Dział Publicystyka VA - Grzegorz Ciechowski - Spotkanie z legendą (2015), recenzja Magdaleny Sokołowskiej

VA – Grzegorz Ciechowski – Spotkanie z legendą (2015), recenzja Magdaleny Sokołowskiej

W ostatnim czasie wydawanych jest wiele albumów upamiętniających dorobek nieżyjących artystów. Podczas gdy nikną one w morzu coraz to nowych wydawnictw, album Spotkanie z legendą poświęcony pamięci Grzegorza Ciechowskiego, zaskakująco przykuwa uwagę . Zapewne za sprawą kultowej dziś twórczości tej wybitnej w artystycznym świecie postaci, jak również fenomenalnych aranżacji, jest tak absolutnie wyjątkowy, że zapiera dech w piersiach, a po pierwszym przesłuchaniu wprost nie sposób się od niego uwolnić.

Ciechowski odszedł nagle 22 grudnia 2001 roku, pozostawiając po sobie kilkanaście albumów o niespotykanej zawartości tekstowej i kompozycyjnej. Był jednostką obdarzoną ponadprzeciętnymi zdolnościami i rozmaitymi talentami. W swoim dość krótkim, bo czterdziestoczteroletnim życiu zdążył spełnić się jako muzyk-instrumentalista (grywał na flecie i klawiszach), kompozytor czy poeta, ale przede wszystkim jako charyzmatyczny wokalista popularnego w latach 80-tych rockowego zespołu Republika.

Spotkanie z legendą to album będący zapisem koncertu zorganizowanego w hołdzie Grzegorzowi, który odbył się w grudniu 2014 roku na deskach Teatru Dramatycznego w Warszawie. Było to wydarzenie wyjątkowe i zupełnie inne od dotychczasowych. Przede wszystkim pracowały nad nim wielkie osobistości, w tym Leszek Kamiński – uznany i siedmiokrotnie nagrodzony Fryderykiem realizator dźwięku oraz Adam Sztaba, słynny dyrygent, pomysłodawca i autor genialnych aranżacji do utworów Ciechowskiego. W ten niecodzienny projekt zaangażowanych zostało również czternastu bardzo różnych polskich wykonawców, o których z całą pewnością można by rzec, że swym talentem i wrażliwością dorównują największemu muzykowi naszych czasów jakim Grzegorz niewątpliwie był.

Warto zauważyć, że wśród nich znaleźli się nie tylko artyści z ogromnym doświadczeniem, mający na koncie pokaźną dyskografię, tacy jak Kayah, Justyna Steczkowska, Kasia Nosowska, Grzegorz Turnau, Marek Dyjak i Tymon Tymański, ale też należący do młodszego pokolenia i przecierający dopiero swą ścieżkę kariery muzycznej – Igor Herbut, Red Lips, Skubas, Mateusz Ziółko, Sławek Uniatowski, Chłopcy kontra Basia, Mela Koteluk oraz Piotr Cugowski. Dodatkowego majestatycznego rozmachu nadała koncertowi, towarzysząca muzykom, Polska Orkiestra Radiowa pod batutą wspomnianego już Adama Sztaby. W rezultacie na albumie znalazł się zbiór najbardziej chyba znanych utworów Grzegorza, pochodzących z różnych okresów jego życia artystycznego. W większości są to kompozycje rockowe utrzymane jednak w klimacie piosenki poetyckiej z wyeksponowanym tekstem i dość mocno zabarwione konotacją emocjonalną. Każda z nich to osobny wątek, który składa się na spójną całość tej fascynującej opowieści biograficznej.

Słuchając jej cofamy się w przeszłość. Stopniowo poznajemy świat widziany oczami Ciechowskiego i sposób postrzegania przez niego ówczesnej rzeczywistości, o której miał w zwyczaju wyrażać się przy pomocy środków artystycznych, poprzez tekst i kompozycje muzyczne. Wraz z dobiegającymi dźwiękami w wyobraźni przewijają się obrazy niczym autentyczne fragmenty z jego życia. Wcielając się w tą niezwykłą postać artyści dodali jednak coś od siebie. Kompozycje powlekli własną emanacją i ubrali w swoje emocje, nie zmieniając jednak pierwotnej ich formy oraz tego co jest najbardziej istotne – wizji muzycznej, którą miał Ciechowski.

