Imagine Dragons poznałem wtedy, kiedy wszyscy. Na listach było już It’s Time, potem wkroczyło Radioactive i się zaczęło. Night Visions w całości odsłuchałem dopiero po jakimś czasie, zespół pokochałem długo po wszystkich. Ale jest to miłość wielka, więc również znacząca. Na drugi krążek czekałem długo i z wypiekami na twarzy. Oto i jest.

Wszystko zaczęło się od I Bet My Life, która od samego początku mi się nie podobało. Było takie nijakie. Wciąż żywe Radioactive czy Demons nie dały o sobie zapomnieć, a I Bet My Life było takie… inne. Porzuciłem je rozżalony, że drugi krążek jednego z moich nowych ulubionych zespół jednak może nie będzie taki wspaniały.

Ale potem trafiło we mnie jak grom z jasnego nieba – premiera piosenki Gold. Co oni ze mną zrobili. Gold, Gold, Gold. Przesłuchane raz, drugi i trzeci raz I Bet My Life, zestawione z Gold – nabrało sensu. Oczekiwania do drugiego studyjnego krążka amerykańskiego zespołu znów wzrosły. Gdy pojawiło się Shots, oszalałem już w ogóle.

Everything You Touch Turns to Gold

Ten krążek jest fantastyczny. Nie ma co owijać w bawełnę, nie ma co się bawić w podchody. Jest luty 2015 i póki co, to jest najlepszy album tego roku. Tak, pojawi się jeszcze kilkadziesiąt innych, ale ten póki co króluje w mojej playliście codziennej. Wspomniane trzy kawałki to zaledwie preludium do tego, co mamy dalej.

Gold jest prawdopodobnie najlepszym utworem na albumie, jednak ma wielu kontrkandydatów do tego tytułu. Friction, utwór który na trackliście jest przed Gold, bardzo mocno walczy o bycie najlepszym. To świetna zadziorna kompozycja, z prostym, ale dobrym tekstem. I’m So Sorry to mocna, rockowa piosenka z fenomenalnym refrenem. Polaroid – przepiękna, lekka kompozycja – idealny summer hit na rok 2015! Nie zabrakło ballad – tytułowe Smoke and Mirrors (już bez plusa) początkowo nie podbiło mojego serca, jednak ostatecznie pokochałem je za cudowny krzyk Dana I Wannaaaa Believeeee w refrenie. Najlepszą balladą z krążka jest jednak zdecydowanie Dream. Nie sądziłem, że taki utwór od nich dostanę, a oto jest! Dalsza część albumu również ma swoje plusy – co prawda nie do końca przypadło mi do gustu Summer, ale już Hopeless Opus wynagradza tę drobną wpadkę.

Największym plusem tego albumu jest zdecydowanie niesamowity wokal Dana. Lekki i radosny np. w Shots, zadziory we Friction, mocny i szalony w I’m So Sorry, jeszcze bardziej szalony w I Bet My Life, drapieżny w Gold czy spokojny i nostalgiczny w Dream czy Smoke and Mirrors. To, co wokalista zespołu wyprawia ze swoim głosem przechodzi moje najśmielsze pojęcie. Wiedziałem, że potrafi, ale nie wiedziałem, że aż tyle. Na pewno pochwalić trzeba również wszystkie kompozycje, różnorodność instrumentów oraz zabawę nimi. Nie jest to zwykły rockowy album, to szalona mieszanka wszystkiego, na co ochotę mieli panowie z Imagine Dragons. To również mieszanka innych, znanych nam dźwięków – słyszę Coldplay w Hopeless Opus, słyszę Imagine Dragons z pierwszego albumu w Gold czy Friction, słyszę trochę Linkin Park czy The Killers, trochę Mumford & Sons w I Bet My Life i Trouble. Ta znakomita i powtórzę raz jeszcze – szalona – mieszanka sprawia, że Imagine Dragons są, kim są. Znakomity zespołem, który na drugim albumie udowadnia, że to nie koniec, że wielkie hity z pierwszego albumu to nie był przypadek. To preludium, to początek wielkie, długoletniej kariery.

Trzecia, i ostatnia, partia moich pochwał należy się tekstom. Kocham tekst utworu Dream, kocham prostotę tekstu w Gold czy Friction, kocham zadziorność tekstu w I’m So Sorry. Nie są to durne teksty, nie są to również jakoś szczególnie poetyckie i wydumane frazy. Odpowiednie wyważenie umiarkowania z liryką, romantyzmem czy nawet wydmumaniem sprawiło, że panowie trafili dokładnie tam, gdzie powinni – w złoty środek.

Love Is a Polaroid

Drugie wydawnictwo, wydawane po wielkim sukcesie pierwszego albumu, zawsze jest olbrzymim sprawdzianem. Kim są, kim będą, czy to przypadek, że mieli tyle hitów? Czy pierwszy album był wypadkiem przy pracy? Czy zostaną z nami na stałe? Takie pytania padają zawsze, gdy ktoś odniesie wielki sukces danym albumem (czy to pierwszym, czy drugim, czy którymś z kolei – tak jak Adele drugim albumem, czy Gotye albumem numer cztery). Imagine Dragons zdali ten test. Smoke + Mirrors to album lepszy od Night Visions. Bardziej różnorodny, mniej mainstreamowy, ale z drugiej strony z większą ilością utworów, które mogą ‘zaskoczyć’ i stać się wielkimi przebojami. Takie Polaroid aż czeka, by być letnim hitem, Gold drugim Radioactive, a I’m So Sorry przebojem na listach Rock/Alternative. Jest jestem bardzo zadowolony z tego, co otrzymałem. Brawo panowie, well done!

Imagine-Dragons-Smoke-Mirrors-2015