Były członek zespołu Fleet Foxes i autor fenomenalnego albumu I Love You, Honeybear z 2015 roku powraca. Jego ostatnie dzieło było miłosną laurką opakowaną w piękny folk i skierowaną do ukochanej żony. Tym razem Josh Tillman wziął się za dzisiejsze społeczeństwo oraz ocenę współczesnych czasów. Poznajcie Pure Comedy.

Father John Misty podzielił się z nami w 2015 roku spostrzeżeniami na temat kondycji miłości i relacji na linii kobieta – mężczyzna. Album I Love You, Honeybear nazywany był przez wielu dziełem roku. Faktycznie, autobiograficzna opowieść Tillmana, pełna ironii i cynizmu, wywarła ogromne wrażenie również na mnie.

Dwa lata później muzyk postanowił przedstawić swoimi oczami stan świata zachodniego. Wygląda na to, że naprawdę źle się dzieje w państwie amerykańskim. Pure Comedy, bo tak zatytułowany jest kolejny album artysty pochodzącego z Maryland, daleko do tytułowej komedii. W ciągu prawie 75 minut otrzymujemy obraz pełen gniewu, zagłady i egzystencjalnego strachu przed tym, co dzieje się z dzisiejszymi ludźmi.

Najnowszy krażek Amerykanina to album, który nie ma sprawiać Ci przyjemności od strony lirycznej. Nie jest to płyta opakowana słowami o pięknie współczesnego świata i tym, jak świetnie nam się wszystkim żyje. To raczej dzieło dystopijne. Pozorna utopia idealnych czasów zamieniająca się w antyutopię.

Obserwacje Tillmana, mimo że nie są wybitnie wyszukane, dają człowiekowi do myślenia. Słuchasz, zaczynasz myśleć i zastanawiasz się: Hej! Faktycznie, ten nasz świat idzie w cholernie złą stronę. Pure Comedy pokazuje, że jesteśmy społeczeństwem uzależnionym od głupiej rozrywki i skazanym prędzej czy później na zagładę. Fatalizmie, witaj!

Żyjemy w czasach pełnych fałszywych treści oraz ogłupiających mediów społecznościowych. W Ballad of the Dying Man dostajemy obraz człowieka żyjącego social mediami. Nawet w ostatnich chwilach życia znajduje moment, aby sprawdzić swoją tablicę na „fejsie”: The dying man takes his final breath, but first checks his news feed to see what he’s about to miss. Mocne, ale jakże aktualne. Jesteśmy cichymi obserwatorami – sprawdzamy każdego, analizujemy jego życie i oceniamy.

Czarny humor nie opuścił Misty’ego. Z ironią oraz cynizmem celuje w hipokryzję świata, politykę, kapitalizm, religię czy próżną i egoistyczną ludzką naturę. Nie mogło też zabraknąć sarkastycznego nawiązania do Taylor Swift. W utworze Total Entertainment Forever słyszymy: Bedding Taylor Swift every night inside the Oculus Rift, after mister and the missus finish dinner and the dishes. Amerykanka jest obecnie jedną z największych gwiazd na świecie. Nie ma dnia, aby jej nazwisko nie pojawiło się w social mediach. Internet wraz z nowymi technologiami, które miały pomagać i łączyć ludzi nie są zawsze wykorzystywane w dobry sposób. Dziś każdy może założyć nowoczesne okulary i uprawiać seks z wspomnianą Taylor w rzeczywistości wirtualnej. Przerażające.

Pure Comedy jest przeładowane momentami lirycznie intensywnymi. Father John Misty po raz kolejny udowodnił, że potrafi pisać niezwykle zgrabnie zarówno o sobie, jak i o całym otaczającym świecie. Jego folkowe, balladowe brzmienie oparte na fortepianie oraz gitarze akustycznej jest w stanie zahipnotyzować człowieka, ale – o dziwo – też znudzić.

Tak, najnowsze dzieło Amerykanina, choć piękne i stworzone z prawdziwym rozmachem, potrafi zmęczyć. To nowość, bo wcześniejszy album I Love You, Honeybear, mimo podobnych klimatów, nie nużył nawet na chwilę. Tym razem dostajemy dzieło z trzynastoma utworami, któremu w pewnym momencie zaczyna po prostu brakować mocy. Czyżby Tillman nieco smęcił? W drugiej połowie płyty brakuje piosenek z choć niewielką zmianą tempa. Spokojna i jednostajna formuła zabiera stopniowo ekscytację, którą czuje się na początku Pure Comedy. Mimo że te folkowe melodie inspirowane latami siedemdziesiątymi są naprawdę przyjemne dla ucha, to zebrane wszystkie razem zaczynają w dziwny sposób szwankować.

Nie dajcie zwieść się spokojnemu klimatowi tej płyty. To nie są jedynie piękne balladki o błahych sprawach. Za sprawą ciętego dowcipu oraz ponurych wizji, album ten to niezwykle interesujące studium społeczeństwa kapitalistycznego. I choć muzycznie mogłoby być nieco bardziej wyraziście, Pure Comedy to kolejne solidne dzieło, które zaprezentował nam Father John Misty. Ten facet naprawdę potrafi pisać.

Father John Misty - Pure Comedy
  • Data premiery:
    07 04 2017
  • Wytwórnia:
    United Studios / Mystic Production
  • Gatunek:
    indie folk, indie rock
  • Single:
    Pure Comedy, Two Wildly Different Perspectives, Ballad of the Dying Man, Total Entertainment Forever
Najlepsze utwory:
Pure Comedy, Ballad of the Dying Man, Total Entertainment Forever, Leaving LA, The Memo, Things It Would Have Been Helpful to Know Before the Revolution
Najsłabsze utwory:

OCENA KOŃCOWA AUTORA RECENZJI

  • 7.9/10
    Ocena końcowa - 7.9/10
7.9/10
Sending
User Review
0 (0 votes)
Poprzedni artykułAll About Music jedzie na Enea Spring Break. Te koncerty warto obejrzeć trzeciego dnia
Następny artykułEurowizja 2017. Białoruś i „Historyja majho žyccia”