Rok temu od początku stycznia prawie do samego końca każdy z redaktorów publikował swoje duże, subiektywne podsumowanie roku. Łącznie było to prawie 20 artykułów. W tym roku postanowiliśmy skondensować napływ informacji i podzieliliśmy redakcję w cztery grupy i całość opublikujemy jako cztery zbiorcze artykuły. Na sam początek idzie Zarząd AAM – Dwa Łukasze, jedna Marta, jedna Ola i Darek. A w przyszłym tygodniu zakończymy podsumowywanie roku wielkimi listami – najlepszych albumów i najlepszych utworów roku 2016, a także najważniejszych wydarzeń i rozczarowań.

  1. Beyoncé – Lemonade
  2. Rihanna – ANTi
  3. Zayn – Mind of Mine
  4. Panic! At the Disco – Death of a Bachelor
  5. Tom Odell – Wrong Crowd
  6. Ralph Kamiński – Morze
  7. Kings of Leon – Walls
  8. Brodka – Clashes
  9. OneRepublic – Oh My My
  10. Shawn Mendes – Illuminate
  11. Alicia Keys – Here
  12. Krzysztof Zalewski — Złoto
  13. Idina Menzel – Idina.
  14. Britney Spears – Glory
  15. Sia – This Is Acting
  16. Céline Dion — Encore un soir
  17. Måns Zelmerlöw — Chameleon
  18. Sylwia Grzeszczak — Tamta Dziewczyna
  19. Agnieszka Chylińska — Forever Child
  20. Lady Gaga — Joanne

Rok 2016 był piękny. Kilka moich najukochańszych artystów wydało swoje albumy, a wśród nich Beyoncé, Alicia Keys, Celine Dion czy… Britney Spears. Kilku artystów za sprawą wydanych albumów z listy lubianych przeskoczyli do listy kochanych. Pojawiło się kilku debiutantów.

Bezapelacyjnie najlepszym albumem dla mnie okazało się Lemonade Beyoncé. Jeden z głównych krążków 2016 roku, do których często wracam. W 2013 roku Bey w moim podsumowaniu roku przegrała z Justinem Timberlake’iem (selftitled vs. The 20/20 Experience), w tym roku pokonała wszystkich. Wydawnictwo pokochałem od razu i byłem wręcz pewien, że znajdzie się w tym miejscu, w tym zestawieniu.

Niespodziewanie, o czym wcześniej wspomniałem, jedna artystka przeskoczyła z lubianych do kochanych. Jest to Rihanna. Jej Anti tak bardzo mnie zaskoczyło, że momentami myślałem, czy nie dać jej na miejsce pierwsze zamiast Queen B, albo ogłosić dwóch miejsc pierwszych. Tak, to jest ta dobry album. No i zawiera piosenkę roku, ale o tym za chwilę.

Trzecią lokatę zarezerwowałem dla Zayna, który niespodziewanie bardzo mnie zaskoczył. Jego album bije na głowę wszystko, co do tej pory wydało One Direction. Nie spodziewałem się tak dobrego krążka, ale oto jest. Mam nadzieję, że nie będzie to jednorazowy wybryk i jego kariera nadal będzie się prężnie rozwijać.

Na dalszych miejscach wielu zaskoczeń nie ma, są artyści przeze mnie kochani i lubiani, ale są też ciekawe zaskoczenia. Przede wszystkim na czwartym miejscu krążek Panic! at the Disco. Gdyby nie fakt, że tytułowy utwór Death of a Bachelor został wydany w 2015, to w utworach roku umieściłbym go na czwartym miejscu! Zaskoczeniem może być też niesamowity album Ralpha Kamińskiego, który jest dla mnie najlepszym polskim albumem, przebił nawet Brodkę (w moim mniemaniu). W mojej dwudziestce znalazło się jeszcze miejsce m.in. dla Toma Odella, którego wydawnictwo bardzo mnie zaskoczyło czy Kings of Leon, którzy wydali album na swoim wysokim poziomie. Jest też Brodka czy Krzysztof Zalewski, a pod koniec Agnieszka Chylińska i Sylwia Grzeszczak.

