Jak co roku, redakcja All About Music zaprezentuje Wam swoje, indywidualne podsumowania roku. Przez najbliższy tydzień cała redakcja pokaże Wam swoją listę najlepszych utworów i najlepszych albumów minionego roku. Ja nazywam się Łukasz Mantiuk i zaczynam. Jeśli choć trochę śledzicie All About Music, nie powinno być dla Was tajemnicą i zagadką, kto u mnie będzie królował.

best of 2015

Przewiń do:

W tym roku postanowiłem okroić moją listę najlepszych utworów maksymalnie jak się da. Wybrałem najlepszą śmietankę, takie top of the top. Utwory, które najczęściej królowały w moim odtwarzaczu, do których najczęściej wracam i które wywołały we mnie najwięcej emocji. Emocje to słowo klucz w układaniu mojego podsumowania.

Wyszło mi 35 utworów. Pozostałe umieściłem w miejscu nazwanym Honorable Mentions. Czyli coś, o czym trzeba wspomnieć. Tam znalazło się miejsce dla kolejnych 73 utworów. Podzieliłem je na dziewięć kategorii i dodałem krótki komentarz. W sumie 108 utworów, które były wystarczająco dobre, by znaleźć się w tym artykule.

Zaczynamy jednak od najlepsze trzydziestki piątki.

Gold 35

  1. Mumford & Sons – Broad-Shouldered Beasts
  2. Empire Cast – Conqueror (Jussie Smollett & Estelle)
  3. Taylor Swift feat. Kendrick Lamar Bad Blood
  4. Smolik / Kev Fox – Mind the Bright Lights
  5. Years & Years – Memo

Moją Złotą Trzydziestkę Piątkę otwiera rewelacyjny klimatyczny utwór zespołu Mumford & Sons. Wielu psioczy na nowy krążek Mumfordów, ja jednak połykam go w całości. A Broad-Shouldered Beasts jest idealnym jego zwieńczeniem i podsumowaniem (mimo, że następuje w połowie).

W te ostatniej piątce znajdziemy również znakomity remake utworu Estelle – w nowej wersji do autorki dołączył Jussie Smollett i powstał kawałek na potrzeby serialu Empire. Do tego Tayor Swift z nową, mocniejszą wersją Bad Blood, znakomity drugi singiel Smolika i Kev Foxa oraz cudowna ballada Yearsów (których jeszcze tutaj spotkamy).

 

  1. Tabb & Sound’N’Grace – Nadzieja
  2. Empire Cast – What Is Love (V. Bozeman)
  3. Jennifer Lopez – Feel The Light
  4. Imagine Dragons – Shots
  5. Years & Years – Shine
  6. Florence + the Machine – What Kind of Man
  7. Kortez – Od dawna już wiem
  8. Naughty Boy feat. Beyoncé & Arrow BenjaminRunnin’ (Lose It All)
  9. Sia – Alive
  10. Loreen – I’m in It With You

Pozycje od 30. do 21. to miejsca bardzo zróżnicowane. Znajdziemy tutaj jedyny w na tej liście album Tabba i Sound’n’Grace – przepiękną balladę Nadzieja. Jest również jedyny utwór Florence + The Machine, pierwszy singiel What Kind of Man. Tylko on na tyle mnie poruszył, aby dostać się do tej 35.

Doceniłem również cudowną balladę Jennifer Lopez, która powstała na potrzeby filmu Home Feel the Light, jak również pierwszy singiel SiiAlive – promujący album This Is Acting. Dziwna kolaboracja Beyoncé z brytyjskim producentem Naughty Boyem uplasowała się na miejscu 23. Drugi singiel Loreen promujący album, o którym nikt nic jeszcze nie wie, uplasował się na miejscu 21.

Są tu również kolejny utwór Years & Years, a także pierwszy Imagine Dragons. O nich jeszcze usłyszymy w następnej dziesiątce. Jest też Kortez z pierwszy z dwóch utworów, które dostały się do 35.

  1. Years & Years – Eyes Shut
  2. Imagine Dragons – I’m So Sorry
  3. Marika feat. SkubasJak rozmawiać
  4. Smolik / Kev Fox – Run
  5. Kortez – Dla Mamy

Miejsce 20. to uroczy kawałek Yearsów. Co prawda na żywo ciężko Olly’emu idzie go śpiewanie, to jednak np. wersja Stripped (Vevo LIFT UK) jest cudowna. Na miejscu 19. I’m So Sorry, mocne uderzenie od Imagine Dragons, nie mogę się doczekać, gdy usłyszę to na żywo w Polsce już w lutym.

