Dział PublicystykaFelietony

Fergie nie była pierwsza. Ich albumy też ukazały się w sieci na długo przed premierą

Rynek muzyczny rządzi się swoimi prawami. Co chwilę do sieci trafiają kolejne niepublikowane utwory, które okazują się odrzutami z sesji nagraniowych. Gorzej, gdy do sieci trafia płyta, która ukazać się miała w późniejszym czasie.

Dwa dni temu do sieci nieoczekiwanie trafiła najnowsza płyta Fergie. Krążek Double Dutchess zapowiadany był od lat. Sama wokalistka pracowała nad nim ponad dziesięć lat i nieprzerwanie przesuwała lata jego premiery. Głośniej zrobiło się jednak w 2014 roku, gdy wydała pierwszy oficjalny singiel L.A. Love (La La) dając fanom znać, że rozpoczęła się promocja jej drugiego solowego krążka. Kawałek jednak przepadł, a późniejsze problemy wokalistki z wytwórnią sprawiły, że o albumie mogliśmy tylko pomarzyć. Dwa lata później Fergie wypuszcza w muzyczny eter dwa kolejne single: przebojowe M.I.L.F $ z przyciągającym teledyskiem, i Life Goes On. W międzyczasie był też kawałek z Nicki Minaj na festiwalu w Brazylii, tajemnicze zapowiedzi Hungry i domniemana okładka albumu. Daty wydania jednak nie poznaliśmy. Dwa dni temu album nieoczekiwanie opublikowano na stronie wokalistki. Choć po chwili go usunięto, sprytni fani wokalistki zdążyli go nielegalnie pobrać i rozprzestrzenić w sieci. Do tej pory nie uzyskaliśmy też żadnego oświadczenia ze strony wytwórni ani wokalistki. Plotki mówią, że wytwórnia chciała wydać album z zaskoczenia właśnie tego dnia o północy. Coś jednak poszło nie tak i z tego pomysłu się wycofano. Co raz częściej pojawiają się głosy, że album zostanie wydany… we wrześniu. Czy Double Dutchess ma jeszcze szansę na sukces?




W historii muzyki było już kilkanaście takich zdarzeń, gdy do sieci trafiały albumy na długo przed ich oficjalną premierą. Nie mówimy tu jednak o takich, które trafiły tam na kilka dni przed, bo taki proceder jest na porządku dziennym. Najgłośniejsze stały się wydania od MadonnyBjörk.

W styczniu 2015 roku głośno było o nowym albumie islandzkiego fenomenu muzycznego Björk. Gwiazda od dłuższego czasu zapowiada wydanie nowego albumu Vulnicura, jednak na datę wydania wyznaczono na marzec. Miało się to zbiec również z otwarciem wystawy w nowojorskim Museum of Modern Art poświęconej artystce. Björk  zapowiedziała wówczas jeszcze sześć koncertów w Nowym Jorku w marcu i kwietniu oraz występ na festiwalu Governors Ball w czerwcu. Tuż po opublikowaniu tracklisty, cały album… trafił do sieci. Niezrażona jednak wokalistka zareagowała najlepszym posunięciem, jakim mogła wtedy wykonać. W obliczu nielegalnego wycieku jej albumu, ogłosiła, że dwa dni później album będzie można już kupić legalnie na iTunes i w sklepie Apple’a. Premiera Vulnicury na nośnikach fizycznych jednak miała się odbyć jak planowano, czyli w marcu. Tym samym częściowo odrobiła wielkie straty finansowe, choć w przypadku tej wokalistki akurat nie to jest najważniejsze.

Nieco wcześniej, bo w grudniu 2014 roku, do sieci trafiło natomiast trzynaście niedokończonych piosenek Madonny, które miały się znaleźć na zapowiadanym przez nią albumie Rebel Heart (wówczas znanym jako Iconic). Jego premiera miała się odbyć w drugiej połowie kolejnego roku. Zdenerwowana wokalistka wydała oświadczenie, w którym poinformowała swoich fanów, że utwory które usłyszeli, to tylko wersje demo. Zaapelowała, by ich nie słuchali i poczekali na legalną premierę.

