Dział Publicystyka Christina Aguilera - Stripped (2002), recenzja Filipa Wiącka

Christina Aguilera – Stripped (2002), recenzja Filipa Wiącka

Albo to ja jestem „popsuty”, albo Christina Aguilera. Ok, rozumiem, że większość płyt Kate Bush oceniam na dziesięć, ale żeby Kryśki? Chyba jestem zbyt łagodny. Jako jednak, że nie chcę sobie umniejszać, niech zostanie, że to wokalistka jest perfekcjonistką. I zawsze wszystko (może poza sprzedażą płyt) idzie po jej myśli.

Album Stripped został wydany trzy lata po debiutanckim Christina Aguilera. Małe dziewczynki, które pokochały piosenkarkę za Genie in a Bottle czy Love Will Find a Way miały prawo być załamane. Ale trzeba to przyznać – artystka zrobiła milowy krok w przód. Porzuciła słodkie, popowe piosenki. Dlatego też uważam, że określenie Stripped jedną z najlepszych popowych płyt było (oprócz tego, że sporym wyróżnieniem) trochę krzywdzące. Więcej tu R&B oraz soulu (Soar, Cruz, Impossible). Pojawia się nawet hip hop (w featuringach) oraz rockowe akcenty.

Zastanawiam się od czego zacząć. Może zróbmy sobie przejażdżkę po singlach. Pierwszym z nich było pamiętne Dirrty umieszczone chyba na każdym rankingu najbardziej kontrowersyjnych klipów. Piosenka jest bardzo zadziorna, niegrzeczna. Po prostu brrudna. Świetna na imprezy. Obok Christiny pojawia się w niej Redman, choć równie dobrze mogłoby go tam nie być. Całkiem podobne (pod względem przebojowości i zadziorności) jest Can’t Hold Us Down. Kolejny feministyczny hymn, w którym Aguilera śpiewa m.in.

Should I be deprived to speak because I’m a woman? Call me a bitch cause I speak what’s on my mind (PL: Czy powinnam być cicho tylko dlatego, że jestem kobietą. Nazwij mnie dziwką, ponieważ mówię to co myślę)

Świetny numer. Do pozostałych singli należą Fighter, Beautiful oraz The Voice Within. O ile Can’t Hold Us Down czy Dirrty to totalne outsidery pod względem brzmienia, o tyle te utwory po części nakreślają nam to, co znajdziemy dalej. Fighter to rewelacyjny rockowy utwór z niesamowitym, mówionym początkiem. A momenty, w których Christina krzyczy, są cudowne. The Voice Within to kolejny niesamowity kawałek. Ballada. W przeciwieństwie jednak do innych na płycie całkiem pozytywna. Naprawdę podnosi na duchu. Kocham ją całym sercem. A Beautiful? Chyba nie muszę go przedstawiać. Samo w sobie jest piękne.

Nie chcę Was zbyt bardzo zanudzać, ale tym razem muszę. Cały album jest świetny. Od rewelacyjnego, trzymającego w napięciu Stripped Intro aż do ostatnich taktów Keep on Singin’ My Song. Zdarzyły się małe potknięcia jak przyjemne, choć odstające od innych kawałków Get Mine, Get Yours czy nieco nijakie Underappreciated. Jednak nawet do nich lubię wracać i nie wpływają one na ocenę całości.

Moim ulubionym kawałkiem nie tyle ze Stripped, co z całej twórczości piosenkarki (może poza genialnym Birds of Prey) jest zdecydowanie ballada I’m OK. Mało powiedzieć, że dobra. Mało, że świetna. Jak dla mnie to jedna z najlepszych ballad kiedykolwiek wydanych. Pięknie kontrastuje z poprzedzającym, pozytywnym The Voice Within. To bowiem najsmutniejsza, najbardziej emocjonalna, z najlepszym tekstem piosenka Christiny. Opowiada o czasach, kiedy ojciec bił ją i jej matkę. Straszne. I (w postaci utworu) porażające oraz wzruszające. Muzyka ogranicza się do gitary akustycznej. No i ten tekst. Mógłbym go przytoczyć w całości. Nie przypominam sobie innego, równie prawdziwego i dobrego. Tego nie da się opisać.

Do innych ballad z krążka należą m.in. romantyczne Loving Me 4 Me, piękne Cruz czy niesamowite Soar (brawa za gospelowy chór i wokalne akrobacje na końcu). Jednak za najlepszą z nich (poza oczywiście I’m OK) uznaję Walk Away. O tej soulowej piosence tak naprawdę trudno coś więcej napisać. Christina brzmi w niej świetnie (nic nowego). Najbardziej podoba mi się z niej bridge – czyli najbardziej dramatyczny i najciekawszy fragment utworu. Nie można tu też nie wspomnieć o stworzonym w 100% przez Alicię Keys Impossible. Utwór z powodzeniem mógłby znaleźć się na którejś z płyt „Kluczykowej”. Główną rolę gra rzecz jasna pianino, ale równie ważna jest tu perkusja. Album wieńczy nawiązujący do gospelu utwór Keep on Singin’ My Song. Zaczyna się spokojnie. Kończy – chórem gospel (piękny dodatek), wokalnymi akrobacjami Aguilery i niedługą rozmową.

Może nie znajdziemy na Stripped drugiego Dirrty, ale jednak wokalistka dodała tu kilka szybszych piosenek. Do tej kategorii zaliczam (może trochę naciąganie) Infatuation, które zawiera wpływy muzyki latynoskiej. Jednak to Stripped Pt. 2 (druga część Stripped Intro) oraz rockowe Make Over, w którym uwielbiam krzyki Kryśki, zrobiły na mnie znacznie większe wrażenie.

Czy Christina zawiodła tekstowo? Nie. Najlepszym tekstem jest bez wątpienia ten do I’m OK. Bardzo podobają mi się także te do m.in. Fighter, Beautiful (cudo!) czy Walk Away. No i do The Voice Within:

When there’s no one else Look inside yourself Like your oldest friend Just trust the voice within Then you’ll find the strength That will guide your way (PL: Kiedy nikogo wokół nie ma Spójrz we własne wnętrze Jak najstarszemu przyjacielowi Zaufaj głosowi z wewnątrz Wtedy znajdziesz swą siłę Która cię poprowadzi)

Jej debiut i świąteczny krążek całkiem lubię. Najnowsze Lotus, poprzednie Bionic i jeszcze wcześniejsze Back to Basics uwielbiam. Jednak z każdym przesłuchaniem utwierdzam się w przekonaniu, że to Stripped jest tą niepokonaną płytą. Nawiązując do ostatniego krążka – to właśnie Stripped ma prawo być nazywane „niezniszczalnym lotosem”. Nie ma tu zbędnego numeru. Każdy, nawet ten gorszy, ma znaczenie i stanowi część Stripped. Składam pokłony przez tą Artystką. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś usłyszymy podobny krążek. Może to być nawet Stripped 2.0.

Filip Wiącek
Filip Wiącek
Zwyczajny, 15-letni nastolatek zafascynowany muzyką każdego rodzaju: od popu, przez soul, aż do muzyki metalowej. Nie toleruje jedynie hip hopu oraz disco polo. Oprócz muzyką interesuje się także filmami.

Popularne

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.