Miejsca 18., 17. i 16. to najwyżej notowane polskie piosenki w tym zestawieniu. No i najlepsze polskie piosenki według mnie. Niesamowita Marika w połączeniu ze Skubasem, odkrycie tego roku (w Polsce), czyli Kortez oraz niesamowicie elektryzujący duet – Smolik i Kev Fox.

  1. Leona Lewis – I Am
  2. Adele – Remedy
  3. Years & Years – Ties
  4. Ellie Goulding – Love Me Like You Do
  5. Years & Years – King

Zbliżamy się do najważniejszych utworów. Na miejscu piętnastym Leona Lewis ze swoją przejmującą piosenką I Am. Jest w niej tyle podtekstów i odniesień do tego, co wydarzyło się w karierze, że miejsce to zdecydowanie zasłużone.

Miejsce pierwsze to Adele. Cudowna ballada Remedy napisana razem z Ryanem Tedderem. Trochę pospolita i oklepana jak na Adele – jednak gdyby tylko inni artyści pisali takie piękne utwory, świat byłby piękny.

Na miejscu dwunastym utwór Ellie Goulding, przez który tak bardzo wzrosły moje oczekiwania na Delirium (a które potem zostały tak bardzo spalone). Miejsca 13. i 11. to najwyżej notowane utwory Yearsów. W sumie, w TOP 35 znalazło się 5 utworów tych debiutantów – doskonały wynik. Najwyżej notowanym utworem – jak i najlepszym w ich karierze – pozostaje dla mnie niezniszczalny King. Chociaż Ties depcze mu po piętach.

Remember, remember
adele 2015Nim dotrzemy do mojego osobistego TOP 10, zatrzymajmy się tutaj na chwilę. Chciałbym jeszcze raz, w tym miejscu, przypomnieć wszystkim czytającym i komentującym iż jest to moje osobiste, subiektywne i niepowtarzalne zdanie, to wszystko co tutaj znajdziecie tyczy się tylko i wyłącznie mnie. Są to listy utworów i albumów, które na mnie osobiście najbardziej oddziaływały, do których najczęściej wracałem i których najczęściej słuchałem. Ilość jednego czy drugiego artysty jest tutaj mocno moja i zależała tylko ode mnie. Nie było żadnych granic, jeśli czyjeś piosenki były lepsze, szły w górę, były gorsze szły w dół. No cóż, nic na to nie poradzę, że w TOP 10 siedem utworów to Adele. Ona po prostu – dla mnie – nagrała arcydzieło. Nie musicie się z tym zgadzać, ale powinniście to szanować.

10. Adele – Can’t Let Go

Moją dziesiątkę otwiera utwór, który bardzo ciężko znaleźć. Na płycie dostać go możemy jedynie w sklepach Target w tamtejszej, specjalnej wersji albumu 25. Szkoda, bo to naprawdę piękna ballada z cudownym tekstem (jak zawsze u Adele). Rozumiem dlaczego nie znalazła się na podstawowej wersji albumu – brzmi trochę jak połączenie piosenki z krążka 19 a krążka 21. Takie coś pomiędzy – chociaż ja bym ją wrzucił zamiast Sweetest Devotion na standardową wersję krążka.

8. Adele – When We Were Young + 8. Adele – Hello

Miejsce ósme, bo dziewiątego nie ma, należy do dwóch utworów. Hello to pierwszy singiel z albumu 25, natomiast When We Were Young to drugi. Oba utwory mają coś w sobie, oba tak samo kocham i nie mógłbym zdecydować, który powinien być wyżej, a który niżej. No dobra, ostatecznie pewnie skłoniłbym się do umieszczenia Hello na miejscu 8., jednak jest to tak mała nie nieznacza różnica w mojej miłości do tych kawałków, że postanowiłem oba umieścić na tej samej pozycji.

Bardzo cieszę się, że When We Were Young będzie drugim singlem i mam nadzieję, że powtórzy albo nawet przebije popularnością Hello. Należy się.

7. Imagine Dragons – Gold

Siódme miejsce należy się mojemu kochanemu zespołowi Imagine Dragons. Utwór Gold co prawda brzmi trochę jak kolejna wersja Radioactive – ich największego przeboju – nie zmienia to faktu, że jest porażająco dobry. W sumie w TOP 35 znalazły się trzy utwory z krążka Smoke and Mirrors (kolejne w Honorable Mentions, a I Bet My Life załapało się do podsumowania końcoworocznego rok temu).

6. Adele – Water Under the Bridge

5. Adele – I Miss You

Kolejne dwa utwory Adele w moim zestawieniu – miejsce szóste i piąte. Bardzo długo myślałem nad ich kolejnością. Obydwa są znakomite, mają coś w sobie, a jednak tak bardzo się różnią.

