Właściwie wszystko co jest tworzone przez, genialną według mnie, rodzinę Waglewskich jest przeze mnie sprawdzane i zawsze towarzyszą temu wielkie oczekiwania. Czy to premiery albumów całej trójki, czy Kim Nowak, czy Tworzywo Sztuczne zawsze z wielką ekscytacją zamawiam jeszcze przed premierą albumy, żeby się przekonać co też ta rodzinka znów nowego wymyśliła.

Pamiętam doskonale debiut Fisza i kawałek Polepiony, który w czasach pierwszej Paktofoniki, Warszawskiego Deszczu, WWO i pierwszej fali popularności polskiego rapu wyróżniał się już świeżością i taką jakąś nazwijmy to innością. Czerwona sukienka to był zdecydowanie największy hit albumu, ale zapamiętałem z tej płyty kilka wersów, które właściwie dziś są kluczowe w poznawaniu twórczości Fisza i Emade: – Londyn, Warszawa, Berlin czy Dakar – bo muzyka jest językiem wszechświata. Ten refren po kilkunastu latach od debiutu oddaje dokładnie to, co Panowie robią. Przypomnijmy, że projekty nazywane jako Fisz Emade były bliższe brzmieniom hiphopowym, a Tworzywo Sztuczne to elektronika w naprawdę dobrym wydaniu. Zaciekawiło mnie więc, że wydawnictwo Mamut, nazwane jest jako Fisz Emade Tworzywo, co mogło sugerować połączenie syntetycznych brzmień Piotrka Emade Waglewskiego i rapowanego wokalu Bartka Fisza Waglewskiego. Goście w postaci Justyny Święs z The Dumplings, Dj’a Eproma i Katarzyny Nosowskiej zwiastowali już po przejrzeniu tracklisty wysoki poziom. Teraz odbijamy temat w drugą stronę. Właśnie w All About Music szykujemy się do stworzenia swoich list najlepszych albumów roku. Zanim opowiem o samym Mamucie, zdradzę Wam tajemnicę, chłopaki z tą płytą mają w moim zestawieniu podium gwarantowane. Płyta jest według mnie rewelacyjna i czy słuchacie zwykle rapu, czy elektroniki, czy ogólnie muzyki alternatywnej – satysfakcja jest gwarantowana. Zacznijmy od singla Pył.

Niezwykle lekki i przyjemny elektroniczny numer. Sam tekst jest banalny, ale tańcz tańcz, wpraw stopy w ruch wśród przyjaciół i lustrzanych kul – oddaje kwintesencję kawałka. Nie da się po prostu nie tupać nóżką, nie kiwać główką, a i parę razy udało mi się imprezę obudzić tym trackiem puszczonym w ustawieniu max volume. Drugi numer to Bieg z Djem Epromem (nie wiem czy wiecie, ale popularny Sztigar Bonko, kilka ładnych lat temu był jednym z lepszych djów świata i wygrywał wszystkie turnieje turntablismu) kawałek w starym dobrym stylu hihopowym nawiązującym brzmieniowo do albumu Heavi Metal. Tutaj przede wszystkim wielkie ukłony dla Emade i Eproma, jakby to powiedział Ten Typ Mes: – Emade co za bit ?! Genialne basy, fajne ułożenie werbli i stóp, skrecze Eproma no i delikatne jazzujące sample w tle. Mamy, więc rap, mamy elektronikę, czas na Wojnę z Katarzyną Nosowską. Właściwie nie da się tego sklasyfikować, ale wskazówką może być stwierdzenie, że utwór nawiązuje do stylistyki z płyt nagrywanych z Wojciechem seniorem Waglewskim. Fajny, powolny utwór, aczkolwiek zyskuje więcej po wielokrotnym przesłuchaniu. Moim jednak faworytem są Ślady z ponownie goszczącą się na nutach Justyną Święs. Rewelacyjny utwór według mnie. Tekst, pianino, melodeklamacja Fisza, która jest tak niesamowicie melodyjna, że wpadamy w stan przyjemnej melancholii. Tekstowo chyba również najbardziej dojrzały tekst, trochę o przemijaniu, ale właściwie mówi o czymś, co zawsze poruszał Wojciech Waglewski w swoich tekstach, czyli o stoicyzmie, spokoju i cieszeniu się niewielkimi rzeczami, które doświadczamy podczas naszego krótkiego pobytu na planecie Ziemia.

Właściwie mógłbym rozkładać na części pierwsze wszystkie kawałki i wylewać do Worda kolejne wyrazy zachwytu, jednak nie będę psuł nikomu zabawy i polecam samodzielne odkrywanie Mamuta. Warto jeszcze wspomnieć jeszcze o Piwnicy, czyli najmocniejszym elektronicznie kawałku. Właściwie może ten track trochę zmęczyć słuchacza, ale dla mnie to kolejny dowód, że brzmienie wpadające w minimal to też nie jest straszna szufladka, do której wkładają swoją twórczość Waglewscy. Na koniec jeszcze chciałbym powiedzieć o samym wydaniu płyty. Właściwie to książka w twardej okładce o wymiarze tradycyjnego opakowania płyty. W środku strony jak w książce, tyle, że każdy tekst utworu jest opatrzony rysunkiem Tomasza Płonki. Po przekartkowaniu dopiero znajdujemy czarną kopertę w której czeka na nas znakomita cd, którą powinien każdy miłośnik alternatywy przesłuchać.

fisz_emade_mamut