Styczeń to miesiąc, w którym tradycyjnie od kilku lat podsumowuję subiektywnie to, co się w poprzednim roku w muzyce działo. O ile w ubiegłym roku postawiłem na dużą ilość wydawnictw stricte alternatywnych i… dużo polskich albumów, to w tym roku zauważam pewną tendencję, która skierowana jest, w moim mniemaniu, w jeszcze w lepszą stronę.

O ile w 2014 roku w moim rocznym podsumowaniu TOP 20 gościło dużo polskich albumów, w tym roku jest ich o wiele mniej. Pojawia się jednak dużo albumów z pogranicza muzyki R&B i Hip-Hopu. Nie zapominam równie o muzyce alternatywnej i popie, który też jest wart uwagi w wielu aspektach. Nie słucham radia – jest mi ono w życiu niepotrzebne. To nie znaczy jednak, że utwory które są tam grane, są mi obojętne. Nie będzie Adele, bo to wg mnie produkt przereklamowany w swojej istocie i naprawdę za chwilę wyskoczy nam z lodówki. Tak natomiast prezentują się wg mnie najlepsze albumy poprzedniego roku!

TOP 20

20. Lupe Fiasco – Tetsuo & Youth

Lupe Fiasco wydał w 2015 roku album i EP-kę. Ja jednak bardziej pokochałem krążek Tetsuo & Youth i chyba nie wybaczyłbym sobie, gdyby nie znalazł się w tym zestawieniu. To krążek tak bogaty w dźwięki, że trudno go określić. Bo mamy tu jakieś archiwalne urywki, czysty rap Lupe, który miejscami zamienia w normalny śpiewa, potem wielu gości i dobrą produkcję. Po prostu warto tego posłuchać.

Najlepsze utwory: Mural, Blur My Hands (feat. Guy Sebastian), Fall, Prisoner 1&2 (feat. Ayesha Jaco), Little Death (feat. Nikki Jean), Madonna, Spring

19. Selena Gomez – Revival

To chyba jedna z niespodzianek roku. Selena Gomez do tej pory tworzyła dla mnie raczej radiową łupankę, którą trudno było porównać do muzyki. Było to trochę nijaki i za bardzo przypominało mi Disneya. Na Revival pokazała jednak swoją nową, dojrzałą odsłonę. Kompozycje są dobre (no może bez kilku wyjątków), wokal dobrze obrobiony (nie oszukujmy się, nie ma ona świetnego głosu), a całość brzmi przyzwoicie. Bardzo chciałbym, aby pozostała w tym kierunku i żeby na każdej kolejnej płycie pokazywała co naprawdę ma do pokazania. Zero gwiazdki Disneya, pora na muzykę.

Najlepsze utwory: Good For You, Revival, Same Old Love, Camouflage, Kill Em With Kindness

18. Florence & The Machine – How Big, How Blue, How Beautiful

Gdy zespół opublikował singiel What Kind of Man byłem w wielkim szoku. Coś nowego, opartego o inne dźwięki, ze świetnym refrenem i nieomylnymi zwrotkami. Taką właśnie wyobrażałem sobie nową płytę. Gdy się jednak ukazała nieco się zawiodłem, bo moje oczekiwania poszły w zupełnie innym kierunku. Nie zrozumcie mnie źle – to nie jest zła płyta. Po prostu oczekiwałem czegoś innego. Nowej Florence, nowego kierunku. Koniec końców – miejsce 18, bo materiał dobry. Znajdziemy na niej kilka naprawdę świetnych numerów. Gdyby jednak było ich więcej, krążek poszybowałby kilka miejsc w górę.