  1. Rihanna – Love on the Brain
  2. Beyoncé feat. Kendrick Lamar – Freedom
  3. Zayn – Rear View
  4. Alicia Keys – Illusion of Bliss
  5. Tom Odell — Concrete
  6. Beyoncé — Formation
  7. John Legend – Love Me Now
  8. Beyoncé – All Night
  9. Rihanna – Needed Me
  10. Ralph Kamiński – Jan
  11. Zayn – Fool for You
  12. Kings of Leon – Over
  13. Agnieszka Chylińska – Królowa łez
  14. Beyoncé feat. Jack White – Don’t Hurt Yourself
  15. Shawn Mendes – Mercy
  16. LP – Lost on You
  17. Alicia Keys – Pawn It All
  18. Brodka – Horses
  19. Krzysztof Zalewski – Miłość Miłość
  20. Britney Spears – Slumber Party

Wybranie najlepszych utworów było dosyć trudne, ponieważ przez pół roku pierwsze trzy miejsca żonglowały między tymi pozycjami. Raz królowało Love on the Brain, raz Freedom, a dosyć często Rear View. Ostatecznie jednak stwierdziłem, że to Love on the Brain zasługuje na to uznanie, na drugi miejscu umieściłem Freedom, a TOP 3 zamknie Zayn.

Beyoncé znajduje się jeszcze na miejscu 6. (Formation), 8. (All Night), 14. (Don
t Hurt Yourself)., Rihanna na 9. (Needed Me). a Zayn na 11. (Fool for You). To był zdecydowanie rok Beyoncé.

W mojej dwudziestce znalazło się jeszcze miejsce między innymi dla niesamowitego Illusion of Bliss Alicii Keys, Concrete Toma Odella czy Love Me Now Johna Legenda. To naprawdę doskonałe kawałki!

W tym roku moje zestawienie utworów jest bardziej zróżnicowane niż rok temu, gdzie 6 kawałków w TOP 10 zajmowała Adele. Ale to dlatego, że w tym roku wiele artystów wydało bardzo dobre utwory, które biły się o kolejne lokaty. I tak powstała moja 20… na ten moment. Pewnie za miesiąc albo pół roku ułożyłbym ją zupełnie inaczej (z zastrzeżeniem, że do TOP 4… może TOP 5 jestem w 100% pewny).

Najmniej pewny jestem pozycji 6-10, gdzie prawie wszystkie najchętniej umieściłbym na miejscu 6., są prawie tak samo równo dobre (tak, ten polski Jan Ralpha również!).




  1. Ralph Kaminski – Morze
  2. Brodka – Clashes
  3. Paweł Domagała – Opowiem ci o mnie
  4. Ania Dąbrowska – Dla naiwnych marzycieli
  5. Maria Peszek – Karabin
  6. Taco Hemingway – Marmur
  7. Ten Typ Mes – Ała.
  8. Organek – Czarna Madonna
  9. Fisz Emade Tworzywo – Drony
  10. Nash – Trik

  1. Paweł Domagała – Gdybyś była
  2. Ralph Kaminski – Jan
  3. Adam Stachowiak – Mamo
  4. Daria Zawiałow – Kundel Bury
  5. Brodka – Horses
  6. Alicja Majewska – Wszystko może się stać
  7. Joanna Kondrat – Karma
  8. Ten Ty p Mes – Jak Nikt
  9. Organek – Mississippi w ogniu
  10. Pola Rise – Behind

Rok 2016 upłynął mi głownie pod znakiem polskich albumów. Zapewne moi redakcyjni koledzy skupią się głównie na wydawnictwach zagranicznych, dlatego przygotowałam TOP 10 polskich albumów i utworów. Miejsce 1. należy bezapelacyjnie do Ralpha Kamińskiego i albumu Morze. To po prostu świetny debiut. Tuż za nim Brodka w swojej odmienionej wersji. Podium dopełnia Paweł Domagała z albumem Opowiem ci o mnie. Kolejny debiutant, który pokazuje, że minimalizm w muzyce czasem się opłaca.

