Guova - Headliner
  • Data premiery:
    24 02 2017
  • Wytwórnia:
    Sony Music Poland
  • Gatunek:
    rap
  • Single:
    Do Domu
Najlepsze utwory:
Do Domu, Ratuj Mnie, Popstar, Witamy w piekle, Idź Sam
Najsłabsze utwory:
CHCl3

Po czterech latach wraca z drugim studyjnym albumem. Wraz z nowym krążkiem zrywa łatkę przypisaną kobietom w  polskim i zagranicznym rapie. Guova, bo o Niej mowa, podpisała kontrakt z Sony Music Poland – „wytwórnia klasa, nie jakiś gówniany label, wiesz – z dopiskiem Entertainment.

Guova w jednym z wywiadów powiedziała, że rola raperek na rynku muzycznym zrównuje się do cycków i dupy. Ja dodałbym od siebie, że nie chodzi tylko o raperki, ale o ogół wokalistek. Większość słuchaczy, nie skupia się na talencie danej artystki i to jest fakt. Aleksandra ma go dużo i jeszcze trochę. Prawda jest taka, że Głowińska rapuje lepiej niż niejeden kolega z branży muzycznej.

Headliner pokazuje szerokie spektrum możliwości Guovy. Oprócz rapu możemy usłyszeć jak Głowińska śpiewa i trzeba przyznać, że posiada interesującą barwę głosu. Krążek trafi zarówno do koneserów polskiego rapu, jak i osób, które na co dzień słuchają radia. Dzieje się tak, ponieważ wydawnictwo zawiera nie tylko czysto hiphopowe kawałki, ale też mieszankę popu z rapem (np. Popstar i piękne Ratuj Mnie). Te dwie propozycje bronią się same w sobie. Przemyślane od A do Z, bez zbędnych ulepszaczy pokroju auto-tune. Do tego dochodzi prostota muzyczna w drugim przypadku, która pozwala wyłonić się na pierwszy plan wokalom. Jestem pewien, że przy odpowiedniej promocji Aleksandra mogłaby zyskać ogromne grono nowych odbiorców, jednocześnie nie tracąc tych, których zdobyła już za sprawą wcześniejszej twórczości i swojej działalności w podziemiu.

Genialnym pomysłem było wydanie na singiel Do Domu. Utwór pokazał ogrom pracy jaki artystka włożyła w nową płytę. To piękna konsystencja całego Headlinera. Bit wykonaniu Essexa wywołuje podziw, refren zapada w głowie, a flow Guovy i VNM na feacie powala.

Rozstrzał liryczny zaskakuje. Na Headlinerze znajdziemy piosenki życiowe (Idź sam), o miłości (Popstar), ale również takie typowo rozrywkowe (Dead Muthafuckas). Każdy z tekstów kupuje w całości. Przynajmniej mamy do czynienia z różnorodnością i co najważniejsze (!) w utworach co drugie słowo nie słyszymy przekleństw, które nierzadko służą niektórym raperom za przecinki.

Za oknami ciemno już cicho, ustał gwar
nie słychać kroków co zakłóca mój spokój.
Za dnia spoglądam na poplamione ryciny
criminal cats, nie szukam Idylli.
Chcę sięgnąć gwiazd, nie zrobię Ci krzywdy,
chcę jak każdy z was na sam szczyt
wtoczyć ten cholerny głaz, nie chcę skończyć jak Syzyf

Producenci trochę pobawili się na płycie i zawarli już wcześniej wspomniane auto-tune. Motyw pojawia się w Dobrzy, Źli, Prawie Źli i CHCl3. I o ile w pierwszej kompozycji nadaje klimatu, to w drugiej zupełnie wszystko psuje. Pomimo, że utwór sam w sobie jest dobry, to efekt w refrenie wszystko niszczy. Robi się mocno irytująco i drażniąco, stąd też ta krytyka. Gdyby zmienić refren, to ten track zaliczyłbym do jednych z najlepszych na Headlinerze. Tak czy inaczej, mamy do czynienia z ciekawym motywem, który zapobiega nudzie, o którą i tak trudno na krążku.

Nie oszukujmy się, ale Sony Music Entertainment dało ogromny kredyt zaufania Aleksandrze Głowińskiej, a ona wykorzystała go w 100%. Takiej płyty jak Headliner brakowało na polskim rynku muzycznym i głęboko w duchu wierzę, że krążek odniesie sukces. Wydawnictwo to dobra mieszanka czystego rapu z elementami popu i elektroniki w szacie muzycznej. Myślę, że to może być przełom nie tylko w karierze Guovy, ale także wizerunku kobiet w polskim rapie.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPo tytule #19 – Woman i wszystkie inne przypadki
Następny artykułNowy album Sheryl Crow wkrótce
Student II roku Dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Lublinie. Miłośnik brytyjskiego, jak i polskiego rynku muzycznego. Swoją przyszłość wiąże z dziennikarstwem muzycznym.
  • ol457

    „Producenci trochę pobawili się na płycie i zawarli już wcześniej wspomniane auto-tune” czyli „tak bardzo nie mam pojęcia o czym piszę”