Dział Publicystyka Muzyka wszędzie, koncert nigdzie!, czyli święto muzyki

Muzyka wszędzie, koncert nigdzie!, czyli święto muzyki [Felieton]

Święta, święta, kto z nas ich nie lubi? Są święta wszystkiego, zaczynając od takich tradycyjnych, z choinką czy królikiem, a kończąc na święcie dnia bez biustonosza czy sardynek w puszce. Nie mogło, więc zabraknąć święta czegoś, co towarzyszy nam od zawsze, gdy tańczyliśmy jeszcze przy ogniskach wołając o deszcz czy teraz, gdy idziemy do szkoły, gdy pracujemy, więc ta dam – święto muzyki.

Odbywa się ono 21 czerwca, cóż za zbieg okoliczności – pierwszy dzień lata i jak się dowiedziałam, międzynarodowy dzień deskorolki, ale zostańmy przy muzyce. Jako, że Polacy to naród uwielbiający uczty i zabawy, dzień ten uroczysty powstał z inicjatywy naszego Polaka, Polaka tylko z pochodzenia, ale przecież my tak kochamy szczycić się tym, co choć trochę jest polskie… – Marcela Lewandowskiego. Od pierwszego dnia lata 1982 roku, od Sekwany poczynając, manifestacja muzyki rosła w siłę. I tak najkrótsza noc w roku stała się najbardziej roztańczoną.

Cała Francja, w której w tym dniu nie obowiązuje cisza nocna zamienia się w krainę z nut. Każdy może śpiewać, jeden trochę lepiej, a drugi trochę gorzej.

Fête de la Musique, czyli homofon Faites de la musique!, na nasze polskie – Róbcie muzykę!. I z tym wydaje mi się jest mały kłopot, bo o ile branża muzyczna nigdy nie upadnie, tak z jej jakością jest nieco odwrotnie. Nie należę do osób z dużym doświadczeniem przekładającym się na lata w metryczce, ale potrafię docenić kunszt muzyczny, a w większości dostaję zmieszaną papkę komercji czy zbitych dźwięków ot tak, aby coś grało, dwa słowa w kółko – och mamy utwór!

Każdy ma swój gust, nikomu niczego nie zabronię, chociaż czasem, aż się prosi. Nalegałabym jednak, abyśmy się stali dojrzałymi odbiorcami, którzy żądają najlepszego od artystów, ich potu i geniuszu, nie poprzestańmy na tym, by serwowali nam ochłapy, którymi mamy się zadowalać, bo wcale nie musimy. Pisałam kilka recenzji w swoim życiu, przesłuchałam wiele płyt i jako pretendentka do zawodu dziennikarza muzycznego jestem zmartwiona nijakością i zamazanym przesłaniem albo jego brakiem w utworach. Szlachetnie i nobliwie twórzmy, ale błagam oszczędźcie mi słuchania beztalencia, bo to też ktoś musi zrecenzować, a najgorsze to to, że przesłuchać.

Jak wspomniałam wcześniej każdy może śpiewać, ale nie każdy powinien. Wszystkie ‚mandarynkowe popisy’ przed mikrofonem, to stracone pieniądze i zbolałe uszy. Choć to tylko szczyt lodowej góry, problem dla ludzi z słuchem. Pojawia się teraz coś jeszcze gorszego, wolny rynek piękna rzecz, ale dał nam w prezencie coś strasznego – komercję. Niby darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, ale widząc przykład mojego ulubionego niegdyś zespołu 30 Seconds to Mars. Na początku nieznani, grający po klubach, pierwsza płyta, która jeszcze miała coś wspólnego z rockiem, sukces trzeciej płyty i palma odbiła. Bilety w kosmicznych cenach, aby zaśpiewać z nimi na scenie – zapłać (w Niemczech cena takiego uprzywilejowanego biletu wynosi 910$) – o zgrozo są ludzie, którzy za to płacą i rzecz najgorsza ostatnia płyta. Po kilkukrotnym przesłuchaniu zaczynam się przyzwyczajać, że chłopaki polecieli na marsa, a zostały komercyjne batony, niektóre kawałki mogłyby być świetnym soundtrackiem filmowym, ale te bity i nagła przemiana… wystarczy spojrzeć na teledysk Up in the Air, ruchy Jareda jak w boysbandzie czy taniec epileptyka. O zgrozo, komercjo!

Kiedyś było lepiej – jeszcze nie wypada mi tak mówić przy mojej metryce, każdy będzie bronił muzyki swojej młodości, tylko, że ja nadal jestem młoda, a już krytykuję. Klasyki gdzie jesteście czy będziecie się jeszcze tworzyć czy to już historia ubiegłego wieku?

Muzyka łączy pokolenia, muzyka daje radość i miłość… – poczułam się trochę przeniesiona w lata 60 i świat hipi. Chciałabym się cicho zapytać gdzie jest miłość i braterstwo przed koncertem, przy bramkach, przy walce o najlepsze miejsce?

Muzyka muzyką, pozostawię już gadkę i zapraszam do posłuchania czegoś: radia, ptaków, zapraszam do pójścia na koncert. Sto lat, alleluja, amen idźcie świętować.

PS. Gdyby świętowania było za mało – 1 października odbywa się Międzynarodowy Dzień Muzyki.

Anna Polcyn
Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej, z głową pełną marzeń. Zainteresowana każdym rodzajem muzyki, filmu i szeroko pojętej sztuki. Zawsze widzi szklankę w połowie pełną.

Popularne