Tym samym mam dla was moje top 10 utworów. Otwiera je Gdybyś była Pawła Domagały, spokojny i bardzo intymny numer. Następnie Jan Ralpha Kamińskiego, generalnie uwielbiam wszystkie utwory, ale ten najbardziej utkwił i w pamięci. Podium dopełnia Mamo Adama Stachowiaka, którego poznaliśmy w The Voice of Poland. Wzruszająca kompozycja. Powyżej cała dziesiątka utworów, które w 2016 roku uważam za warte uwagi.




  1. David Bowie – Blackstar
  2. Solange – A Seat at the Table
  3. PJ Harvey – The Hope Six Demolition Project
  4. Nick Cave & The Bad Seeds – Skeleton Tree
  5. James Blake – The Colour In Anything
  6. Chance the Rapper – Coloring Book
  7. Frank Ocean – blonde
  8. Esperanza Spalding – Emily’s D+Evolution
  9. The Last Shadow Puppets – Everything You’ve Come To Expect
  10. ANOHNI – Hopelessness
  11. Kendrick Lamar- untitled unmastered.
  12. The Lumineers – Cleopatra
  13. Norah Jones – Day Breaks
  14. Jack Garratt – Phase
  15. Radiohead – A Moon Shaped Pool
  16. Brodka – Clashes
  17. Blood Orange – Freetown Sound
  18. Bon Iver – 22, A Million
  19. Angel Olsen – My Woman
  20. Frank Ocean – endLESS

Rok 2016 był niezwykle bogaty, jeśli chodzi o wydawane krążki. Część z nich zachwyciła, część lepiej pozostawić bez komentarza. Wśród tej pierwszej grupy mógłbym wymienić około 30 albumów, które pozostaną w moich słuchawkach na lata, takie do których będę wracał, mimo że będą pojawiać się kolejne. 20 z nich prezentuję powyżej. Niekwestionowany i zarazem pożegnalny numer jeden ubiegłego roku to dla mnie David Bowie i jego arcydzieło Blackstar. Wokalista pożegnał się ze swoimi słuchaczami w wielkim stylu, prezentując album perfekcyjny pod każdym względem. To również jeden z jego najlepszych krążków, pokazujący spektrum emocji, dźwięków, bólu, dynamiki.

Drugim najlepszym albumem tego roku jest dla mnie krążek mniej znanej, ale bardziej utalentowanej siostry Knowles. Solange pokazała tym albumem, że daleko w tyle zostawiła Beyoncé i Lemonade, prezentując kilkanaście utworów oszczędnych i bogatych zarazem w swoim odbiorze. To album prawie perfekcyjny, pokazujący nowe spojrzenie na czarną muzykę, nieprzesadzony, w punkt, szczery. Na podium załapała się u mnie także amerykańska wokalistka PJ Harvey, której bogactwo dźwięków nie zna granic, a mocne podłoże społeczno-polityczne tekstów, jest tu na miejscu. Nie ma piosenki na tym albumie, do której średnio raz na tydzień bym nie wracał.

Reszta albumów to przede wszystkim kontynuacja krążków bardziej alternatywnych, niż popularnych. Znajdziemy tu i czarne oblicze rapu od Chance the Rapper, modern jazzową Esperanzę Spalding czy folkową ANOHNI.

