Przyglądając się dyskografii zespołu happysad można zauważyć, że na przestrzeni tych kilkunastu lat grupa pokazała nam już niejedną swoją twarz. Zaczynając od melodyjnego i względnie prostego muzycznie debiutu Wszystko jedno, przez coraz trudniejsze Mów mi dobrze, Ciepło/Zimno, Jakby nie było jutra, aż do najnowszego materiału zatytułowanego Ciało Obce. O ile ostatnia płyta Jakby nie było jutra nie należała do najwybitniejszych, o tyle nowe wydawnictwo ukazuje, że happysad z młodych chłopców grających proste melodie, wyrośli na muzyków, którzy w nieschematyczny sposób mają sporo do powiedzenia.

Celowo zestawiam obok siebie pierwsze utwory jak Zanim pójdę, czy Wrócimy tu jeszcze, aby każdy słuchacz był w stanie zauważyć jak diametralna różnica pojawia się w brzmieniu grupy na przestrzeni tych kilkunastu lat. Ciało Obce okazuje się najbardziej dojrzałym, przede wszystkim muzycznie, albumem w dyskografii grupy. Nie jest to już muzyka przystępna i łatwa do przyswojenia dla przeciętnego słuchacza. Wprowadzające nas w świat Ciała Obcego intro zatytułowane -1 już od początku zapowiada ciekawą historię. Zaraz później pojawia się jedyny tak żywiołowy i energetyczny utwór na albumie – Dłoń. Mam nieodparte wrażenie, że jego stylistyka przylega gdzieś do twórczości Voo Voo, czy Organka – właśnie na to wskazuje brzmienie gitary prowadzącej.

Pomimo iż w zapowiedzi albumu, pojawia się stwierdzenie, że jest eklektyczny, właśnie ta różnorodność łączy go w jedną spójną treść. Bowiem przez większą część wydawnictwa przemawia tajemniczość. Wsłuchując się bliżej każdemu dźwiękowi można zamknąć się w świecie niepokoju i strachu przed otaczającym światem. Ten klimat szczególnie widoczny jest w utworach takich jak tytułowe Ciało Obce, Heroina, czy Medellin. Ciekawy zabieg pojawia się w tym ostatnim. Kiedy wydaje się, że dobiegł końca rozpoczyna się na nowo, rozbrzmiewając nieco bardziej żywiołowo. Tak naprawdę tę dozę tajemniczości zapowiadał już pierwszy singiel Nadzy na mróz. Swoją drogą, bardzo dobrze dobrany – z jednej strony trochę melodyjnego, starego, dobrego happysadu, z drugiej powiew świeżości i odmienności brzmienia.

Na dobre wyszło grupie zaczerpnięcie trochę większej ilości brzmienia z elektroniki, jednak osadzonej w rockowych korzeniach. Bardzo wyraźnie słychać to np. w utworze Dług. Nie można również zapomnieć o kompozycji Czwarty dzień, w której pod koniec pojawia się jej najlepszy smaczek, a mianowicie kilka sekund gitary niczym Jack White. Wyróżniającym się na tle innych utworem jest Idę. Jest to jedna z niewielu tutaj kompozycji, która posiada względnie prostą budowę, oparta w zwrotkach na powtarzalnych dźwiękach wprowadza dużo rytmiki. Jednak ciekawym zabiegiem jest kompletna zmiana brzmienia gitar pomiędzy pierwszą, a drugą zwrotką. Pozostaje jeszcze Nie umiem kłamać, w którym na pierwszy plan wynurza się wokal Kuby Kawalca.

Ciało Obce jest faktycznie tworem do tej pory nie do końca znanym wieloletnim fanom grupy. Pociesza fakt, że happysad eksperymentując na płycie z różnymi dźwiękami stworzyło jej niepowtarzalny klimat i kieruje się w coraz ciekawsze brzmienia. Wniosek nasuwa się jeden – kilka dni w starej stodole nie poszło na marne.

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Dominika Mrówczyńska
9/10
Łukasz Mantiuk
7/10
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułNowy singiel: Cashmere Cat & Camila Cabello – Love Incredible
Następny artykułZPAV zmienia zasady przyznawania złotych, platynowych i diamentowych płyt