Najlepsze utwory: What Kind of Man, Queen of Peace, Ship to Wreck,  Third Eye, St. Jude, Hiding

17. Mikromusic – Matka i żony

Piąty studyjny album zespołu Mikromusic to mocna pozycja na płytowej mapie 2015 roku. Na poprzednich płytach grupa stawiała raczej na melancholijne kawałki, tu jednak mamy kilka niespodzianek. Choć jak mówi sama wokalistka zespołu Natalia Grosiak, album jest bardzo babski, to ja znalazłem na nim wiele także dla siebie. Przede wszystkim dobre teksty, które połączone z dobrymi melodiami i produkcją tworzą spójną całość. Nie są to utwory proste w przekazie, ale jak zauważyłem na koncercie, doskonale pasują na ich występy. Świetne Krystyno, Dom, Kostucha, Pocałuj pochowaj, Bezwładnie z Skubasem. Mógłbym wymieniać długo zalety tego albumu… Zakończę krótko – fenomenalny!

Najlepsze utwory: Krystyno, Dom, Kostucha, Pocałuj pochowaj, Bezwładnie

16. Big Sean – Dark Sky Paradise

Powiedzieć, że to zły album to jakby skłamać. Big Sean jest specyficzny, albo się go lubi, albo nie. Ja miałem możliwość spotkania go na żywo podczas Orange Warsaw Festival, stać metr od niego – mega człowiek. Dark Sky Paradise natomiast to dobry materiał, w którym na pierwszy plan wysuwa się produkcja i sam głos rapera. Potem zauważamy licznym gości. Reszta już jest nieważna, to wystarczy aby być na miejscu 16. Tak, abym i ja był zadowolony, ale i żeby dobry krążek znalazł swoje miejsce.

Najlepsze albumy: I Know (feat. Jhene Aiko), Blessings (feat. Drake), I Don’t Fuck With You (feat. E-40), Paradise Extended, Outro

15. Rae Sremmurd – SremmLife

Ten duet w Polsce będzie pewnie kojarzony z koncertem i dwoma paniami, które urządziły sobie niezłą (nazwijmy to) bekę. Polecam jednak posłuchania całego materiału zawartego na ich debiutanckiej płycie. To dobry hip hopowy album, którego nie powstydziliby się najwięksi raperzy na naszej planecie. Są dość ciekawe teksty, niezłe flop i to wszystko czego oczekuje się od tej stylistyki. To oni mogą wkrótce  stać się twarzami tego gatunku muzycznego

Najlepsze utwory: No Flex Zone, This Could Be Us, Throw Sum Mo (feat. Nicki Minaj), No Type, Come Get Her, My X

14. BOKKA – Don’t Kiss and Tell

W porównaniu do poprzedniej płyty jest ona bardziej psychodeliczna, jest więcej dynamiki i energii. Słyszę szorstkie dźwięki gitary elektrycznej, dźwięczną perkusję, intrygujący bas, który łączą się z zaawansowaną elektroniką. Wciąż wyczuwam jednak piękną surowość i pewnego rodzaju chłodność, którą określa się brzmieniem skandynawskim. To jest BOKKA, jeden z tych polskich zespołów, których brzmienia nie możemy się wstydzić za granicą. Oni budują naszą świadomość muzyczną, są kreatorami tego, co dobre.

Najlepsze utwory: Changing Lovers, Unspoken, The Savage, Flashbacks, Too Fat Too Close, Misdemeanour

13. Robyn & Bagatelle Magique – Love Is Free

Tą EP-ką Robyn udowodniła, że nadal liczy się na scenie taneczno-klubowej. Jej nowatorska struktura i brzmienie to próba nagrania czegoś nowego, to poszukiwanie coraz to innych brzmień. W niektórych kompozycjach się to udało, zaś niektóre brzmią jak z jej poprzednich projektów. Koniec końców wydała dość udane mini wydawnictwo, które warto polecić chociażby fanom klubowych brzmień, szukających czegoś innego poza rumuńską tandetą. Forma skandynawska wydaje się być najlepszym przykładem, że i z takiej stylistyki, można wykrzesać coś godnego uwagi.