Water Under the Bridge to kompozycja na miarę Rolling in the Deep – dynamiczna, skoczna i przebojowa. Pasowałaby mi na trzeci albo czwarty singiel (trzeci to prawie na 100% Send My Love). Nie mniej jednak singlem musi zostać, bo wydaje mi się, że podbije listy przebojów. A jak nie listy, to chociaż serca słuchaczy – tak jak moje.

Z kolei I Miss You jest inne, tajemnicze. Takiego kawałka w swojej dyskografii Adele jeszcze nie miała. Zaczyna się dosyć spokojnie, po czym nabiera tempa. Zachwyca produkcja, mnogość instrumentów i dopracowanie. Również wokal Adele jest inny, tak ciekawy i dramatyczny. Momentami aż szorstki i bolesny.

4. Jojo – Save My Soul

Miejsce czwarte to dla mnie trochę szok. Jojo wydała w tym roku kilka utworów w tym potrójny singiel nazwany III. Znalazły się na nim, jak sama nazwa wskazuje, trzy utwory. Jeden z nich – Say Love znajdziecie w Honorable Mentions. Save My Soul natomiast tak bardzo mi się spodobało, tak bardzo podbiło moje serce (i mój odtwarzacz) że wylądowało tak wysoko.

Za dzieciaka byłem fanem jej kilku utworów – dobrze znanym wszystkim Too Little Too Late czy Leave (Get Out). A teraz Jojo powraca i to z dobrą muzyką. Jak już wspomniałem, wydała w tym roku też kilka innych piosenek, ale ona już tak dobre nie były jak te z III.

3. Adele – Million Years Ago

adele

Moje podium jest bardzo przewidywalne. Dwa najlepsze kawałki Adele oraz jeden jedyny, który w tym roku wydała Beyoncé. Million Years Ago już od samego początku zapowiadało się na jeden z najlepszych utworów z krążka 25. I tak się stało. Tutaj gra wszystko, począwszy od tekstu, poprzez wokal, a kończąc na prostej i nienachalnej kompozycji/produkcji. Na żywo (co zobaczyliśmy m.in. w koncertach z Nowego Jorku czy BBC) brzmi jeszcze lepiej.

Life was a party to be thrown
But that was a million years ago

2. Beyoncé – Crazy in Love (2014 Remix)

Niestety – dla mnie – pani Knowles postanowiła, że w 2015 nic nie wyda. Nie liczę tutaj utworu z Naughty Boyem, bo to bardziej jego kompozycja, niż jej. Natomiast na soundtracku do 50 Twarzy Greya znalazła się nowa wersja największego hitu BeyoncéCrazy in Love. Ta wersja podoba mi się bardziej od oryginału (tak wiem, to skandal co piszę). Jest inna, klimatyczna, drapieżna i seksowna. Beyoncé odkryła siebie na nowo i już i tak doskonały utwór postanowiła zrobić jeszcze doskonalszym. Nie wiem, ale chyba tylko ona tak potrafi.

1. Adele – All I Ask

Adele-i-D-magazine

Kompozycją, która w 2015 roku najbardziej mną poruszyła jest All I Ask Adele. Wydawało mi się, że tu znajdzie się Million Years Ago, jednak z każdym kolejnym odsłuchaniem albumu przekonywałem się, że to właśnie All I Ask jest ponadczasowe i niepowtarzalne. Tzn. z tą niepowtarzalnością to nie tak, bo dla mnie to jest hit na miarę Someone Like You – tekstowo i kompozycyjnie. Niesamowity tekst + głos Adele + pianino. Połączenie idealne, sprawdziło się przy Someone Like You, sprawdza się i tutaj.

Wiem, że pewnie ta piosenka nie zostanie singlem i większa publiczność do tego kawałka nie dotrze, a szkoda. Ma potencjał i jest przede wszystkim piękny. Najbardziej podoba mi się chyba cały tekst.

Take me by the hand while we do what lovers do
It matters how this ends
Cause what if I never love again?

Honorable Mentions

 

Młodzież zaskoczyła

W tym roku, o dziwo, młodsze pokolenie się spisało. Dobre albumy wydały Selena Gomez czy Demi Lovato, jeszcze lepszy One Direction, a bardzo wysoko poprzeczkę podniósł Justin Bieber. Purpose to naprawdę świetny krążek, a Sorry i tytułowe Purpose to moje ulubione kawałki z tychże krążków. Wielbię również Camouflage z albumu Seleny oraz Lionheart z krążka Demi Lovato. Zaskoczyło również inne, ciekawe What a Feeling z wydawnictwa One Direction.