Dziękuję za waszą lojalność. Dziękuję za to, że czekacie, a jeśli już posłuchaliście, wiedzcie, proszę, że to niedokończone demówki wykradzione dawno temu i niegotowe na to, by pokazać je światu.

To artystyczny gwałt! Jest to połowa wczesnych wersji demo, które nawet nie znajdą się na moim albumie. Durga połowa z nich zmieniła się i ewoluowała. Jest to forma terroryzmu. Wtf?! Dlaczego ludzie chcą zniszczyć cały proces artystyczny? Dlaczego kradną? Dlaczego nie dacie mi szansy, aby dać z siebie wszystko?

Kilka dni później opublikowała sześć piosenek oficjalnie jako prezent świąteczny dla swoich fanów. Oznajmiła, że przyspiesza premierę albumu i ukaże się on w marcu. Zanim to jednak nastąpiło do sieci trafiały nielegalnie kolejne wersje piosenek, które miały się znaleźć na albumie i które częściowo się na nim później znalazły. Niestrudzona Madonna i jej współpracownicy postanowili poprzerabiać niektóre utwory. Mimo przedwczesnego wycieku do sieci, album sprzedał się ilości ponad miliona na całym świecie. Bolesne były jednak wyniki sprzedaży w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii (odpowiednio ponad 230 tysięcy i ponad 75 tysięcy sztuk). W przypadku Madonny wiele mówiło się, że było to na pokaz, a współpracownicy wokalistki specjalnie opublikowali dema w sieci. Oficjalnie mówiono jednak, że zostały one po prostu skradzione.




Sprawa Fergie szeroko jest komentowana na portalach społecznościowych. Większość z fanów wokalistki, nie rozumie braku jej reakcji na wyciek albumu. Wytwórnia również nie wydała żadnego oświadczenia. Najrozsądniejsze wydaje się, opublikowanie albumu oficjalnie w sprzedaży elektronicznej jak to zrobiła Björk, i ruszenie w późniejszym czasie z sprzedażą fizyczną. Odwlekanie tego w czasie powoduje, że album traci na wartości, bo z tego co czytamy, trafia on w ich gusta. Plotki o tym, że album miałby się ukazać dopiero we wrześniu, byłyby najgorszym posunięciem jakim można by się spodziewać. Każdy kto bowiem chciał posłuchać nowej płyty Fergie, mógł to już zrobić kilka razy. Tym bardziej, że nie trudno go znaleźć w sieci, do czego oczywiście osobiście nie namawiam. Szkoda, że historia Double Dutchess zakończyła się zanim tak naprawdę zaczęła rozwijać skrzydła…

Tags
Show More

Łukasz Jaćkiewicz

Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków. Swoje wolne pięć minut przeznacza na realizację swoich pasji, bieganie, tworzenie własnych tekstów i spędzanie czasu z przyjaciółmi.

Podobne artykuły

7 thoughts on “Fergie nie była pierwsza. Ich albumy też ukazały się w sieci na długo przed premierą”

    1. Dokładnie! To zwykła kradzież – jeszcze jak ktoś później kupi tę płytę, to pół biedy. Nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie nie mają poszanowania dla pracy artysty, który w danym materiał włożył dużo sił, serca i czasu.

    2. a już szczytem wszystkiego są wycieki na kilka dni przed premierą. jakby te kilka godzin nie mogli poczekać. nie wiem jakiś deszcze meteorytów ich zabije że nie mogą poczekać? skoro czekali tyle czasu, to kilka godzin nikogo nie zbawi. a to jest po pierwsze kradzież, a po drugie strata moralna dla artysty…

  1. A to nie jest przypadkiem tak, że to specjalnie ‚wycieklo’?? No wiecie.. żeby było jakieś poruszenie i żeby było głośno o jej nowej płycie… Gdyby nie te informacje to bym nawet nie wiedziała, że planuje nowa płytę wydać 😜

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close