Bob Dylan - Triplicate
  • Data premiery:
    31 03 2017
  • Wytwórnia:
    Columbia Records
  • Gatunek:
    Traditional pop
  • Single:
    I Could Have Told You So, My One And Only Love
Najlepsze utwory:
-
Najsłabsze utwory:
-

Zdobycie Nobla w dziedzinie literatury jest najwyższym stopniem uznania, z jakim może spotkać się autor. I mimo to, że rola tej nagrody jest coraz bardziej umniejszana, rzadko padają tam werdykty, które wzbudzałyby kontrowersje (albo inaczej – zazwyczaj uzasadnienie nie kłóci się z ideą nagrody i jest trudne do podważenia, natomiast sam wybór laureata bywa poddawany w dyskusję). Tak czy inaczej, w 2016 roku zaszczyt ten spotkał Boba Dylana, który bardem wielkim jest, a raczej był. Bo jego najnowszy album, Triplicate, jest zbiorem coverów, co jednak zupełnie nie jest in minus.

Płyta noblisty godna

Zeszłoroczne wydarzenia, skądinąd niepotrzebnie przez Dylana rozdmuchane, dowodzą jak znaczącym człowiekiem w światowej kulturze on jest. Kilkadziesiąt płyt na koncie, kilkaset nagranych piosenek, z czego wiele na stałe wpisało się w kanon pojęcia szeroko zwanego „muzyką”. I choć aktualnie autorskie rzeczy odeszły w niepamięć, Bob nie daje o sobie zapomnieć i robi rzeczy, na które ma zwyczajnie ochotę. A że robi to w iście mistrzowskim, a nawet noblowskim stylu – tylko pogratulować zapału.

Ów rzeczy to przede wszystkim zabawa muzyką, standardami i odświeżaniem starych szlagierów. W amerykańskiej kulturze można natknąć się na pojęcia „traditional pop” lub „pop standards”, a oba oznaczają to samo, czyli mniej więcej tyle, co klasykę muzyki lat 50 czy 60. To właśnie ona była zalążkiem wielu dzisiejszych gatunków, chociażby tak popularnego (czyli – o ironio – wręcz popowego) dziś rocka. Dlatego Dylan, świadomy korzeni jako naoczny światek powstawania tamtych utworów, stara się przywołać je ludziom współczesnym, a robi to w sposób charakterystyczny dla siebie.

Piosenki na Triplicate pod kątem muzycznym są wypieszczone, wymuskane i wygładzone do granic możliwości, choć paradoksalnie dużo jest w nich pierwiastka „raw”. W tym duża zasługa wokalu, który często bywa chropowaty, momentami wręcz skrzeczący, ale to własnie nadaje mu charakteru. Utwory rozważane przez Boba, w oryginale są bardzo często pięknymi melodiami, a przerobione przez „maszynkę” noblisty nabierają nowego wymiaru i stają się połączeniem Pięknej i Bestii – czymś, co z pozoru kłóci się ze sobą, ale ostatecznie stanowi połączenie trwalsze niż ze spiżu.

Wydawnictwo, jak zresztą sama nazwa wskazuje, ukazało się w trzypłytowej odsłonie, z której każda jest podzielona tematycznie według wizji autora. W sieci można się gdzieniegdzie natknąć na tzw. sampler, czyli kwintesencję grania zawartego na trzech dyskach, lecz jeżeli macie akurat wolny wieczór, kawałek miejsca do leżenia i święty spokój wokół, to gorąco polecam przesłuchanie całości. To, co charakterystyczne dla wszystkich trzech aktów, to mocne i żywiołowe rozpoczęcie. I choć w teorii stylistyka każdego powinna się różnić, to w praktyce wszystkie trzy są do siebie zbliżone: dominuje w nich ciężka w opisie smukłość czy rozlazłość, dzięki czemu zdecydowana większość kompozycji jest stonowana i spokojna, bardzo jazzowa, z dużą ilością muskania perkusji, przeciągniętymi gitarami, brzdąknięciami kontrabasu i chropowatym głosem Dylana. Mimo tak dobranej stylistyki, żadna część nie jest nudna czy monotonna, chociażby dlatego, że co jakiś czas pojawia się w nich piosenka, w której ślimacze tempo jest przełamane. Są to m.in. Trade Winds, Braggin’ czy Imagination.

Ciężko jednak powiedzieć, że pewne kanony zostały przełamane. Bynajmniej – i nie taka była intencja tej płyty. Chodziło raczej o odświeżenie pewnych standardów, powrót do dawnych czasów, a sentyment unoszący się nad Triplicate doskonale tego dowodzi. I choć lirycznie nie jest to płyta Dylana, to muzycznie – jak najbardziej. Sto lat, Mr. Zimmerman!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułHVOB na dwóch koncertach w Polsce
Następny artykułNowy teledysk: Jay Z – MaNyfaCedGod
Michał Szum

Pasjonat muzyki, wielbiciel sportu, miłośnik nauki, kucharz amator. W wolnych chwilach publicysta na All About Music :)