  • Demi Lovato – Stone Cold
  • Demi Lovato – Lionheart
  • Justin Bieber – Purpose
  • Justin Bieber – Sorry
  • One Direction – Long Way Down
  • One Direction – What a Feeling
  • Selena Gomez – Good for You
  • Selena Gomez – Same Old Love
  • Selena Gomez – Camouflage

Zaskoczenia ogółem

  • Calvin Harris & Disciples – How Deep Is Your Love
  • Major Lazer feat. Ellie Goulding & Tarrus Riley- Powerful
  • The Weeknd – Can’t Feel My Face
  • The Weeknd – In the Night
  • The Weeknd – The Hills
  • Zedd – True Colors

W mojej playliście pojawiło się również kilka utworów, których bym się nie spodziewał, że tam zagoszczą. Calvin Harris zwykle wydawał całkiem dobre utwory, ale nigdy ich sława jakoś długo nie trwała w mojej codziennej liście. Inaczej było z How Deep Is Your Love. Piosenka magiczna i do dziś lubię do niej wracać. Podobnie z Zeddem i zupełnie inną, charakterną i dobrą kompozycją True Colors. W końcu Major Lazer i The Weeknd, których kojarzyłem, ale nie słuchałem. Teraz to się zmieniło.

Ten sam, wciąż wysoki, poziom

Wielu znanych i cenionych (przeze mnie) artystów wydało swoje kolejne albumy tego roku. Większość kawałków Adele znalazła się w mojej Trzydziestce Piątce, ale trzy z nich nie załapały się. Tu są.

Dobry album wydali również Florence + The Machine, chociaż całościowo mnie nie przekonał. Jeden kawałek jest w 35, dwa pozostałe tutaj. Reszta jest dosyć… słaba. Tutaj znalazło się również miejsce dla dwóch utworów Hurts, dwóch (kolejnych po czterech z 35) Imagine Dragons, a także znakomite utwory Janelle Monae i Mumford & Sons.

  • Adele – River Lea
  • Adele – Send My Love (to Your New Lover)
  • Adele – Sweetest Devotion
  • Florence + the Machine — Queen of Peace
  • Florence + the Machine — Ship to Wreck
  • Hurts – Rolling Stone
  • Hurts – Nothing Will Be Bigger Than Us
  • Imagine Dragons — Smoke and Mirrors
  • Imagine Dragons – Friction
  • Janelle Monáe — Yoga
  • Mumford & Sons – Believe

Empire

  • Empire Cast – Battle Cry (Jussie Smollett)
  • Empire Cast – Drip Drop (Yazz & Serayah McNeill)
  • Empire Cast – Good Enough (Jussie Smollett)
  • Empire Cast – No Apologies (Jussie Smollett & Yazz)
  • Empire Cast – Power of the Empire (Yazz)
  • Empire Cast – Powerful (Jussie Smollett & Alicia Keys)
  • Empire Cast – You’re So Beautiful

Jestem olbrzymim fanem serialu Empire. Muzyka to również bardzo ważna część tego show. Pierwszy sezon był znakomity i to z niego dwa kawałki uplasowały się w mojej 35.

Siedem innych wrzuciłem tutaj. Pięć pochodzi z sezonu pierwszego, a dwa – w tym duet z Alicią Keys – z drugiego. Szczególnie polecam Battle Cry czy You’re So Beautiful, gdzie udziela się cała obsada serialu.

Eurowizja

Nie zapomniałem o Eurowizji. Mimo, iż początkowo poziom minionego konkursu wydawał mi się słaby, to jednak kilka utworów podbiło moje serce. Zaskoczyła Aminata z Łotwy, zachwyciła Polina z Rosji czy Morland i Debrah z Norwegii.

Od samego początku kibicowałem Mansowi, jednak bardzo mocno trzymałem kciuki również za Il Volo z Włoch. Uroczy był również kawałek z Estonii – Eliny i Stiga.

  • Aminata — Love Injected
  • Elina Born & Stig Rästa – Goodbye to Yesterday
  • Il Volo — Grande Amore
  • Måns Zelmerlöw – Heroes
  • Mørland & Debrah Scarlett – A Monster Like Me
  • Polinga Gagarina – A Million Voices

Dobre i polskie

  • Dawid Podsiadło – Pastempomat
  • Dawid Podsiadło – W dobrą stronę
  • Kortez – Zostań
  • mjut – Tyle, ile chcę
  • mjut – Wszyscy ludzie i ja
  • Natalia Kukulska – Miau
  • Natalia Nykiel — Ekrany
  • SARSA — Zapomnij Mi
  • Smolik / Kev Fox – Help Yourself
  • Smolik / Kev Fox feat. Y – Regretfully Yours
  • Tabb & Sound’N’Grace – Na pewno
  • Tabb & Sound’N’Grace – Dach

Zwykle nie słucham dużo polskiej muzyki, w tym roku jednak było inaczej. Jak zwykle na wysokim poziomie album wydał Dawid Podsiadło. Zachwycił mnie pierwszy singiel czy chociażby utwór Pastempomat. Zaskoczył Kortez, którego dwa kawałki znajdziecie w mojej 35, a kolejny tutaj. Podobnie Smolik i Kev Fox – dwa kawałki powyżej, dwa tutaj.

