Babskie wieczory, romantyczne wieczory – to przypuszczalnie najczęstsze sposoby spędzania wieczoru w Dzień Kobiet. Jednak całkiem interesującą i dobrą opcją było również wybranie się na koncert Piotra Zioły w warszawskim Grizzly Gin Bar. Połączenie tajemniczego, ciemnego baru wraz z dźwiękami drugiej części trasy Revolving Door spowodowało, że wieczór będzie pamiętny.

Koncert rozpoczął utwór Bilet, który znalazł się na najnowszej płycie grupy Flirtini Heartbreaks & Promises vol. 3. Piotr Zioła jest bowiem jednym wielu artystów, którzy mieli okazję wziąć udział w tym niecodziennym projekcie. Następnie pojawiło się niezwykle klimatyczne i spokojne As I’m Menat To Be. Już tutaj wszystkie damy zgromadzone pod sceną mogły już spokojnie zanurzyć się w dźwiękach głębokiego wokalu Piotra Zioły. W końcu było to ich święto! Zaraz potem wybrzmiał Django, który nieco rozruszał publiczność.





Usłyszeliśmy również dwóch singlowych utworów Safari oraz W Ciemno. Jak podsumował je sam artysta, zebrani słuchacze spokojnie mogliby zająć jego miejsce na scenie i sami je wykonać. Później przyszła pora na utwory Let It Go, Podobny, CFTCL oraz tytułowe Revolving Door, które podobnie w całości zostały wyśpiewane przez publiczność. Następnie nadeszła pora na cover. I to jaki! Przyznam, że taka interpretacja Wicked Game niezwykle przypadła mi do gustu. Większość utworu wykonana w stonowanie, w spokojnym tempie. Jednak pod koniec odwraca się o 180 stopni, tworząc kompletnie nową jakość tej kultowej kompozycji.



Jak na Dzień Kobiet przystało, nie zabrakło życzeń kierowanych ze sceny, a także jednej niezwykłej kobiety na niej. Niesamowity duet Piotr wykonał razem z… Natalią Przybysz! Której wizyta w świetle reflektorów była dość krótka, jednak godna zapamiętania.



Muszę przyznać, że pomimo, iż miejsce wybrane na ten koncert było dość nietypowe, a przede wszystkim za małe, to jednak jego klimat idealnie pasował do muzyki jaką mieliśmy okazję usłyszeć. Drewno na ścianach, panujący wokół półmrok pozwolił na ukazanie muzyki Piotra Zioły w atmosferze wyjętej z amerykańskich pubów, tak jak w starych filmach. Jeśli kiedykolwiek ktoś chciałby przenieść się w tamte czasy, to koncerty Piotra Zioły są do tego najbardziej odpowiednim miejscem.