Image and video hosting by TinyPic

W minioną sobotę, zespół Henry David’s Gun zabrał wrocławską publiczność w podróż do magicznego świata, ukrytego m.in. w ‚wielorybich’ pieśniach. 

Zespół wieczorem, 27 stycznia w Firleju, zaprezentował utwory ze swojej debiutanckiej płyty Over the Fence… And Far Away , ale zagrał też premierowo materiał z nadchodzącego albumu Tales from a whale’s belly.  Między wykonaniami można było usłyszeć, kilka ciekawostek z kulisów tworzenia nowego projektu, jak i opowieści kryjące się w piosenkach zespołu.

Wokalista, Wawrzyniec Dąbrowski, zdradził, że przyTales from a whale’s belly  zmieniła się przeciwwaga instrumentów, na korzyść pianina, które podobno ma często przewijać się wśród ‚wielorybich‚ historii. Artysta zaznaczył też, że ‚oceaniczne’ motywy towarzyszyły grupie już wcześniej. Można doszukiwać się ich w Merman’s Dream, jednej z kompozycji znajdujących się na debiutanckim krążku zespołu. Muzyk zapowiedział również, że Tales from a whale’s belly  jest jednym z tych mroczniejszych albumów,  chociaż historia tworzenia go nie należała do tych ‚ciemniejszych’. Wawrzyniec opowiadał o tym, jak razem z Maciejem Rozwadowskim i  Michałem Sepioło zaczęli pracę nad wielorybem. Cała trójka żyła szczęśliwie, wszystko układało się po ich myśli, jednak efektem ich współpracy, stały się dość ponure pieśni. Z owego mrocznego albumu, wybrzmiało na koncercie chociażby Black Disease, opowiadające historię pewnego królestwa, którego władca musi zmierzyć się z zarazą, szerzącą się wśród jego poddanych. Tyga, traktująca o procesie dezintegracji, jeszcze nie w pełni dokonanego.  Haystack, który ze względu na swój charakter jest podobno najweselszym utworem z nadchodzącej płyty. Także House of Cards  i Pony Tail  miały swoją premierę we wrocławskim Firleju.

Muszę powiedzieć, że nie byłam jedyną osobą oczarowaną występem trio. Po niemal każdym numerze publiczność biła gromkie brawa i ochoczo wiwatowała. Henry David’s Gun to prawdziwa perła. Sposób, w jaki tworzą, występują – robi ogromne wrażenie na słuchaczu. Nie pozostawia go obojętnym wobec wyśpiewywanych, wygranych historii, które angażują odbiorcę na tyle, by ten bezgranicznie pozwolił im się pochłonąć. Zarówno ja, a podejrzewam, że pewnie wszyscy sobotni słuchacze też, niecierpliwie czekają na ponowne spotkanie z zespołem i na zgłębianie wnętrzności wieloryba.

Poniżej prezentujemy kilka kadrów z koncertu.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

 

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic