Zespół Hey ogłasza przerwę. Nim to jednak nastąpi, formacja postanowiła uczcić 25-lecie swojego istnienia. Kilka miesięcy temu grupa ogłosiła trasę koncertową Fayrant Tour, a w ostatnich dniach oddała w ręce słuchaczy specjalnie przygotowane wydawnictwo. Właśnie się ukazał album CDN.


Podświadomie uzurpujemy sobie prawo do Ich istnień. Mają trwać wiecznie albo przynajmniej tyle, co my. Oni – nieosiągalni, jakby ulepieni z innej gliny, a jednak tak nieprawdopodobnie bliscy, podobni do nas. I kiedy kolejni jak David Bowie, George Michael czy Leonard Cohen dyskretnie czmychali za drugą stronę kurtyny, pozostawiali za sobą pustkę i niewytłumaczalną niczym złość, bo przecież mieli być na zawsze. Zespół Hey co prawda nie znika na zawsze, a jedynie na jakiś bliżej nieokreślony czas, to jednak trudno jest oswoić się z myślą, że dzieje się to naprawdę. Już niedługo muzycy ruszą w trasę koncertową po Polsce, a kilka dni temu otrzymaliśmy jubileuszowy dwupłytowy album kompilacyjny CDN.

Trudno na CDN znaleźć klucz pozwalający złamać kod, według którego została ustalona kolejność utworów na obu płytach. A sam dobór kompozycji? To w większości single wydane przez zespół Hey, z wyjątkami takimi jak Katasza. W mniejszych (Do Rycerzy, Do Szlachty, Doo Mieszczan czy Music Music) lub większych (Fire! czy Echosystem) proporcjach swoje miejsce na tym albumie znalazły kompozycje pochodzące z całej dyskografii formacji – od debiutanckiej płyty Fire po wydany w ubiegłym roku album Błysk. Pierwsza płyta CDN to w większości utwory z wcześniejszych albumów zespołu wydanych głównie w latach ’90 lub na początku kolejnego tysiąclecia.  I już trzy pierwsze kompozycje dają do zrozumienia, że po tym kompilacyjnym albumie raczej nie należy oczekiwać szarży na pierwotne aranżacje. Sytuacja zmienia się raczej punktowo, w odniesieniu do pojedynczych utworów jak Teksański, mocno podbita wyrazistą elektroniką Zazdrość, nieco złagodzony Eksperyment czy zwielokrotnione warstwy wokalu Kasi Nosowskiej w Kto tam? Kto jest w środku?. Osobnego komentarza wymaga natomiast Katasza, nad którą jej twórcy pochylili się nieco niżej w odróżnieniu od wyżej wymienionych. Oprawa muzyczna doznała pewnych, lecz nie drastycznych urozmaiceń, natomiast więcej dzieje się w warstwie tekstowej. Dotychczas funkcjonujący refren został zmieniony przez rapowany ciąg dalszy historii głównej bohaterki.

Podobnie przedstawia się CD2. Tu z kolei elektroniką zostały potraktowane utwory Ja Sowa, Byłabym, Moja i Twoja nadzieja oraz Misie, natomiast kompozycja Mimo wszystko doczekała się akustycznej wersji. Najbardziej spośród tego zestawu zaskakuje żywsza, bardziej urozmaicona aranżacja utworu Do Rycerzy, Do Szlachty, Do Mieszczan – nieoczywista i trudna do rozpoznania po kilku pierwszych dźwiękach. CDN zamyka specjalnie na ten album stworzony singiel gdzie Jesteś, gdzie jestem?.

Mimo, że CDN nie wywraca na lewą stronę oryginalnych aranżacji większości znajdujących się na tej płycie utworów, to jednak nie jest to też typowa jubileuszowa kompilacja sygnowana napisem „The Best of…”. Wszystkie znajdujące się na płycie kompozycje zostały zarejestrowane ponownie na tzw. „setkę”. Zabieg tyle ryzykowny (w końcu niewiele zespołów decyduje się na ten trudny, choć budujący niezwykły klimat płyty, sposób nagrywania), co wymagający doskonałego zgrania, czego zespołowi Hey trudno odmówić. Do współpracy nad CDN formacja zaprosiła także dwóch dobrze znanych słuchaczom grupy producentów – odpowiadającego za wcześniejsze płyty zespołu Leszka Kamińskiego oraz pracującego nad ostatnimi albumami Marcina Borsa. Każdy z nich na swój warsztat otrzymał po jednej z płyt tworzących CDN.

Ostatnie słowo nie zostało powiedziane. Przed nami trasa i, miejmy nadzieję, kolejne płyty, wzruszenia i emocje. A przed członkami zespołu trudna próba, czas konfrontacji z samymi sobą. Oby tylko za jakiś czas wrócili do myśli, która grupie The Beatles nie objawiła się chyba nigdy – że razem są silniejsi niż osobno. Pozostaje nam też obietnica. Ciąg Dalszy Nastąpi, trzymam za słowo.