuję tę muzyczną zbieżność jako zaletę, będącą efektem długotrwałej pracy, talentu i wyrobionego na przestrzeni wielu lat unikalnego stylu gitarzysty Lady Pank.

Na nowej płycie Izabeli Trojanowskiej zagrzało miejsce 10 premierowych utworów. Znalazły się wśród nich kawałki zarówno szybkie i energiczne (To nic, że cię mam, Zostań ze mną), jak i  znacznie spokojniejsze (Ściany, Melancholia), a także łączące w sobie wiele różnych, także skrajnych cech, jak choćby nieco mroczny utwór Posłańcy wszystkich burz, który promuje płytę. Od świetnej muzyki wcale nie odbiega warstwa tekstowa. Słowa piosenek nie tylko nie są banalne (poza nic nieznaczącymi w ogólnym rozrachunku wyjątkami), ale i w niektórych miejscach potrafią zaskoczyć. Klamrą spinającą te dwa elementy jest oczywiście głos Izabeli Trojanowskiej, wciąż tak samo przykuwający uwagę słuchacza, jak przed laty. Spośród wszystkich nowych utworów, moim faworytem jest bodaj najbardziej stonowana, ale jednocześnie najbardziej wymagająca uwagi słuchacza kompozycja pod tytułem Ściany. Nieco mniej przypadły mi do gustu utwory, w których – najprościej rzecz ujmując – najwięcej jest nieporządku i niespójności, tak jak w przypadku głupiutkiej piosenki Zostań ze mną. Słabsze pozycje na trackliście nowego wydawnictwa Izabeli Trojanowskiej zacierają się na szczęście na rzecz najlepszych utworów, do których śmiało mogę zaliczyć Posłańców wszystkich burz, To nic, że cię mam, SkosPo głowie czy wspomniane Ściany.

Po interesującej odmianie z garstką elektroniki, jaką w 2011 roku zaserwowała nam Izabela Trojanowska wydając album Życia zawsze mało, Na skos jest przyjemnym, sentymentalnym powrotem do lat 80. Klimat wydawnictwa oddaje już sam jego tytuł. Artystka nie podąża ślepo w nieznane, ale śmiało nawiązuje do okresu swojej najlepszej muzycznej działalności. W końcu nie od dziś wiadomo, że sprawdzone rzeczy są najlepsze.

3 KOMENTARZE

  1. Faktycznie, nie da się nie rozpoznać stylu pana Jana w partiach gitarowych. Riff otwierający Skos bardzo charakterystyczny. Pozdrawiam :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.