Dział Publicystyka Dawid Kwiatkowski - Pop&Roll (2014), recenzja Magdaleny Sokołowskiej

Dawid Kwiatkowski – Pop&Roll (2014), recenzja Magdaleny Sokołowskiej

Drugi, studyjny album Dawida Kwiatkowskiego Pop&Roll to swoisty fenomen na polskim rynku muzycznym. Krążek pokrył się złotem zaledwie w 24 godziny od ukazania się w przedpremierowej sprzedaży a dosłownie chwilę później uzyskał status platyny. Do tej pory nie udało się to jeszcze żadnemu z polskich artystów w tak krótkim czasie. Co kryje się za tak ogromnym sukcesem ?

Dawid Kwiatkowski to młody artysta, którego zna chyba każdy nastolatek w Polsce. Ze względu na ogromną liczbę fanów, z czego zdecydowana większość jest płci żeńskiej oraz skrajne emocje, które wyzwala na koncertach nazywany jest przez media polskim Justinem Bieberem. Na tym jednak podobieństwa się nie kończą. Dawid na wzór artysty zza oceanu jest niezwykle otwarty. Zapraszanie na scenę kilku fanek, które losowo wybiera z tłumu to stały punkt programu niemal każdego koncertu. Artysta potrafi również wzruszyć do łez, niejednokrotnie okazując publicznie swoje dobre serce. Na jednym z ostatnich koncertów spełnił marzenie nieuleczalnie chorej czternastolatki, wykonując z nią na scenie jeden ze swoich wielkich hitów.

Nie dziwi mnie zatem fakt, że jego profile na większości portali społecznościowych biją rekordy popularności. Mamy więc artystę, który poza tym, że wydaje kolejne płyty, koncertuje i pisze swoje piosenki, robi także bardzo wiele, by mieć świetny a zarazem niezwykle bliski kontakt ze swoimi fanami. Sukces zarówno pierwszego jak i kolejnego albumu, choć imponujący, rodzi jednak wiele kontrowersji. Przede wszystkim nasuwa się pytanie czy rzeczywiście chodzi tu tylko o muzykę, bowiem przyglądając się z bliska działalności artystycznej Dawida Kwiatkowskiego, można odnieść nieodparte wrażenie, że mamy tu również do czynienia z bardzo dobrym PR, które w tym przypadku ma dość istotne znaczenie, a doskonale wykreowany wizerunek tegoż artysty, zdaje się mieć duży wpływ na to, jak odbierana jest jego twórczość.

Album Pop&Roll jak wskazuje tytuł to mieszanka dwóch zupełnie odmiennych gatunków muzycznych popu i rocka, których połączenie nadało zawartości specyficznego charakteru. Cały materiał na płycie jest niezwykle energetyczny i wciągający a ostrzejsze i typowo rockowe dźwięki gitar sprawiły, że brzmi bardzo oryginalnie i świeżo. Kompozycje, które w większości są dość żywiołowe nie są jednak męczące i muszę przyznać, że słucha się ich z przyjemnością. Warty uwagi jest również charyzmatyczny wokal artysty, dzięki któremu muzyka ta w jakiś przedziwny sposób przyciąga słuchacza.

Singlem promującym album jest kawałek Jak to? do którego nakręcono również klip. Ta bardzo pozytywna i energiczna kompozycja, w moim odczuciu, jest jedną z najlepszych spośród wszystkich znajdujących się na krążku. Utrzymana w klimacie klasycznego popu, lecz przywodząca chwilami stylistykę reggae a do tego urozmaicona przez fajnie wplecione zdecydowane akcenty dźwięków akordeonu, brzmi naprawdę rewelacyjnie. Myślę, że jej wybór na singiel okazał się być tutaj mega trafiony.

Kolejne, dające ogromną dawkę energii, kompozycje, które także zwróciły moja uwagę to Nie zmienisz mnie, Nasze miasto, Morze łez i Wiem, że. Są pełne rockowej mocy i nastrajają bardzo optymistycznie. Jako, że lubię czasem wyciszyć swoje emocje przy dźwiękach muzyki, do gustu przypadły mi również spokojniejsze i bardziej refleksyjne, typowo popowe ballady takie jak Szepczę i Tylko Ciebie chcę oraz lekko rockowa Czas.

Na moją uwagę zasłużył sobie również Afraid, który jest jedynym na płycie utworem wykonanym przez artystę po angielsku. Kompozycja czaruje subtelnością, poza tym jest wyjątkowo klimatyczna, nastrojowa a przede wszystkim chyba najbardziej dojrzała przez co wydaje się być zupełnie inna od pozostałych i trochę szkoda, że właśnie w takiej konwencji nie jest utrzymany cały album.

Natomiast kawałki Mogę wszystko, Twoja wina i Pop&Roll niestety nie zrobiły na mnie jakiegoś oszałamiającego wrażenia. Owszem, może i są one przyjemne dla ucha, ale dla mnie to trochę za mało, bym mogła się nimi zachwycić. Sądzę, że jednak znajdą one zwolenników wśród nastoletnich i mniej wymagających odbiorców.

Słuchając po kolei każdą z kompozycji przez cały czas zastanawiałam się czy rzeczywiście mamy tu do czynienia tylko i wyłącznie z projektem czysto komercyjnym w swoim założeniu czy może jednak z czymś więcej. Na pewno album w całokształcie jest ciekawy aranżacyjnie. Tak więc, godna pochwały jest tutaj warstwa muzyczna, tym bardziej, że wyraźnie słychać tu żywy dźwięk, a nie jakąś zmieloną czy przetworzoną do granic możliwości popowo-rockową papkę. Sam artysta udowadnia też, że wbrew pozorom wokalistą jest niezłym i że z tego co robi niewątpliwie czerpie radość, którą tak ochoczo dzieli się z innymi. Niemniej jednak uważam, że płyta spodoba się raczej młodszym żeby nie powiedzieć nastoletnim słuchaczom o niezbyt wysublimowanych preferencjach, szukającym w muzyce przede wszystkim radości, motywacji i energii do życia.

Magdalena Sokołowska
Dyplomowany psycholog, posiadaczka wielu pasji. Muzyką fascynuje się od dzieciństwa. Słucha wszystkiego, co wyzwala niezwykłe doznania i przenosi w inny wymiar :)

Najpopularniejsze (48h)