Dział Publicystyka Chris Brown - Fortune (2012), recenzja

Chris Brown – Fortune (2012), recenzja

Chris Brown – Fortune

W 2005 roku, 16-letni Chris Brown, zadebiutował z singlem Run It!, który podbił listy przebojów w wielu krajach na całym świecie. Od tamtej pory minęło jednak siedem lat. Teraz, Chris wydaje już piąty album, który mimo wszystko będzie głośnym krążkiem, oczywiście nie ze względu na jego zawartość, a na kontrowersje związane z twórcą Fortune.

Gatunku omawianej płyty nie da się dokładnie określić. Na Fortune usłyszymy kawałki hip-hopowe (Bassline, Till I Die), typowo dance’owo-popowe (Turn Up the Music, Don’t Wake Me Up) czy czyste utwory popowe (Party Hard / Cafillac, 4 Years Old).

Dlaczego na początku napisałem, że krążek ten będzie głośny nie ze względu na zawartość? Kontrowersje związane z pobiciem Rihanny, sprawią, że album Browna, mimo krytykowania, może być często odsłuchiwany. Oczywiście o to Chrisowi chodzi, bo na rynku komercyjnym nie liczy się przecież waga mądrego przekazu, a to, żeby muzyka trafiła do mas, którzy będą chętni na kupno albumu.

Mimo kłótni ze swoją byłą dziewczyną, Chris nagrał dwa utwory z Rihanną. Pierwszy to Birthday Cake, singiel Rihanny, w którego remiksie gościnnie pojawił się Brown. Drugi to natomiast Turn Up The Music, w którym to Rihanna dołożyła jedną zwrotkę. Muszę szczerze powiedzieć, szkoda, że Chris nie zamieścił duetu ze swoją byłą na tym krążku, bo uratowałby on znacząco sytuację tego albumu.

Zaczynając od gości, którzy pojawili się na Fortune. Big Sean, Wiz Khalifa, Nas, Kevin McCall, Sevy oraz Sabrina Antoinette jak dla mnie, nie zachwycają. Jak na album tej rangi, Chris mógł zaprosić artystów dużo bardziej rozpoznawalnych, którzy mocno podnieśliby zainteresowanie tym słabym longplay’em.

Patrząc na listę producentów oraz osób, które pomogły Brownowi w napisaniu tekstów do piosenek, jest ona ogromna. Kilkanaście producentów i dwa razy tyle osób od tekstów, powinno zrobić swoje, jednak może właśnie tak wielka ilość osób, osłabiła ocenę tego krążka? Mało płyt przesłuchiwałem, podczas nagrywania których, zaangażowanych było tak dużo osób, jednak przy następnej płycie Chris powinien powrócić przynajmniej do liczby z F.A.M.E.

Jako osoba, która najpierw patrzy na listę producentów muzycznych, odpowiedzialnych za podkład, jestem zawiedziony. Porównując Fortune do czwartego albumu studyjnego Browna, mogło być naprawdę lepiej. Tam mieliśmy Diplo, Afrojacka i kilku innych świetnych producentów. Na Fortune mamy jednak duet braci Benassi, za co muszę pochwalić Browna. Świetnie, że powrócił do nich, tworząc po raz kolejny hit na miarę Beautiful People czyli Don’t Wake Me Up.

Jak na mój gust, na uwagę zasługują tylko dwie piosenki z całego nagrania. Mianowicie Turn Up the Music oraz Don’t Wake Me Up czyli pierwszy i czwarty singiel z tego longplay’a. Pozostałe utwory zupełnie odchodzą od reszty, dając wrażenie, że tutaj nie pasują.

Nie ocenię tej płyty dobrze i to nie ze względu na konflikt z Rihanną, jak to miało miejsce na kilku zagranicznych serwisach muzycznych. Ocena, jaką daję Chrisowi za jego Fortune jest słaba, a zarazem tak wysoka dzięki dwóm piosenkom, wspomnianym powyżej. Kondycja Browna jest wątpliwa. Ostatnie F.A.M.E. było przyzwoite, jednak wcześniejsze Grafitti znowu słabe. Mam nadzieję, że kolejne nagrania Chrisa będzie pełne ciekawszych gości, producentów i zaskoczą mnie całością, bo to, co przedstawił na Fortune nie jest zbyt ciekawe.

 

Popularne