Opowieść zaczyna się od utworu Biała Flaga w wykonaniu Piotra Cugowskiego, który już na wstępie swym pełnym dramatyzmu głosem buduje niesamowitą atmosferę. Niespodziewanie następuje tu zmiana tempa ze spokojnego w bardziej energetyczne. Po chwili słyszymy już mocne rockowe brzmienie, które powoli wprowadza nas w muzyczny klimat Grzegorza Ciechowskiego. W kompozycji Nieustanne tango Marek Dyjak zaskakuje nas swoim wyrazistym, mocno zachrypniętym wokalem i własną interpretacją, nadając oryginalnej wersji nieco bardziej mrocznego charakteru. Słynny przebój Telefony słyszymy w wykonaniu młodego zespołu Red Lips. Wokalistka śpiewa go bardzo żywiołowo,

Nie wierzę sobie sam,
tutaj niebo swe mam
temperamentnie z charakterystycznym dla siebie pazurem i „drapieżną” rockową manierą. Następna kompozycja całkowicie zmienia atmosferę. Melancholijna ballada Tu jestem w niebie perfekcyjnie wykonana przez Igora Herbuta z typową dla niego, niebywałą wrażliwością sceniczną, robi naprawdę ogromne wrażenie. Utwór ma subtelny początek, w którym otulające spokojem dźwięki wprawiają słuchacza w błogi nastrój. Finał jest jednak pełen dramaturgii, gdzie artysta niemal „krzyczy” :







Na uwagę zasługują nieograniczone możliwości wokalne i wyjątkowe umiejętności interpretacyjne artysty, które właśnie w tym utworze możemy podziwiać w pełnej okazałości. W następnym mniej znanym kawałku Moja krew Justyna Steczkowska zadziwia swą demoniczną i lekko psychodeliczną aranżacją wokalną oraz zdolnościami aktorskimi. Z kolei Mela Koteluk w utworze Ani ja, ani ty wycisza rozedrgane wcześniej emocje, przywraca harmonię swą łagodnością oraz lirycznym i refleksyjnym wykonaniem. Następujące po sobie kolejne dwie kompozycje Tak długo czekam (Skubas) i Kombinat (Tymon Tymański) są chyba najbliższe oryginałowi. Obaj muzycy wiernie oddali w nich wyraz artystyczny Grzegorza Ciechowskiego. Natomiast Stojąc w kolejce to już zupełnie inna historia. Grzegorz Turnau całkowicie zmienił jej wydźwięk wchodząc w swoją własną poetykę do tego stopnia, że sprawia wrażenie jakby to był po prostu jeden z jego utworów. Kompozycja będąca w dalszej kolejności to Nie pytaj o Polskę. Ta patriotyczna pieśń w ustach Mateusza Ziółko brzmi niezwykle poetycko i klimatycznie. Bardzo ciekawą, choć spokojną i trochę nawiązującą do piosenki aktorskiej, wersję A gdzież moje kare konie zaproponował zespół Chłopcy kontra Basia. Na pierwszy plan wysuwa się tu kobieca partia wokalna, podczas gdy w drugim, dyskretnie pobrzmiewają dźwięki instrumentów smyczkowych i perkusyjnych. Jest to najbardziej skromny i powściągliwy pod względem instrumentalnym utwór w całym albumie, jednak to właśnie w tej prostocie tkwi jego urok. Sławek Uniatowski urozmaicił kompozycję Tak tak… to ja nadając jej od siebie czegoś nowego i świeżego, co sprawiło, że stała się ona przez to bardziej interesująca. Przedostatnia propozycja Mamona zaśpiewana przez Kasię Nosowską właściwie niczym nie różni się od tej w wykonaniu Grzegorza Ciechowskiego. Za to utwór Odchodząc, który w finale wykonała Kayah jest całkiem odmieniony poprzez orientalne wstawki brzmieniowe i imponujące wokalizy. Towarzyszące wokalistce ciężkie, mroczne dźwięki instrumentów smyczkowych idealnie współgrają z jej ociekającym bólem głosem, pełnym smutku i wzruszenia. Ta ostatnia, bardzo przejmująca kompozycja stanowi klamrę zamykającą tą jakże prawdziwą i niezwykłą opowieść.






Album w całokształcie jest głęboko poruszający. Praktycznie we wszystkich utworach przebija się wyzierający z wnętrza muzyków ogromny ból, żal i poczucie niewyobrażalnej straty a także ten nieopisany głęboki smutek, który obecny jest nawet w bardziej optymistycznych kawałkach. Tak więc, Spotkanie z legendą jest albumem unikatowym, z którym obcowanie to doświadczenie metafizyczne. Jest zapisem nie tylko warstwy muzycznej, lecz również tej niepowtarzalnej atmosfery, którą tamtego dnia artyści stworzyli na scenie.

Magdalena Sokołowska
Dyplomowany psycholog, posiadaczka wielu pasji. Muzyką fascynuje się od dzieciństwa. Słucha wszystkiego, co wyzwala niezwykłe doznania i przenosi w inny wymiar :)

Popularne