Dział Publicystyka Christina Aguilera - My Kind of Christmas (2000), recenzja Zuzanny Janickiej

Christina Aguilera – My Kind of Christmas (2000), recenzja Zuzanny Janickiej

Rok po wydaniu debiutanckiego krążka Christina Aguilera – i nie całe dwa miesiące po premierze hiszpańskojęzycznego Mi Reflejo – artystka postanowiła sprawić fanom piękny prezent pod choinkę. Wydała więc album, na którym znalazły się klimatyczne, świąteczne numery. Lepszego prezentu przygotować dla nas nie mogła. My Kind of Christmas to album genialny.

Płyta została wydana w 2000 roku. Christina miała wówczas 20 lat. Zaledwie rok wcześniej ukazał się jej debiutancki krążek. Moda na wydawanie świątecznych albumów panuje od dłuższego czasu. Każdy ma nadzieję na hit na miarę All I Want For Christmas Is You Mariah Carey. Jednak słuchając płyty Christiny odniosłam inne wrażenie. Nie zamieściła tu tylko chwytliwych, popowych piosenek w stylu Come on Over czy What a Girl Wants. W większości utworów zrezygnowała z prostych, lekkich brzmień.

Płyta My Kind of Christmas to zbiór znanych – ale nie tak popularnych jak np. Last Christmas – piosenek. Tylko kilka kawałków zostało napisanych specjalnie na ten album. I to od nich właśnie zacznę. Christmas Time jest bardzo tanecznym numerem. Uwielbiam szczególnie refren. Piosenkę urozmaica też chórek, który śpiewa coś na kształt Fa la la la la, fa la la la la la la. Można powiedzieć, że jest to kawałek łączący ten album z czasami debiutu.

This Year to chyba najbardziej rhytm-and-bluesowy numer na płycie. Szczególnie zwrotki mają w sobie sporo z tego gatunku. Na jedenaście utworów tylko trzy zostały przygotowane przez Aguilerę i jej współpracowników specjalnie na ten krążek. Ostatnim z nich jest krótkie Xtina’s Xmas. Najdziwniejszy numer. Na piosenka składają się jedynie słowa:

It’s Christmas Time (PL: czas świąt).

Ja sama ten kawałek traktuje jako przerywnik. Interlude.

O ile piosenki autorskie są całkiem radosne, może trochę zbyt proste, to coverowane przenoszą Christinę na zupełnie inny poziom. Wiele z nich ma długą historię. Kilka zostało stworzonych ponad 60 lat temu. Kilka innych (z Angels We Have Heard On High na czele) pochodzi z XIX wieku! Już na wstępie pochwalę Christinę za to, że nie poszła na łatwiznę i nie wybrała Jingle Bells czy Santa Claus Is Coming to Town, ale zdecydowała się na mniej znane utwory. Sprawia to, że My Kind of Christmas słucha się z zaciekawieniem. Moim numerem jeden jest Merry Christmas, Baby. To jak Christina tam śpiewa, przyprawia mnie o ciarki. Pojawiający się później Dr. John świetnie urozmaica tą piosenkę. Razem z Aguilerą stworzyli niesamowity, magiczny duet. Równie mocno lubię Have Yourself a Merry Little Christmas. To delikatny, spokojny numer. Christina stworzyła prawdziwą atmosferę świąt. Z kolei O Holy Night samo z siebie jest piękną piosenką. W wersji Christiny podoba mi się oczywiście wykonanie. Artystka śpiewa przez większą cześć utworu delikatnie, by za chwilę pokazać, że głos ma jak dzwon.

Nie mogę uwierzyć, że przez tyle czasu miałam ten album w swojej biblioteczce i nie odkryłam jego magii. Znam juz wiele świątecznych albumów, ale ten podoba mi się zdecydowanie najbardziej. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście sama Christina. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że śpiewać potrafi. Wszystkie piosenki w jej wykonaniu zyskują niepowtarzalną oprawę. Trudno mi uwierzyć, że to ta sama dziewczyna, która rok wcześniej wydała krążek Christina Aguilera. Tu brzmi zdecydowanie dojrzalej, lepiej. Uwielbiam stylistykę tej płyty. Nie da się nie usłyszeć, że Aguilera nawiązywała do jazzu. Tak, tak. Przygodę z tym gatunkiem na dobre rozwinęła w 2006 roku (Back to Basics). Można oczywiście przyczepić się, że album świąteczny jest tylko z nazwy. Nie ma tu dzwoneczków i innych odgłosów, które mogą kojarzyć się z Bożym Narodzeniem. Są za to piękne melodie, które na pewno nie jednemu umilą czas w oczekiwaniu na święta.

christina-aguilera-my-kind-of-christmas-cover

Zuzanna Janicka
Zuzanna Janickahttp://www.the-rockferry.pl
Wielka pasjonatka muzyki, potrafiąca odnaleźć coś ciekawego w każdym gatunku. Autorka strony The-Rockferry, na której oprócz recenzji płyt znaleźć można całą masę innych muzycznych artykułów. Nałogowa uczestniczka koncertów. Wielka fanka Christiny Aguilery, Amy Winehouse, Kate Bush, Finka, Leonarda Cohena i zespołu The National.

Popularne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.