Good Charlotte – Generation Rx (2018), recenzja Izabeli Zadury

Good Charlotte, zespół, którego miejsce w panteonie gwiazd pop-punku trudno jest zakwestionować, powraca ze swoim siódmym już albumem studyjnym, Generation Rx. Czy tym razem udało im się nagrać hit, który pokochają stacje radiowe? A może zdecydowali się pójść w zupełnie innym kierunku?

Image and video hosting by TinyPic
Fot. facebook.com/goodcharlotte

Nawet jeśli nie śledzicie bacznie kariery Good Charlotte, na pewno wpadło Wam w ucho kilka bardziej popularnych piosenek zespołu. Może pamiętacie Lifestyles of the Rich and Famous, ich przełomowy singiel z 2002 roku, będący satyrą na hollywoodzki styl życia (którym, o ironio, członkowie zespołu teraz osobiście się cieszą)? Być może słyszeliście chwytliwe Girls & Boys, poruszające The River, zachęcające do tańca I Just Wanna Live? Może znacie dance-punkowe Keep Your Hands Off My Girl? Wszystkie wymienione przeze mnie przeboje powstały przed przerwą, którą zespół zrobił sobie w 2010 roku. Jako powody podawano wypalenie artystyczne, chęć skupienia się na rodzinach, presję oraz ograniczającą wolność artystyczną kontrolę ze strony wytwórni. Good Charlotte chcieli zacząć od nowa, z czystym kontem, na swoich własnych zasadach. Bracia Joel i Benji Madden podczas przerwy nie zniknęli z powierzchni ziemi: zajmowali się między innymi działalnością charytatywną, obracaniem się w hollywodzkich kręgach (Benji jest mężem Cameron Diaz, zaś Joel – Nicole Richie), występowali jako jurorzy i mentorzy w The Voice, wspierali młode, pop-punkowe zespoły, takie jak 5 Seconds of Summer czy Waterparks, przy produkcji albumów.

W 2016 roku, kiedy członkowie zespołu uznali, że najwyższy czas powrócić do nagrywania własnej muzyki, ukazał się ich album Youth Authority. Ukazał się i… przeszedł bez echa, chłodno odebrany przez fanów, gromadząc przeciętne recenzje wśród krytyków i wspinając się zaledwie na 23. miejsce zestawienia Billboard 200. Nowo wydana płyta, Generation Rx, to kolejna szansa, aby Good Charlotte powrócili do masowej świadomości. Album zainspirowała fala przedawkowań leków, która w ostatnich latach zabrała wielu młodych, obiecujących artystów. Rx to popularny w Stanach Zjednoczonych skrót oznaczający receptę.

Image and video hosting by TinyPic
Fot. facebook.com/goodcharlotte

Album składa się z dziewięciu utworów, przy czym pierwszy, tytułowe Generation Rx, to zaledwie budujący nastrój wstęp: łagodny śpiew chóru przeplata się z niepokojącymi szeptami, do których wokal dołącza dopiero po minucie, aby potem płynnie przejść w pierwszy pełnowymiarowy utwór: Self Help. Tutaj muzyka zdecydowanie nabiera tempa, a szalony beat wprowadza nas do piosenki szybkiej i zapadającej w pamięć. Tekst utworu porusza, zwracając uwagę na to, że czasami, zanim zwrócimy się po pomoc do innych, musimy pomóc sami sobie.

Motyw zdrowia psychicznego pojawia się w większości tekstów utworów na Generation Rx. Jest to zdecydowanie dojrzalsza wersja Good Charlotte, którzy niegdyś woleli pisać na lżejsze tematy. Miało to swój urok, ale osobiście szanuję taki kierunek rozwoju artystycznego i uważam, że dzięki temu muzyka Good Charlotte zyskuje dodatkowy wymiar. Ciężki i poważny lirycznie jest utwór Shadowboxer, w warstwie muzycznej oparty na mocnych gitarach i solidnej pracy perkusisty, z wyróżniającym się refrenem, który na długo zostaje w głowie. Jest to jedna z najlepszych pozycji na albumie.

Singiel Actual Pain był pierwszym utworem z albumu napisanym przez zespół. Good Charlotte wystąpili na ceremonii upamiętniającej przedwcześnie zmarłego Lil Peepa, rapera i ich wielkiego fana. Jego śmierć stała się bezpośrednią inspiracją do stworzenia utworu, który mierzy się z tematem uzależnienia i związanym z nim demonów. Good Charlotte traktują tę kwestię z ogromną dozą szacunku, co sprawia, że Actual Pain trafia prosto w serce i niesamowicie wzrusza. W podobnym klimacie utrzymany jest utwór Prayers, prezentujący pozbawione złudzeń podejście autora tekstu do religii. Piękna gitarowa solówka to zdecydowany plus dla tej kompozycji.

None of this makes sense in this reality
God just leaves the room when I turn on my TV

Kolejny utwór, Cold Song, również jest smutny, balladowy i wzruszający, aczkolwiek nieco banalny. Umieszczenie go po dwóch wolnych piosenkach, nieco od niego lepszych i bardziej charakterystycznych, działa na niekorzyść Cold Song. Na światło dzienne wychodzą również wokalne braki wokalisty Joela Maddena, który bardzo często wspiera się autotune’m. Klimat zmienia Leech z gościnnym udziałem Sama Cartera, wokalisty metalcore’owego Architects. Utwór jest zdecydowanie ostrzejszy, a growlowy bridge, świetnie wykorzystujący możliwości wokalne gościa, nadaje piosence pazura.

W końcówce album widocznie traci rozpęd. Utwór Better Demons jest tylko poprawny i nie pominę go słuchając albumu w całości, ale nie będę raczej do niego wracać. Album zamyka kompozycja California (The Way I Say I Love You), ciekawa propozycja bardzo różniąca się od poprzedzających ją utworów: prosta piosenka o miłości o dość pozytywnym wydźwięku, którą z powodzeniem można by zagrać akustycznie. Utwór zapewnia nieco oddechu od ciężkiego klimatu albumu, chociaż z drugiej strony można podnieść argument, że w ogóle do tego albumu nie pasuje.

Generation Rx to nowe, inne Good Charlotte. Panowie, znani z wplatania licznych elementów elektronicznych do swoich utworów i tworzenia dance-punkowych hitów z radiowym potencjałem, tym razem postanowili stworzyć album prostszy, bardziej rockowy, oparty na gitarach, perkusji i poruszających tekstach. Temat zdrowia psychicznego, tak kontrowersyjny, a jednocześnie niesamowicie ważny, jest poruszony w sposób taktowny. Good Charlotte nie grają pod publikę, starają się raczej przekazać swoje odczucia w sposób, który dotrze do słuchaczy i pozwoli im identyfikować się z tekstami utworów Generation Rx. Może nie ma tu hitu na miarę I Just Wanna Live, ale warto dać temu albumowi szansę i naprawdę się w niego wsłuchać.

Generation Rx
  • Data premiery:
  • Wytwórnia:BMG Rights Management, Warner Music Poland
  • Gatunek:rock, pop-punk
  • Single: Actual Pain, Shadowboxer, Prayers
Najlepsze utwory: Shadowboxer, Actual Pain, Self Help
Najsłabsze utwory: Cold Song, Better Demons

Popularne

oceny

  • 7.5/10
    Ocena końcowa - 7.5/10
7.5/10

autor recenzji

Izabela Zadura
Poszukiwaczka wartościowych tekstów, propagatorka pop-punku, bywalczyni licznych koncertów.

Sprawdź nasze inne

Recenzje