Depeche Mode - Spirit
  • Data premiery:
    17 03 2017
  • Wytwórnia:
    Columbia, Mute
  • Gatunek:
    Synthpop, alternative rock, electronic
  • Single:
    Where's The Revolution?
Najlepsze utwory:

Najsłabsze utwory:

Zapowiedzi nowych albumów wielkich twórców świata muzyki z reguły mimowolnie wywołują niczym nieograniczone potężne oczekiwanie połączone z nieodpartym przekonaniem, że nadchodząca płyta z całą pewnością będzie czymś wyjątkowym. Tymczasem, jest to przede wszystkim ogromny sprawdzian dla samych artystów – ich wrażliwości, kreatywności, świeżego spojrzenia na wciąż zmieniający się świat, umiejętności odrzucania wypróbowanych schematów, eksplorowania świata dźwięków z nieposkromioną zachłannością amatora. Zespół Depeche Mode właśnie wydał swój 14. studyjny album.


Depeche Mode od dekad jest formacją, na której najnowsze płyty czeka się z ogromną niecierpliwością. Trio z Basildon już od niemal 40. lat współtworzy światową scenę muzyki elektronicznej. Jako jedni z niewielu obserwowali i uczestniczyli w przemianach zachodzących w świecie muzyki syntezatorowej na przestrzeni ostatnich dekad. W tym czasie wypracowali też własny, unikalny, ale też eklektyczny styl wyróżniający ich na tle muzycznej mozaiki. Cztery lata po premierze ich 13. albumu studyjnego zatytułowanego Delta Machine, Brytyjczycy wydali swoją najnowszą płytę Spirit.

Krążek otwiera energiczny, dynamiczny utwór Going Backwards. W otoczeniu wyrazistych syntezatorowych dźwięków fantastycznie brzmi głęboki głos Dave’a Gahana.  Po nim następuje pewne stonowanie w postaci pierwszego – i jak dotąd jedynego – singla promującego płytę. Where’s The Revolution? w odróżnieniu od utworu rozpoczynającego album jest bardziej przysadzisty, cięższy. Utwór dopełnia industrialny, czarno-biały klip, za którego reżyserię odpowiada Anton Corbijn – wieloletni współpracownik zespołu, odpowiadający m.in. za teledysk do Enjoy The Silence, a także za okładkę najnowszego albumu Brytyjczyków. The Worst Crime to z kolei całkowity odwrót od dotychczasowego klimatu płyty, utrzymany w spokojnym, balladowym brzmieniu utwór. Ten sinusoidalny charakter utrzyma dalszą trajektorię dźwięków tego albumu. Spirit nie nuży, przestrzeń płyty wypełnia solidna dawka wysublimowanych dźwięków. Mimo całej tej misternej architektury znalazło się też piętro na słabsze momenty – to dwa utwory wykonywane przez Martina Gore’a, czyli Eternal oraz Fail, które nie są kompatybilne w stosunku do całości płyty, wyłamują się w ściśle skondensowanej treści.

Spirit stylistycznie jest zdecydowanie bliżej do poprzedniego albumu formacji, czyli Delta Machine, niż do wcześniejszych wydawnictw zespołu, co nie oznacza, że Brytyjczycy całkowicie odcięli się od swoich poprzednich dokonań. Słychać to szczególnie w swobodnym przepływie pulsującej energii w postaci pojedynczych uderzeń, bliskich komputerowo-syntezatorowym klimatom początku lat 80., między gitarowymi wstawkami w utworze Poorman. Pewne echa minionych albumów zespołu pobrzmiewają w No More (This Is The Last Time) oscylującym wokół Barrel Of A Gun z płyty Ultra (2001), choć w tym przypadku takim elementem jest sposób śpiewania oraz przesterowany w pewnym stopniu wokal Dave’a Gahana.

Podobnie jak w przypadku Delta Machine, tak też Spirit nie ma „radiowego potencjału” – komercyjne rozgłośnie raczej nie będą zainteresowane umieszczaniem utworów z tej płyty na swoich playlistach. Najnowsze wydawnictwo studyjne brytyjskiej formacji jest raczej mrocznym i trudnym w odbiorze albumem, nieskierowanym do masowego odbiorcy. Spirit jest albumem na wskroś konceptualnym, chyba pierwszym w naprawdę długiej historii zespołu wydawnictwem, które nie wyrzuca na brzeg pojedynczych przebojów. To płyta każąca się interpretować jako całość.

Depeche Mode już po raz czternasty skomponowali siebie na nowo. W przypadku uznanych formacji jest to zadanie niezwykle karkołomne – przecież stale istnieje pokusa skorzystania z wypróbowanego schematu. Spirit jest dalekie od odcinania kuponów czasów świetności zespołu, powielania tego samego wzorca, bo przecież już raz się sprawdził. Mijają dekady, stale pojawiają się nowe szeregi artystów, ale to właśnie oni wciąż redefiniują i kształtują trendy w muzyce elektronicznej. Ta płyta jest tego najlepszym dowodem.

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Katarzyna Turowicz
9/10
Dorota Kutnik
8/10
Marta Muśko
7/10
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCo następnym singlem #37: Daria Zawiałow – A Kysz!
Następny artykułStodoła zaprasza na kwietniowe koncerty

Codziennie żonglująca słowami, wyłuskująca z nich treść.
Kontakt: k8.turowicz@gmail.com
IG: k.turowicz