Dział PublicystykaRecenzje

Calvin Harris – 18 Months (2012), recenzja Łukasza

Calvin Harris z dnia na dzień, czy też z miesiąca na miesiąc stał się jednym z najgorętszych nazwisk dj-skich i producenckich. Wszystko za sprawą hitu We Found Love, który stworzył dla Rihanny. Wszyscy już się trochę przejedli Davidem Guettą, więc Harris znalazł sobie własne miejsce. I stał się gwiazdą.

Gwiazdą wśród producentów, bo jak sam stwierdził, nie przepada za śpiewaniem. A szkoda, bo jak pokazuje utwór Feel So Close z recenzowanego właśnie albumu 18 Months, Calvin ma całkiem miły, ciepły głos.

Jednak po kolei. 18 Months wcale nie jest debiutanckim albumem brytyjskiego DJ-a. Jest to jego trzeci studyjny krążek po Ready for the Weekend z 2009 i I Created Disco z 2007. Wspomniane dwa albumy były zupełnie inne niż ten. Zawierały kompozycje bardziej house’owe i nie miały na pokładzie takiego tabunu gwiazd. To wszystko zmieniło się, dzięki We Found Love. Muszę też dodać, że ja również jestem fanem post-wefoundlove’ym, tzn. twórczość Harrisa poznałem dopiero po przeczytaniu jego nazwiska w tytule hitu Rihanny (feat. Calvin Harris).

Hit, który spędził 10 tygodni na szczycie Billboard Hot 100 upozycjonował Harrisa tak, że wszystkie gwiazdy same teraz do niego się zgłaszają po to, aby stworzył dla nich coś dobrego. Calvin jednak zna swoją wartość i sam wybiera z kim chce pracować. I tak na krążku mamy wydane jeszcze w 2011 roku Bounce z Kelis czy Feel So Close z wokalem Calvina. W tym czasie Harris miał stworzyć album podobny do dwóch poprzednich, jednak na fali popularność „mógł” sobie pozwolić na więcej. I tak do współpracy zaprosił Ne-Yo (Let’s Go), Example (We’ll Be Coming Back), Florence Welch (Sweet Nothing) czy Ellie Goulding (I Need Your Love). Sam Harris wypowiada się na temat tego albumu bardziej jako o składance największych hitów aniżeli studyjnym krążku. Bo rzeczywiście, bardziej to wygląda na Harrisa i współpracę z zaproszonymi gośćmi, znalazło się tutaj nawet miejsce dla wspomnianego już We Found Love, a I Need Your Love Ellie Goulding umieściła na swoim krążku Halcyon.

Mnie osobiście do gustu przypadły kolaboracje z Kelis, Florance Welch czy Example. To naprawdę świetne, taneczne kawałki. Świetnie sprawdzają się również instrumentalne kawałki (bez wokali) takie jak Iron (stworzone z Nicki Romero), School (baaardzo chilloutowe) oraz Awooga. Nie lubię natomiast Let’s Go z Ne-Yo oraz kawałków z brytyjskimi raperami – Drinking from the Bottle z Tinie Tempah oraz Here 2 China z Dillonem Francisem i Dizzee Rascalem. Here 2 China w ogóle jest najsłabszym i najbardziej nijakim utworem z tego krążka. Podsumowując, 18 Months to naprawdę dobry, brytyjski album. Świetny zamiennik dla wszystkich znudzonych Davidem Guettą. Harris – w moim przekonaniu – jest dużo lepszy od zmanierowanego i wyświechtanego Guetty, który nadużywa wciąż tych samych beatów i sampli.

Tags
Show More

Łukasz Mantiuk

Wydawca i redaktor naczelny All About Music, na stałe (i z miłości) osiedlony w najpiękniejszym mieście Polski, Gdańsku. Miłośnik mainstremu oraz wszystkiego, co niemainstremowe. Lubi proste rzeczy i eksperymentalne, ciekawe i nudne, nowe i stare. Beyoncé i Marylę Rodowicz, Years & Years ale i Evanescence. Popowo i rockowo, soulowo i elektronicznie.

Podobne artykuły

1 thought on “Calvin Harris – 18 Months (2012), recenzja Łukasza”

  1. Bounce czy Awooga są z 2011 roku, ale nazwa albumu nie wzięła się sama z siebie, to podsumowanie półtorarocznej pracy Calvina. :) dla mnie bomba, szkoda że nie wspomniałeś o ‚Think About You’ które dla mnie jest perełką na albumie. 

    to do edycji i skasowania: Nicky, nie Nicki Romero. Na samym początku przy najsłabszych utworach podałeś Green Balley, a utwór nazywa się Green Valley!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close