Pojawiły się również dwa świetne krążki, mjut – cudowne kawałki Tyle, ile chcę oraz Wszyscy ludzie i ja. Zachwycił album Tabba i Sound’n’Grace. I na koniec dwie Natalie, Nykiel z Ekranami i Kukulska z Miau. Na wszystkie warto zwrócić uwagę.

Zaskakujące debiuty

Rok 2015 to również kilka znakomitych debiutów. O polskich pisałem powyżej (Kortez, Sound’n’Grace), czas na świat. Zachwyciła Meghan Trainor, której całe wydawnictwo jest może i proste, ale urocze, niegłupie i słucha się tego bardzo miło. Years & Years to jeden z najlepszych albumów roku, i gdyby nie Adele, byli by u mnie na samym szczycie. I na koniec Conchita, która zdecydowanie mnie zaskoczyła. Świetne kawałki na światowym poziomie, które śmiało mogłyby podbić europejskie dyskoteki (chyba tak się nie stało ze względu na kontrowersje wokół jej osoby).

  • Meghan Trainor – Bang Dem Sticks
  • Meghan Trainor feat. John Legend – Like I’m Gonna Lose You
  • Years & Years – Foundation
  • Years & Years – Take Shelter
  • Conchita Wurst – Colours of Your Love
  • Conchita Wurst – Firestorm

Zawodzące płyty, ale z perełkami

  • Ellie Goulding – Army
  • John Newman — Come and Get It
  • John Newman — Lights Down
  • Kelly Clarkson – Bad Reputation
  • Kelly Clarkson – War Paint
  • Leona Lewis – Fire Under My Feet
  • Leona Lewis – Thunder
  • Leona Lewis – You Knew Me When
  • Måns Zelmerlöw – Hearts Collide
  • Måns Zelmerlöw – Kingdom in the Sky

W tym roku wydano kilka albumów, które najzwyczajniej zawiodły. Całościowo były nijakie, trochę nudne, a na pewno nie odpowiednie dla artystów, które je wydali. Zawierały jednak perełki, o których zapomnieć nie wolno. I tak koszmarne Delirium Ellie Goulding miało cudowne Army, u Johna Newmana wypatrzyłem dwa pierwsze single, Kelly Clarkson zawiodła na całej linii, jednak Bad Reputation i War Paint bardzo przypadły mi do gustu. Måns Zelmerlöw wydał bardzo dobry album, jednak po Barcelona Sessions spodziewałem się zdecydowanie czegoś lepszego.

Z albumem Leony Lewis jest taki problem, że połowa krążka to arcydzieła, które zasługują na uznanie i wyróżnienie. Druga część albumu natomiast zasługuje na umieszczenie w Worst of 2015 (ale takiego zestawienia nie mam). Kawałki I Am (który znalazł się w 35), You Knew Me When czy Fire Under My Feet są znakomite i na pewno bardzo często do nich będę wracał. Są na tyle dobre, że dzięki nim cały krążek znalazł się w TOP 10 najlepszych albumów (poniżej).

Po prostu dobre (i nie pasujące do innych kategorii)

Na koniec sześć kawałków, które były, a nie pasują mi do żadnej z powyższych kategorii. Ghost Town Adama Lamberta to przyjemny utworek, podobnie jak bitchowaty singiel Rihanny. Cudowny cover Sii oraz Say Love Jojo. Na dokładkę Waiting Aquilo, którzy są mało znani, ale powinniście ich poznać i zwrócić na nich uwagę, a całość dopełnia pierwszy singiel Loreen zapowiadający jej drugie wydawnictwo. Pierwszy singiel załapał się do 35.

  • Adam Lambert — Ghost Town
  • Aquilo – Waiting
  • Jojo – Say Love
  • Loreen – Paper Light (Higher)
  • Rihanna – Bitch Better Have My Money
  • Sia – California Dreamin’

Jak co roku, nie szalałem z ilością albumów. Wybrałem jedynie te, gdzie przynajmniej połowa mi się podoba. Znalazło się dwadzieścia takich wydawnictw, z czego obecności kilku jestem co najmniej zaskoczony (sam z siebie).

