Eminema nikomu nie trzeba przedstawiać. To człowiek, który podczas swojej ponad dwudziestoletniej kariery osiągnął już wszystko –  zdobył 15 nagród Grammy, Oscara i założył własną wytwórnię. ‘Król Hip – Hopu’ jak to mawiają niektórzy. No właśnie. Co się stało z tym królem? Gdzie zniknął artysta, który swoją muzyką poruszał miliony?

Rzadko w taki sposób zaczynam recenzje, ale muszę to zaznaczyć. W Eminemie zakochałam się po wydaniu w 2013 – The Marshall Mathers LP 2, które co tu dużo mówić, zmieniło moje podeście do muzyki hip-hopowej. Pokochałam charakterystyczny głos artysty, niezwykłą emocjonalność i agresję, którą dało się odczuć w każdym utworze. Podobnie było z jego wcześniejszymi albumami, każdy z nich prezentował coś nowego. Mimo, że nie wszystkie były udane. A jakie jest Revival?

Niestety, jestem ogromnie rozczarowana i jest mi niezmiernie przykro, że musiałam przez ponad godzinę (78 minut) słuchać jak artysta, którego uwielbiam gubi się w muzyce, którą tworzy. Raper flirtuje z popem, powtarza dobrze znane i płaskie bity. Nie jestem pewna nawet czy to już nie jest pop z elementami rapu. I nie zrozumcie mnie źle, w popie nie ma nic złego. Istnieje wiele wokalistów/wokalistek z tego gatunku, których bardzo lubię, ale nie Eminema. Do niego takie aranżacje nie pasują. Gdzie ten agresywny, obrażający w inteligentny sposób pół świata człowiek? Gdzie zniknął ten ogień? Na Revival obelg wciąż jest trochę (chociażby te wycelowane w Donalda Trumpa  w Like Home), niby jest agresywnie, ale to nie to samo.

Dziwi też dobór gości – Ed Sheeran, P!nk, Alicia Keys i sama Beyoncé to wielcy artyści, ale nie do końca pasujący do muzyki tworzonej przez Eminema. I jaki jest tego rezultat? W Walk on Water, Queen B dosłownie zjada Marshalla, River brzmi jak kolejny kawałek Sheerana, podobnie Need Me, które mogłoby się znaleźć na kolejnej płycie P!nk. Wyszło powtarzalnie, nieoryginalnie i zwyczajnie źle. A szkoda, bo z raper mógł do współpracy kogokolwiek chciał, a postawił na znane, komercyjne nazwiska.

https://www.youtube.com/watch?v=ryr75N0nki0

Z utworami bez gości nie jest jednak lepiej, niektórych nawet nie chcę sobie przypominać. Remind Me czy In Your Head to zbrodnia zarówno na muzyce hiphopowej jak i rockowej. Castle i Arose to z kolei dziwny flirt z popem. Natomiast reszta kompozycji wieje nudą, nie jest warta uwagi – po prostu kwintesencja przeciętności.

Są jednak na tej płycie utwory warte uwagi (żeby nie było, że na wszystko narzekam) – Chlorasceptic, Believe czy Framed. Nie są to kawałki idealne, wybitne czy szczególnie powalające, ale w tej nieudanej mieszance (jaką jest Revival) wypadają bardzo korzystnie. Framed ma parę naprawdę fajnych momentów i dobrą melodię, podobnie Chlorasceptic z ciekawym bitem. W Believe podoba mi się z kolei narastające napięcie w ‚refrenowych’ momentach. Wiem, że to trochę mało, ale czego więcej oczekiwać. Te kompozycje umilają nam przynajmniej męczące minuty spędzone z Revival.

Trudno ocenić ten album, trudno cokolwiek o nim powiedzieć. Gdzieś zaginął ten Eminem, w którym zakochały się miliony. Ten, którego muzyka poruszała szczerością, dobitnością i trafnością. Revival to ogromne rozczarowanie (kolejne już w dyskografii rapera), o którym nie ma sensu się rozpisywać. Jako długoletnia fanka mogę tylko powiedzieć, że mi przykro. Z bólem serca mówię: ‚Nie warto na tą płytę marnować 78 minut swojego życia.’

Znalezione obrazy dla zapytania revival eminem

Eminem - Revival
  • Data premiery:
    15 12 2017
  • Wytwórnia:
    Aftermath, Shady Records, Interscope
  • Gatunek:
    hip-hop
  • Single:
    Walk on Water
Najlepsze utwory:
Framed, Chlorasceptic
Najsłabsze utwory:
Remind Me, In Your Head, Arose, Castle
Poprzedni artykułKhalid i amerykański sen w warszawskim Palladium. Relacja Piotra Krajewskiego
Następny artykułShakira coveruje Radiohead