Dział PublicystykaRelacje

Gorąca atmosfera na pierwszym koncercie Anne-Marie w Polsce. Relacja Pawła Markiewicza

Godziny czekania pod klubem, później szybki bieg pod barierki. A wszystko po to, żeby zająć miejsce jak najbliżej sceny, na której pojawiła się zjawiskowa i olśniewająca Anne-Marie. Stodoła wypełniona po brzegi, a wewnątrz niej łzy wzruszenia, akcje koncertowe, zdarte gardła, niesamowita atmosfera, dużo niespodzianek i nagłych obrotów sytuacji.

Dała już dziesiątki występów w ramach trasy koncertowej promującej debiutancki album Speak Your Mind, ale to właśnie ten, który odbył się w Polsce pokochała najbardziej i zapamiętała go na długo. I mowa tu nie tylko o głownej gwieździe wieczoru – Anne-Marie, ale także o supporcie, w którego wcielił się Ady Suleiman. Młody i uzdolniony Brytyjczyk zawładnął damską i męską częścią publiczności. Był tylko on i gitarzysta. Niby skromnie, niby kameralnie, ale nikt nie był w stanie odwrócić od Niego wzroku. Pomimo, że muzyka spokojna, to publika rozgrzała się natychmiastowo poprzed wspólne śpiewanie, klaskanie i bujanie się w rytmie chillowych melodii.

Później weszła ona i od razu zawrzało. Krzyki, piski, bicie brawa i wtedy wybrzmiało otwierające występ – Cry, podczas którego fani na początku rzucili róże. Jej głos był jak dzwon. Od pierwszych do ostatnich melodii. Żadnych potknięć, fałszów, niedociągnięć – nic. A momentami było lepiej (np. podczas Breathing Fire) niż zazwyczaj. A pomyśleć, że niedawno leczyła chore gardło.

Jeżeli czasami doskwiera Wam brak przyjaznej atmosfery, brak aktywności zebranych słuchaczy na koncercie, to udajcie się na koncert Anne-Marie, bo jak zapowiedziała, wróci już niedługo – i w ogóle się nie dziwię. Cała zebrana publiczność w Stodole śpiewała nie tylko znane hity na miarę Rockabye, Alarm, Ciao Adios czy Friends, ale także te, które jeszcze nie są oficjalnie wydane, a w Internecie krążą jedynie ich wersje koncertowe. Zabrakło genialnej ballady Peak i mash-up’u z Karate EP, ale całość zrehabilitowało chociażby genialne Then (podczas, którego wokalistce złamał się głos i łzy do oczu napłynęły nie tylko jej, ale także fanom) i energetyczne Bad Girlfriend.

Warsaw I already can’t wait to come back ❤️❤️❤️❤️🇵🇱

A post shared by ANNE♥MARIE (@annemarie) on

W międzyczasie, podczas przemów oraz grania utworów, na scenie pojawiły się balony układające się w napis „We Love U”, pełno fanartów oraz jeden list, którego treść zna tylko adresat oraz odbiorca. Nie zabrakło także „Happy Birthday” i „Sto Lat”, ponieważ wokalistka, dokładnie tydzień temu przed koncertem w Polsce obchodziła urodziny. Fani nauczyli ją mówić „dziękuję” i niczym jak Kasia Nosowska, po każdej akcji i zaśpiewanym utworze, z uśmiechem powtarzała to magiczne słowo.

Byłem na dziesiątce koncertów, ale nigdy nie widziałem takiej aktywności – zarówno ze strony publiczności, jak i artystki, która pokazała swój kunszt karate i oprócz niesamowitych dźwięków zaprezentowała kilka wykopów, również w konsole podczas wykonywania Bad Girlfriend. Scena? Przytulna. Dosłownie. Ponieważ za scenografię posłużył jej wzór własnego pokoju. Łóżko, lampy i lampki, meble, poduszki oraz m.in. wspólne zdjęcie z Edem Sheeranem.

Chyba nikt nie spodziewał się takiego wulkanu energii. Anne-Marie dała niezapomniany, pełen pięknych momentów koncert, którego nie zapomną tylko słuchacze, ale także wokalistka i cały zespół – zaczynając od Beaniego a kończąc na Ashtonie, którzy za pośrednictwem Twittera i Instagrama również podziękowali polskiej publiczności. Światowej sławy artyści zawsze najlepiej wspominają koncerty w Polsce. To nasza publiczność organizuje najlepsze akcje i wznieca ogień na scenie. Trudno opisać w słowach co się tam działo – tam trzeba było po prostu być.

Tags
Show More


Paweł Markiewicz

Student III roku Dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Lublinie. Miłośnik brytyjskiego, jak i polskiego rynku muzycznego. Swoją przyszłość wiąże z dziennikarstwem muzycznym.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.