Amerykańskie zespoły rockowe można by liczyć w nieskończoność. Co chwilę, w którymś stanie wykluje się chociaż jedna grupa grająca właśnie ten gatunek. Jednak Breaking Benjamin, pomimo swojego pochodzenia, można podrzucić trochę do brytyjskiego rocka – szczególności tego w obecnych czasach. Plus tego wszystkiego jest jeden – pomimo, że takich zespołów mamy na pęczki, zaledwie nie licznej grupie uda się wypłynąć na szerokie wody i dotrzeć do zagranicznych rozgłośni radiowych. Ta sztuka udała się właśnie grupie Breaking Benjamin już dobre kilkanaście lat temu. Jednak czy zespół jest czymś aż tak wybitnym?

Tutaj właśnie możemy sobie śmiało stwierdzić, że nie. Obok BB można spokojnie ustawić takie grupy jak Bring Me The Horizon, czy nawet Asking Alexandria. Wszyscy oscylują mniej więcej w takim samym brzmieniu. Chociaż słowa „mniej więcej” nie do końca tu pasują, bo wbrew pozorom muzyka właśnie tych zespołów jest do siebie bardzo zbliżona. Pomimo wszystko polskich fanów znajdziemy w każdej z tych grup.

Historia Breaking Benjamin może być podzielona na dwie części. Od początku istnienia, czyli ok 1999 roku, do mniej więcej 2011 roku grupa dość często zmieniła swoich członków, na czelę z bębniarzami. Cała sytuacja doprowadziła do pewnego rozpadu grupy. W związku z problemami związanymi z utworem Blow Me Away, z zespołu zostali wyrzuceni gitarzyści Fink oraz Klepaski. Grupa po kilku latach przerwy powróciła, w kompletnie odmienionym składzie. Jedynym członkiem zespołu pozostającym na swoim stanowisku pozostał właśnie Benjamin Burnely. Czy miało to wpływ na muzykę BB? W 2015 roku ukazał się pierwszy od zmiany składu krążek grupy zatytułowany Dark Before Dawn. Jak się okazało zmiany, które zaszły w składzie zespołu nie sprawiły, że grupie Breaking Benjamin zabraknie fanów. Płyta zebrała całkiem pozytywne recenzje, a więc czas pójść dalej.

Po 3 latach światło dzienne ujrzał krążek Ember. Już po pierwszych dźwiękach widać, że grupa powróciła do swojego starego brzmienia z pierwszych nagrań. Na najnowszym albumie nie brakuje dźwięków nu-metalu, czy delikatnego post-grunge’u. Tytułowy „niedopałek” może oznaczać właśnie niegasnący w grupie płomień tych lekko cięższych brzmień. Na samym początku trochę zmylić nas może intro Lyra, które z delikatnego, przechodzi w wybuchające emocjami Feed the Wolf. Myślę, że energią, zmianami tempa, wyraźnymi i mocnymi gitarami, a przede wszystkim wokalami Burnely’ego bez problemu nakarmili głodne wilki, w postaci swoich fanów. Później przychodzi pora na Red Cold River oraz Tourniquet, gdzie znów nie porównywalnie na pierwszy plan wysuwa się wokal, a właściwie scream Bena. Następnie pojawia się chyba najlepszy utwór krążka, czyli Psycho. Cała siła tej kompozycji to riff gitary, który ukazuje tą silniejszą stronę zespołu. Szkoda, że pojawia się jedynie chwilowo.

I tak oto znajdujemy się już w połowie albumu, gdzie dla wyciszenia odsłuchujemy The Dark of You. Wybitny utwór to to nie jest, ale całkiem przyjemny do wysłuchania, a co najważniejsze wyróżnia się chociaż trochę na tle całej płyty. Następnie wracamy już na tory rozpędzonych gitar, bębnów i wrzasków, czyli Down, Blood, Save Yourself i można by tak wymieniać do końca tracklisty. Na zamknięcie całości jeszcze półtora minutowe outro Vega i żegnamy Ember. Dokładnie na tym polega problem tego krążka. Wszyscy go wysłuchamy, ale nikt nic nie zapamięta.

Ember jest płytą, którą można włączyć, aby z ciekawości przesłuchać to, co Breaking Benjamin obecnie tworzą. Brak tam szczególnych utworów, brzmień, czy charakterystycznych dźwięków. Utwory są przyjemne dla ucha, ale nic poza tym. Jeśli po prostu ktoś lubi posłuchać melodii opiewających w granicach nu-metalu warto krążek włączyć. Jednak nic większego z niego nie wyniesiemy.

Breaking Benjamin - Ember
  • Data premiery:
    13 04 2018
  • Wytwórnia:
    Hollywood
  • Gatunek:
    nu-metal, rock, grunge
  • Single:
    Red Cold River
Najlepsze utwory:
Psycho
Najsłabsze utwory:

OCENA KOŃCOWA AUTORA RECENZJI

  • 5.5/10
    Ocena końcowa - 5.5/10
5.5/10
Sending
User Review
0 (0 votes)
Poprzedni artykułPoznaliśmy zwycięzców Billboard Latin Music Awards 2018
Następny artykułLucy Rose w Poznaniu. Relacja Zuzanny Rubaszewskiej