  1. Sigur Rós – Óveður
  2. David Bowie – Blackstar
  3. Laura Mvula – Overcome
  4. PJ Harvey – The Ministry of Defence
  5. Frank Ocean – Pink + White
  6. Solange feat. Sampha – Don’t Touch My Hair
  7. Childish Gambino – 33
  8. Kanye West – Champions
  9. NAO – Girlfriend
  10. Alicia Keys- The Gospel
  11. Esperanza Spalding – Good Lava
  12. ANOHNI – Drone Bomb Me
  13. Justice – Safe and Sound
  14. Bat for Lashes – Sunday Love
  15. Beyoncé feat. Jack White – Don’t Hurt Yourself
  16. Angel Olsen – Shut Up Kiss Me
  17. David Bowie – I Can’t Give Everything Away
  18. Christine & The Queens – Tilted
  19. serpentwithfeet – blisters
  20. Brodka – Santa Muerte

Przy tylu świetnych albumach, ciężko jest wybrać 20 najlepszych utworów. Część z nich znalazła się na moich ulubionych krążkach tego roku, część jednak pochodzi z innych wartych uwagi. Wyjątek stanowi kompozycja islandzkiej grupy Sigur Rós, która wydała pojedynczy singiel zapowiadający nową płytę. To wyjątkowa kompozycja, moim zdaniem najlepsza jaka ukazała się w tym roku. Jeśli zespół pociągnie jego wysoki poziom przez cały album, to możemy spodziewać się niesamowitego materiału. Numer dwa w tym roku to dla mnie tytułowy utwór ostatniego albumu Davida BowieBlackstar. To kompozycja wielowymiarowa, z mnóstwem przeskoków, zmian tempa, frazowania – to tak jakby nagrano trzy osobne utwory i w najlepszym tego słowie znaczeniu połączono je w jeden. Podium zamyka charyzmatyczna Brytyjka Laura Mvula z piosenką Overcome, w której pokazała się z nowej, jakże piękne strony. Brawo dla niej.




  1. Bastille – Wild World
  2. Tom Odell – Wrong Crowd
  3. Organek – Czarna Madonna
  4. Panic! At the Disco – Death of a Bachelor
  5. OneRepublic – Oh My My
  6. Jack Garratt – Phase
  7. Kings of Leon – Walls
  8. The 1975 – I Like It When You Sleep
  9. Rihanna – Anti
  10. Krzysztof Zalewski – Złoto
  11. The Last Shadow Puppets – Everything You’ve Come to Expect
  12. Sia – This Is Acting
  13. Drake – Views
  14. Kygo – Cloud Nine
  15. DNCE – DNCE
  16. Brodka – Clashes
  17. Emeli Sande – Long Live the Angels
  18. Taco Hemingway – Marmur
  19. The Lumineers – Cleopatra
  20. Broods – Conscious

Rok 2016 obfitował w wiele muzycznych premier. Było wiele wyczekiwanych powrotów, zaskakujących albumów oraz ciekawych debiutów. Wybór tylko 20 najlepszych płyt kończącego się roku było wręcz katorgą. W moim odczuciu każde słuchane przeze mnie wydawnictwo zasłużyło na chociażby odrobinę miejsca w tym zestawieniu. Ale nie! Zasady są jednak nieubłagane i wyżej możecie zapoznać się z moim ostatecznym wyborem.

Tak się ciekawie złożyło, że moje TOP3 to drugie płyty w dorobku poszczególnych artystów. Podium otwiera Organek z rewelacyjnym albumem Czarna Madonna, który nie tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że polska muzyka ma się lepiej niż dobrze, ale także potwierdził, że Tomasz Organek i spółka czego się nie dotkną to zamienią od razu w złoto.

Drugie miejsce należy do Toma Odella i jego krążka Wrong Crowd. Brytyjczyk powrócił na muzyczną scenę po jakimś czasie i od razu zaskoczył swoją przemianą. Szybsze tempo, odważniejsze teksty oraz ciekawe eksperymenty w warstwie dźwiękowej sprawiły, że druga płyta Toma ukazała nam jego inną twarz. Brawa za odwagę.

