Father John Misty - Pure Comedy
  • Data premiery:
    07 04 2017
  • Wytwórnia:
    United Studios / Mystic Production
  • Gatunek:
    indie folk, indie rock
  • Single:
    Pure Comedy, Two Wildly Different Perspectives, Ballad of the Dying Man, Total Entertainment Forever
Najlepsze utwory:
Pure Comedy, Ballad of the Dying Man, Total Entertainment Forever, Leaving LA, The Memo, Things It Would Have Been Helpful to Know Before the Revolution
Najsłabsze utwory:

Były członek zespołu Fleet Foxes i autor fenomenalnego albumu I Love You, Honeybear z 2015 roku powraca. Jego ostatnie dzieło było miłosną laurką opakowaną w piękny folk i skierowaną do ukochanej żony. Tym razem Josh Tillman wziął się za dzisiejsze społeczeństwo oraz ocenę współczesnych czasów. Poznajcie Pure Comedy.

Father John Misty podzielił się z nami w 2015 roku spostrzeżeniami na temat kondycji miłości i relacji na linii kobieta – mężczyzna. Album I Love You, Honeybear nazywany był przez wielu dziełem roku. Faktycznie, autobiograficzna opowieść Tillmana, pełna ironii i cynizmu, wywarła ogromne wrażenie również na mnie.

Dwa lata później muzyk postanowił przedstawić swoimi oczami stan świata zachodniego. Wygląda na to, że naprawdę źle się dzieje w państwie amerykańskim. Pure Comedy, bo tak zatytułowany jest kolejny album artysty pochodzącego z Maryland, daleko do tytułowej komedii. W ciągu prawie 75 minut otrzymujemy obraz pełen gniewu, zagłady i egzystencjalnego strachu przed tym, co dzieje się z dzisiejszymi ludźmi.

Najnowszy krażek Amerykanina to album, który nie ma sprawiać Ci przyjemności od strony lirycznej. Nie jest to płyta opakowana słowami o pięknie współczesnego świata i tym, jak świetnie nam się wszystkim żyje. To raczej dzieło dystopijne. Pozorna utopia idealnych czasów zamieniająca się w antyutopię.

Obserwacje Tillmana, mimo że nie są wybitnie wyszukane, dają człowiekowi do myślenia. Słuchasz, zaczynasz myśleć i zastanawiasz się: Hej! Faktycznie, ten nasz świat idzie w cholernie złą stronę. Pure Comedy pokazuje, że jesteśmy społeczeństwem uzależnionym od głupiej rozrywki i skazanym prędzej czy później na zagładę. Fatalizmie, witaj!

Żyjemy w czasach pełnych fałszywych treści oraz ogłupiających mediów społecznościowych. W Ballad of the Dying Man dostajemy obraz człowieka żyjącego social mediami. Nawet w ostatnich chwilach życia znajduje moment, aby sprawdzić swoją tablicę na „fejsie”: The dying man takes his final breath, but first checks his news feed to see what he’s about to miss. Mocne, ale jakże aktualne. Jesteśmy cichymi obserwatorami – sprawdzamy każdego, analizujemy jego życie i oceniamy.

Czarny humor nie opuścił Misty’ego. Z ironią oraz cynizmem celuje w hipokryzję świata, politykę, kapitalizm, religię czy próżną i egoistyczną ludzką naturę. Nie mogło też zabraknąć sarkastycznego nawiązania do Taylor Swift. W utworze Total Entertainment Forever słyszymy: Bedding Taylor Swift every night inside the Oculus Rift, after mister and the missus finish dinner and the dishes. Amerykanka jest obecnie jedną z największych gwiazd na świecie. Nie ma dnia, aby jej nazwisko nie pojawiło się w social mediach. Internet wraz z nowymi technologiami, które miały pomagać i łączyć ludzi nie są zawsze wykorzystywane w dobry sposób. Dziś każdy może założyć nowoczesne okulary i uprawiać seks z wspomnianą Taylor w rzeczywistości wirtualnej. Przerażające.

Pure Comedy jest przeładowane momentami lirycznie intensywnymi. Father John Misty po raz kolejny udowodnił, że potrafi pisać niezwykle zgrabnie zarówno o sobie, jak i o całym otaczającym świecie. Jego folkowe, balladowe brzmienie oparte na fortepianie oraz gitarze akustycznej jest w stanie zahipnotyzować człowieka, ale – o dziwo – też znudzić.

Tak, najnowsze dzieło Amerykanina, choć piękne i stworzone z prawdziwym rozmachem, potrafi zmęczyć. To nowość, bo wcześniejszy album I Love You, Honeybear, mimo podobnych klimatów, nie nużył nawet na chwilę. Tym razem dostajemy dzieło z trzynastoma utworami, któremu w pewnym momencie zaczyna po prostu brakować mocy. Czyżby Tillman nieco smęcił? W drugiej połowie płyty brakuje piosenek z choć niewielką zmianą tempa. Spokojna i jednostajna formuła zabiera stopniowo ekscytację, którą czuje się na początku Pure Comedy. Mimo że te folkowe melodie inspirowane latami siedemdziesiątymi są naprawdę przyjemne dla ucha, to zebrane wszystkie razem zaczynają w dziwny sposób szwankować.

Nie dajcie zwieść się spokojnemu klimatowi tej płyty. To nie są jedynie piękne balladki o błahych sprawach. Za sprawą ciętego dowcipu oraz ponurych wizji, album ten to niezwykle interesujące studium społeczeństwa kapitalistycznego. I choć muzycznie mogłoby być nieco bardziej wyraziście, Pure Comedy to kolejne solidne dzieło, które zaprezentował nam Father John Misty. Ten facet naprawdę potrafi pisać.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułAll About Music jedzie na Enea Spring Break. Te koncerty warto obejrzeć trzeciego dnia
Następny artykułEurowizja 2017. Białoruś i „Historyja majho žyccia”
Kontakt: piotrkrajewski11@gmail.com / instagram: xvanpierre