Trzynaście kolejnych wydawnictw umieściłem w Honorable Mentions. To albumy, które miały swoje momenty i zasługują, aby o nich wspomnieć.

Gold 20

  1. One Direction – Made in the A.M.

Moją dwudziestkę otwiera krążek One Direction. Oni co roku wydają albumy, które sa mniej lub bardziej udane. W tym roku udało im się bardzo, bo większość utworów jest klimatyczna i naprawdę słuchalna.

  1. Dawid Podsiadło – Annoyance and Disappointment

Miejsce 19. to nasz polski, kochany Dawid Podsiadło. Całościowo album jest trochę przekombinowany, ale ma swoje udane momenty takie jak W dobrą stronę, Pastempomat czy Bella.

  1. The Weeknd – Beauty Behind the Madness

Wszyscy zaczęli podniecać się The Weekendem, ja natomiast polubiłem tylko niektóre utwory. Cały album, czy nawet duety z Laną czy Edem Sheeranem nie są jakieś dla mnie super, jednak The Hills, Angel czy In the Night kocham.

  1. Hurts – Surrender

Po słabym i nijakim albumie, Hurts wrócili do formy. Uwielbiam Rolling Stone, pierwszy singiel czy chociażby przebojowe Nothing Will Be Better Than Us.

  1. Boots – Aquaria

Zachwycił mnie również Boots, którego odkryłem dzięki Beyoncé. Uwielbiam I Run Roulette czy tytułowy utwór. Gdzieś pod koniec krążka tempo nie co spada, ale i tak polecam.

  1. Marika – Marta Kosakowska

Miejsce piętnaste to niesamowita Marika. Jestem pod wrażeniem tej przemiany. Nie byłem jej fanem, bo muzyka reggae, którą tworzyła do tej pory nie jest w okręgu moich zainteresowań. To co tworzy teraz – już jest. Ponad wszystko wielbię duet ze Skubasem.

  1. Florence + The Machine – How Big, How Blue, How Beautiful

Tak jak już wspominałem przy utworach, How Big, How Blue, How Beautiful nie jest arcydziełem na miarę Ceremonials. To album dobry, jednak spodziewałem się więcej. Podobają mi się utwory What Kind of Man, Queen of Peace czy Ship to Wreck, jednak jakoś do całości nie jestem przekonany. Album cierpi na „wracalności” – moim osobistym czynniku, przez pryzmat którego oceniam niektóre albumy. Krócej mówiąc – rzadko do niego wracam. Dużo częściej sięgam właśnie po Ceremonials niż po to wydawnictwo.

  1. Meghan Trainor – Title

Epka o tym samym tytule rok temu mnie zachwyciła i dała nadzieję na dużo. Sam album nie zawiódł. Meghan przepełniła wydawnictwo lekkim, skocznymi utworami, które słucha się łatwo i bez zastanowienia. Było też kilka ballad, jednak przez te „bangery” zostały przyćmione. Ogółem bardzo, bardzo dobry debiut. Tym albumem Trainor udowodniła mi, że nie będzie gwiazdą jednego sezonu, a All About That Bass to nie był jej one-hit-only.

  1. Mjut – 9

Polski zespół, który bardzo mnie zaskoczył. Debiutancki album 9 to ciekawy kąsek na polskim rynku muzycznym. Ciepłe, dobre piosenki z niebanalnymi tekstami i dobrą oprawą. Ciągle poluje na ich koncert i nie mogę znaleźć panów – mimo, że mieszkają w moim mieście. Mam nadzieję, że w 2016 dane będzie mi posłuchać ich na żywo i sprawdzić jak piosenki z krążka sprawują się live.

  1. Justin Bieber – Purpose

Chyba największe zaskoczenie tego roku – Justin Bieber wydał dobry album. Sorry czy What Do You Mean? to znakomite „bangery”, ale Purpose ma jeszcze wiele w zanadrzu. Chociażby tytułową balladę Purpose, świetne I’ll Show You czy Sheeranowe Love Yourself. Jestem w ogromnym szoku i słucham bardzo chętnie. Często.

  1. Selena Gomez – Revival

Kolejne zaskoczenie. Krążek Seleny Gomez. Tak, tej Seleny Gomez z Disneya. No, ale słuchając Good for You (znakomite!), Same Old Love (świetne!) czy Hands to Myself można zapomnieć o Disneyu. Oto zupełnie nowa, świetna jakościow Selena. Moim osobistym faworytem jest kawałek Camouflage, jak również Me & My Girls z wersji deluxe krążka.

