Dział PublicystykaFelietony

Björk: Trendsetterka XX i XXI wieku. Felieton Pawła Markiewicza

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie krótka wymiana zdań z redaktorem naczelnym All About Music. Islandzka prekursorka, nie tylko muzyki, ale także technologii – Björk -opublikowała nowe dzieło, które nie bez powodu nazwała Utopią. Uznałem, że nieważne co wyda i tak zostanie okrzyknięte mianem jednego z najlepszych wydawnictw roku. Ludzie darzą ją ogromnym kredytem zaufania, krytycy muzyczni w ciemno mogliby dać jej 10/10, a ona wciąż sięga po nieosiągalne i przeciera szlaki innym.

Dziewiąte muzyczne dziecko od Björk jest niezwykłe w każdym calu. Magiczność, wielowymiarowość, przestrzenność, eksperymentalność i dojrzałość dojrzałości – to najlepsze przymiotniki określające Utopię. Islandka za pomocą tego wydawnictwa zabiera nas do innego, ale własnego świata. Tym razem przenośnie, bo dość niedawno zrobiła to w sposób dosłowny.

Rok temu we współpracy z HTC stworzyła coś nieosiągalnego. Ale czy jest coś nierealnego i niemożliwego dla Björk? Dzięki okularom Vive zabrała słuchaczy w inny wymiar. Serio. Podczas gdy Beyonce czy Melanie Martinez wydają wizualne albumy, ona idzie o krok dalej i pozwala wszystkim zanurzyć się w nowym świecie. Ekstrawagancja pełną gębą. A czy wspomniałem już, że to właśnie ta artystka, uważana przez wielu za dziwaczkę, była jedną z pierwszych osób w przemyśle fonograficznym, która nagrała teledysk w 360 stopniach?

Dziś to dość popularny zabieg i coraz więcej artystów decyduje się na wydanie tego niegdyś specyficznego klipu. Ba. Nawet dla Polaków stało się to osiągalne. Niedawno, w serwisie YouTube, pojawił się teledysk zespołu Kult czy Ten Typ Mesa. Jest 2017 rok. Jest to już na porządku dziennym i nie budzi tak dużego zainteresowania jak dwa lata temu. W czasie, gdy stonemilker było jednym z pierwszych utworów muzycznych, które zostały zaopatrzone w teledysk 360 stopni – było to na tyle przełomowe dokonanie, że posłużyło za materiał na wykład dla mojego Profesora od WOKu, któremu z tego miejsca mogę podziękować za zaszczepienie we mnie małego zalążka miłości do Björk.

Kiedyś mój znajomy powiedział, że jeżeli jesteś zły, chce Ci się krzyczeć, to włącz sobie twórczość Björk. Brzmi śmiesznie, ale to naprawdę działa. Sami spróbujcie. W jej muzyce jest coś takiego, że to nie ty krzyczysz, ale ona krzyczy za Ciebie, w Twoim imieniu i dla ciebie. Po takiej dawce muzyki będziecie odmienieni i gwarantuje, że zapomnicie na co byliście wkurwieni. Ona funduje słuchaczom pewnego rodzaju terapię, po której czujemy się oczyszczeni. Trudno stwierdzić jak to się dzieje, ale tak jest. Ci co znają jej twórczość, to potwierdzą. Opozycyjnie ci, którzy jej nie znają, muszą poznać, żeby zgodzić się z tym akapitem.

To ona przeciera szlaki młodszym i starszym kolegom po fachu. Wielu artystów, tych komercyjnych i alternatywnych, otwarcie wyznaje, że twórczość Björk miała wpływ na ich brzmienie i czerpią z niej inspiracje garściami. Do tego grona należą m.in. Amy Lee – kobieta, która śpiewa i pociąga za sznurki w formacji Evanescence, brytyjska wokalistka Foxes oraz Ellie Goulding. Ostatni przykład nie jest jednak powodem do dumy, ponieważ Ellie wyznała, że brzmienia islandzkiej diwy pomogły jej w stworzeniu ostatniej płyty. A jakie Delirium jest, każdy widzi. Jest grupa artystów, która chcą być jak druga Björk, ale się do tego nie przyznaje. Grupę tę reprezentuje ówczesna partnerka gwiazdy Zmierzchu – FKA twigs.

Niewielu z Was pewnie wie, że Björk miała dość spory wpływ na twórczość Madonny z lat 90. Tak. Tej Madonnie, która w 2015 roku zrobiła piękne salto w tył na scenie BRIT Awards i tej samej Madonnie, która uważana jest za królową muzyki popularnej. To dzięki islandzkiej wokalistce, Matka Boska Popu otworzyła się na nowoczesne i daleko idące brzmienia w Bedtime Story.

Jej awangardowe i ekstrawaganckie podejście do muzyki zaskoczyło miliony słuchaczy na całym świecie. Dokonania muzyczne były, są i będą doceniane nie tylko przez innych artystów, ale również przez krytyków muzycznych. Gdyby Björk nie została artystką, to współczesny rynek muzyczny nie nabrałby takich kształtów, w jakich widzimy go teraz. Najpiękniejsze jest to, że ta wciąż zaskakująca kreacjami wokalistka, przeżyła lekko ponad 50 lat, wydała 9 albumów, a w moim odczuciu dopiero rozkwita. Eksperymentalność tej kobiety, łączenie elektroniki z folkowymi brzmieniami, będzie wprawio wszystkich w osłupienie przez następne kilka pokoleń.

Tags
Show More

Paweł Markiewicz

Student III roku Dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Lublinie. Miłośnik brytyjskiego, jak i polskiego rynku muzycznego. Swoją przyszłość wiąże z dziennikarstwem muzycznym.

Podobne artykuły

1 thought on “Björk: Trendsetterka XX i XXI wieku. Felieton Pawła Markiewicza”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close