Pierwsze miejsce zaś bezapelacyjnie należy do zespołu Bastille. To co przedstawili nam na Wild World jest wprost nie do opisania. Na tym albumie nie ma dosłownie ani jednej złej piosenki! To niesamowite móc obserwować jak zespół się rozwija i serwuje nam tak dobre wydawnictwo. Bastille rozkwitło pod każdym względem. Ich nowy materiał jest dojrzalszy, a sami muzycy są pewniejsi tego w jaką muzyczną stronę chcą podążać. Jestem pod ogromnym wrażeniem progresu jaki zrobili i dlatego też będąc nadal pod wpływem ich płyty Wild World, umieszczam ich na samym szczycie najlepszych albumów 2016 roku.

  1. Bastille – Send Them Off!
  2. Twenty One Pilots – Heathens
  3. Taco Hemingway – Deszcz na betonie
  4. Adam Lambert feat. Laleh – Welcome to the Show
  5. Royal Blood – Where Are You Now
  6. Organek – Mississippi w ogniu
  7. Drake – One Dance
  8. Calvin Harris feat. Rihanna – This Is What You Came For
  9. Panic! at the Disco – Victorious
  10. Krzysztof Zalewski – Miłość Miłość
  11. Sia – The Greatest
  12. Kings of Leon – Waste A Moment
  13. Broods – Free
  14. Lady Gaga – Perfect Illusion
  15. One Republic feat. Peter Gabriel – A.I
  16. Kygo feat. Kodaline – Raging
  17. DNCE – Body Moves
  18. Tom Odell – Wrong Crowd
  19. Bovska – Kaktus
  20. Justin Timberlake – Can’t Stop The Feeling

Jeżeli chodzi o najlepsze piosenki 2016 roku to wybór był jeszcze cięższy niż przy albumach. Trudno wybrać te 20 najlepszych. Dlatego też nie lubię takich podsumowań… Jednak przy ostatecznym wyborze kierowałam się statystyką, która pokazała jakie kawałki słuchałam najchętniej w mijającym roku. Bez wątpienia dało mi to jasny pogląd na to jak powinno wyglądać moje zestawienie.

I tak oto według mnie trzecią najlepszą piosenką 2016 roku zostaje Deszcz na betonie Taco Hemingwaya. Genialna produkcja, szczery do bólu tekst i chwytliwy refren sprawiły, że trudno przejść obojętnie obok tej piosenki. Taco niejednokrotnie pokazał na co go stać – tym razem jednak podniósł sobie poprzeczkę bardzo wysoko serwując fanom kawałek, który na długo pozostaje w pamięci.

Drugie miejsce zajęła piosenka Heathens nagrana na potrzeby soundtracku Suicide Squad przez amerykańską grupę Twenty One Pilots. Do filmu można mieć zastrzeżenia, jednak tej kompozycji trudno czegokolwiek odmówić. Mroczna, psychodeliczna, oryginalna nuta z genialną wręcz melodią. A ten „delikatny” wokal jaki prezentuje nam Tyler Joseph! Cudo! Bez wątpienia to właśnie chwytliwy refren sprawił, że świat oszalał na punkcie Heathens.

Jednakże niekwestionowanym zwycięzcą zostaje Send Them Off brytyjskiej grupy Bastille. Od razu w ucho rzuca się ciekawy, mocny, emocjonalny refren. Cała kompozycja jest taneczna, co tylko dodaje jej uroku. Niebanalny tekst również zasługuje na docenienie. Refren jak w przypadku całego mojego TOP3 jest tak chwytliwy, że trudno go wyrzucić z pamięci. Mogę śmiało stwierdzić, że piosenka ta idealnie prezentuje nowe oblicze Bastille. Send Them Off! Zostanie ze mną jeszcze na długi, długi czas…


  1. Ariana Grande – Dangerous Woman
  2. James Arthur – Back from the Edge
  3. Little Mix – Glory Days
  4. Emeli Sande – Long Live the Angels
  5. Lindsey Stirling – Brave Enough
  6. Zayn – Mind of Mine
  7. Rihanna – Anti
  8. Delta Goodrem – Wing of the Wild
  9. Shawn Mendes – Illuminate
  10. Tove Lo – Lady Wood
  11. Alicia Keys – Here
  12. Meghan Trainor – Thank You
  13. Jojo – Mad Love
  14. Bastille – Wild World
  15. OneRepublic – Oh My My
  16. Beyonce – Lemonade
  17. Tom Odell – Wrong Crowd
  18. Britney Spears – Glory
  19. Gwen Stefani – This Is What The Truth Feels Like
  20. Foxes – All I Need