  1. Mumford & Sons – Wilder Mind

Wielu fanów nie jest zadowolonych z tego krążka. Ja odwrotnie. Poprzednie albumy zespołu znam, ale lubiłem jedynie pojedyncze utwory. Ten połknąłem w całości. Jest idealny do słuchania własnie jako całość, a nie pojedyncze kompozycje. Doskonale się przy nim pracuje w nocy i odpoczywa. Jest klimatyczny, jesienny i po prostu bardzo dobry.

  1. Kortez – Bumerang

Kortez to dla mnie odkrycie roku jeśli chodzi o polskich artystów. Nie byłem do końca do niego przekonany, jednak dobra osoba wspominała mi o nim raz po raz. W końcu postanowiłem włączyć Bumergang i zostałem oczarowany. Początkowo moje serce podbił utwór Dla mamy. Później Od dawna już wiem. A potem zjadłem cały album. Teraz słucham go bardzo często, jakoś doskonale pasuje do klimaty tej nijakiej zimy.

  1. Empire Cast – Empire: Original Soundtrack from Season 1

Tak jak już wspomniałem, jestem fanem tego serialu. Drugi sezon lekko zawodzi i składanka z utworami z niego nie znalazła się na mojej liście. Natomiast sezon to majstersztyk tekstowy i produkcyjny. Powalają również wokale wszystkich wokalistów. Moi faworyci to Jussie Smollett oraz V. Bozeman (cudowna ballada What Is Love!). Doskonałym podsumowaniem całego albumu jest utwór You’re So Beautiful, który wykonuje większość obsady.

  1. Leona Lewis – I Am

Będę się powtarzać – połowa tego albumu to koszmary, ale ta druga połowa to arcydzieła. Tak wysokie miejsce tego albumu zagwarantowały mu utworu I Am, Fire Under My Feet czy Thunder. I jeszcze ballada You Knew Me When. Słuchając tychże zapomina się o takich koszmarach jak Ladders czy Another Love Song. Leona ciągle wydaje albumy, które w połowie są świetne, a w połowie nijakie (ten sam problem miałem z Glassheart).

  1. Tabb & Sound’n’Grace – Atom

Współpraca chóru Sound’n’Grace oraz polskiego producenta Tabba to mieszanka niesamowita. Już podczas współpracy z Grzegrzem Hyżym (rok temu ich wspólny album u mnie na miejscu 10.) Tabb udwodnił, że doskonale czuje polski rynek i polski mainstream. Teraz zrobił to ponownie. Doskonale dobrane wokale, dobre i niewydumane teksty i produkcja na najwyższym poziomie. Moi faworyci to ballada Nadzieja czy śpiewana przez, znanego z The Voice of Poland, Kamila Bijosia kompozycja Na pewno.

  1. Smolik / Kev Fox – Smolik / Kev Fox

Już przy zestawieniu najważniejszych polskich albumów według redakcji All About Music w uzasadnieniu pisałem, że jest to album, który powinien zostać wydany na całym świecie i tamże promowany. Smolik po raz kolejny stanął na szczycie wyzwania i połączył niesamowite produkcje i kompozycje ze świetnym wokalem Kev Foxa. Doskonałe duety, klimatyczna muzyka. Run to arcydzieło polskiej muzyki (mimo, że po angielsku). To właśnie takimi albumami powinniśmy chwalić się za granicą.

  1. Imagine Dragons – Smoke and Mirrors

Gdyby wydali ten album w lutym już wtedy wiedziałem, że będzie bardzo wysoko w moim podsumowaniu rocznym. Długo myślałem, że będą na miejscu pierwszym (ale potem album wydali Years & Years). Słuchałem tego albumu bardzo dużo i nie mogę się doczekać lutowego koncertu. Prawie cały krążek jest idealny. Wielbię Gold, I’m So Sorry, Friction czy tytułowe Smoke and Mirrors. Lubię Friction i Trouble, przekonałem się nawet do I Bet My Life. To naprawdę znakomity album!

  1. Years & Years – Communion

No właśnie, Years & Years. Gdyby nie Adele objęli by szczyt. Communion to debiut idealny. Począwszy od wszystkich wydanych singli – King, Shine – aż na utworach z deluxe’a. Uwielbiam Ties, Border, Gold, Take Shelter, Memo czy Eyes Shut. Lubię densić do Desire i Kinga, poraża mnie tajemniczość i dramaturgia Foundation (więcej takich dźwięków na albumie numer 2, panowie!). Znakomita produkcja, dobre teksty i tak charakterystyczny i lubiany przeze mnie głos Olly’ego.