Wybranie trzech najlepszych albumów z tylu dobrych krążków wydanych w minionym roku było niezwykle trudne. Po dłuższych przemyśleniach zdecydowałem, że moje top3 zamykać będzie Glory Days. Bez wątpienia najlepszy album w karierze Little Mix, który pokazał ich wszystkie mocne strony, zaskoczył nawet najwierniejszych fanów i zwyczajnie im się udał.

2 miejsce należy do zwycięzcy jednej z edycji X Factora, Jamesa Arthura. Nigdy bym nie przypuszczał, że wokalista powróci w takim stylu. Te 3 lata przemyśleń i spokojnego tworzenia zaowocowały albumem, który zaskakuje i powala pod każdym względem.

Złoty medal trafia jednak w ręce Ariany Grande. Jako jej wielki fan od dawna wiedziałem na co ją stać. Przyznam jednak szczerze, że nawet ja nie spodziewałem się po niej takiej płyty. Wokalistka dorosła, pokazała swoją ostrzejszą i bardziej kobiecą stronę, przestała zwracać uwagę na komentarze innych i zerwała wszelkie ograniczające ją więzy. Dangerous Woman to płyta zbliżona do ideału. Grande wokalnie wzbiła się na wyżyny swoich możliwości i udowodniła mi, że ma jeszcze kilka asów w rękawie. Nie wiem co Ariana będzie musiała zrobić, aby przebić ten oto krążek.

  1. Delta Goodrem – Heavy
  2. James Arthur – Train Wreck
  3. Little Mix – Power
  4. Rihanna – Love On the Brain
  5. Ariana Grande – Into You
  6. Ariana Grande – Touch It
  7. Ariana Grande – Dangerous Woman
  8. Alicia Keys – Illusion of Bliss
  9. Shawn Mendes – Mercy
  10. Zayn feat. Kehlani – Wrong
  11. Bridgit Mendler – Do You Miss Me At All
  12. Zayn – Rear View
  13. Emeli Sande – Somebody
  14. Emeli Sande – Hurts
  15. Meghan Trainor – Kindly Calm Me Down
  16. Beyonce – Daddy Lessons
  17. Lindsey Striling – Gavi’s Song
  18. LP – Lost On You
  19. Alicia Keys – Holy War
  20. Tom Odell – Sparrow

Brązowy medal w kategorii najlepszy utwór wydany w 2016 roku trafia do zespołu Little Mix. Dziewczyny w utworze Power dały czadu jak nigdy dotąd. Do dziś kiedy słucham tego utworu wciąż reaguję w ten sam sposób: szczęka mi opada, nogi rwą się do tańca a w głowie pojawia jedna myśl, skąd one mają w sobie tyle energii?!

Srebrny medal otrzymał w tym roku James Arthur z utworem Train Wreck. Bez wątpienia najlepszy utwór w jego całej karierze. Piękny tekst, perfekcyjny i dopracowany wokal oraz doskonały przekaz emocji związanych z utworem. Świetna robota James!

Złoto trafia w ręce wokalistki, która poznałem dopiero w tym roku. Delta Goodrem szybko skradła moje serce. Gdy słuchając albumu Wing of The Wild dotarłem do ballady Heavy wprost zaniemówiłem. Ten kawałek jest tak bardzo przepełniony emocjami, że nawet najtwardsze serce mięknie przy jego słuchaniu. Dodatkowo Delta prezentuje w nim całą gamę swoich wokalnych zdolności i sprawia, że nie ważne ile razy słucham tego utworu, to za każdym razem przeżywam go w ten sam sposób.