  1. Adele – 25

Królowa jest tylko jedna. W tym roku. Boję się, że kiedyś Beyoncé i Adele wydadzą tak samo znakomite i dobre albumy w tym samym roku. Wtedy to dopiero będę miał problem. Ale nie tym razem.

Adele wydała dzieło ponadczasowe, krążek do którego wracać będę pewnie tak często, jak wracam do albumu 21 i 19. Ten album już na stałe zagościł w mojej słuchalnej przestrzeni, znam każdy tekst, każdą melodię. Mam bzika na punkcie tego albumu i nie boję się do tego przyznać. Każdego dnia mam fazę na inną kompozycję. Adele, brawo (tylko weź przyjedź do Polski, bo nie uwzględnienie nas na trasie było chamskie!).

Honorable Mentions

Kolejność alfabetyczna. Lista albumów, które były słuchane w 2015 roku, a nie załapały się do TOP 20. Lista albumów, które po prostu lubię (i posiadam, hue hue hue).

  • Avicii — Stories
  • Conchita Wurst — Conchita
  • Demi Lovato — Confident
  • Halsey — BADLANDS
  • John Newman — Revolve
  • Kelly Clarkson — Piece by Piece
  • Måns Zelmerlöw — Perfectly Damaged
  • Natalia Kukulska — Ósmy plan
  • SARSA — Zapomnij Mi
  • VA — Fifty Shades of Grey
  • VA — Home
  • Zedd — True Colors
  • Ciekawie ,ciekawie. :) Adele rządzi. Natalia Kukulska nagrała świetny album,a Dawid P. również.Trzeba mieć oba. :)

  • Shots, What Kind of Man, I’m so sorry, I Miss you, Gold (a nie było to znane już w 2014?), I Miss you (y)

    A z płyt Dawid, BOOTS, Kortez i ID (y)

  • pewnie Sreyonce :V

  • Sia, Taylor, Selena, Demi, Natalia Nykiel i Adele? – już Cię lubię! ☺ <3
    Nie dziwi mnie tak wysoka ocena Adele, pod każdym względem… :)

  • Myślałem, że zrobię sobie z tego zestawienia jakąś playlistę na tydzień, niestety, zawiodłem się. :P Ja bym tego nie zniósł. :P

    • będzie ich jeszcze sporo to może kogoś innego bardziej Ci odpowie ;)

    • Liczę na to. :D Potrzebuję dobrego podsumowania roku. :D

    • Skorzystaj z mojego. Uważam że jest dobre. Nie tak rozbudowane, ale jak coś to mogę ci podać :D

    • Łukasz Sok napisz mi na priv :D

  • Trochę za dużo Adele, ale ok

  • Też uważam, że za dużo Adele. Jednak najbardziej czekam na Best Of 2015, Zuzy (choć tutaj co nieco można się dowiedzieć z jej świetnego bloga), Piotra Krajewskiego, Beata Prętnicka 😊

  • Za dużo Adele, za mało Seleny! „25” dałem do 3 najgorszych albumów roku, nie znoszę po prostu, wrrr. „Revival” to mój #1. Co do utworów jak dla mnie zabrakło cudownego „Poison” od Rity, czy też „Doing it” od Charli z Ritą.

    • Poison i Doing It pojawiłyby się, gdybym pisał „Worst of 2015”. ;)

    • Chyba sobie żartujesz… mogę zrozumieć ze nie lubisz „Doing It”, no dobra, może coś nie podpasowali, ale „Poison”? Bez żartów… Czemu?

    • Z tego samego powodu, z którego „25” jest u CIebie w Top 3 najgorszych ;)

    • Błagam nie. „Poison” jest świetne, jak można tego nie kochać? 😞

    • U mnie będzie Poison!

    • Paweł Markiewicz <3 Mam nadzieje ze wysoko <3

  • Genialna lista : jest Tay,Sia i przede wszystkim Adele :) Jedynie pozamieniał bym kolejność i na podium dałbym Water under the bridge i Helllo, ale i tak jest super :) Jestem pozytywnie zaskoczony,że ktoś wreszcie tak bardzo uwzględnił Adele w podsumowaniu :3

  • Dużo Adele, to fakt – ale chwalę i cenię za Empire i samego Smolletta :D Pozytywnie się zaskoczyłem! :D

  • 7 piosenek z top 10 to Adele? Ja rozumiem, że można być fanem jakiegoś artysty, ale bez przesady, rok 2015 to nie tylko Adelka, trzeba o tym pamiętać, zwłaszcza jeśli nie pisze się dla siebie, tylko do jakiejś gazety czy na stronę internetową.

  • Czemu artykuł nie nazywa sie najlepsze utwory adele? :p