Najlepsze utwory: Love Is Free, Tell You (Today)

12. A$AP Rocky – At. Long. Last. A$AP

Amerykański rap wkracza w nowa erę. Nie liczy się już tylko tekst, który w połączeniu często z nijakim aranżem tworzył płytę. Od kilku lat zauważamy wzrost technologii nagrywania, a utwory są tak wyprodukowane, aby tworzyły małe muzyczne arcydzieła. Flow raperów nabrał innego tempa (i chyba nie zmienił się on chyba tylko u Jaya Z), a refreny są często śpiewane przez innych artystów. Taki jest nowy album A$APa Rocky’ego, z którym polecam się zapoznać. To kwintesencja tego, co akurat dobrego w tej stylistyce.

Najlepsze utwory: Everyday (feat. Miguel, Mark Ronson & Rod Stewart), Max B, Jukebox Joints (feat. Joe Fox, Kanye West), L$D, Excuse Me, Holy Ghost (feat. Joe Fox)

11. Smolik / Kev Fox – Smolik / Kev Fox

Wspólna płyta kompozytora i muzyka Smolika oraz wokalisty i gitarzysty Kev Foxa, to jedno z najlepszych polskich wydawnictw tego roku. Co do tej tezy nie miałem wątpliwości nawet przed koncertem, na którym byłem. Jeśli ktoś jeszcze waha się czy warto pobiec do sklepu po ten album, to szczerze polecam. Na płycie w wersji fizycznej znajdziecie dużą dawkę rocka i alternatywnych brzmień, muskanych odrobiną bluesa i elektroniki. Wszystko w odpowiednich proporcjach dawkuje nam świetny głos Kev Foxa. Jego wokal  jest  wyjątkowy. Tam, gdzie ma być spokojny i stonowany, taki właśnie jest. W części jest jednak bardzo energetyczny. Długie dźwięki przenikają się wzajemnie i doskonale wpasowują się w aranżacje. Wielkim atutem tego wokalu jest skala. Muzyk potrafi śpiewać niezwykle wysoko, wydając przy tym modulowane dźwięki, o których pomarzyć może większość wokalistów. Do tego jego gra na gitarze – cudo!

Najlepsze utwory: Run, Regretfully Yours (feat. Bokka), Hollywood (feat. Natalia Grosiak), Mind the Bright Light, Clocked, Little Older

TOP 10

10. Lana Del Rey – Honeymoon

Dla większości słuchaczy ten album może się wydawać po prostu nudny. Nie ma głośnych singli na miarę Blue Jeans czy Born to Die, nie ma tu przebojowości i medialnej nagonki. To po prostu Lana z krwi i kości. Melancholijna, spokojna, nic tu nie jest na siłę, a sama zainteresowana stawia na muzykę. Piękne teksty otulone często dźwiękami, które mogły by być upublicznione w latach 60. I głos Lany – jedyny w swoim rodzaju i tu się chyba wszyscy ze mną zgodzą. To jest udany album i nikt nie wmówi mi, że tylko sprzedaż się liczy.

Najlepsze utwory: Honeymoon, Art Deco, Terrence Loves You, Salvatore, Don’t Let Me Be Misunderstood, The Blackest Day, Freak

9. Marika – Marta Kosakowska

Drugi polski album w zestawieniu to Marika. To co się stało z tą wokalistką przez ostatnie lata to kompletna metamorfoza. Nie ma już dancehallu i reggae – jest Marta Kosakowska. Pięknie płynąca po brzmieniach, nareszcie uwydatniła swój jakże bogaty wokal. Pojawiły się nowe barwy, nowe możliwości. Pojawiły się nowe dźwięki, które otulając poszczególne utwory, stworzyły klimat, który nie da się podrobić. Widziałem urywki koncertowe i nie mogę się doczekać jej występu na żywo, na który na pewno kiedyś się wybiorę. Marto – tak trzymaj!

Najlepsze utwory: A jeśli to ja (feat. Gooral), 1000 Lamp, Idę, Trees (feat. Buslav), Tabletki (feat. XXANAXX), Łodyżka

8. CHVRCHES – Every Open Eye

Druga studyjna płyta szkockiego zespołu CHVRCHES przynosi nam podobną dawkę emocji jak ich poprzednia płyta. Nie jest ona rewolucyjna i nie prezentuje jakiegoś ich nowego oblicza – jest po prostu kontynuacją tego co prezentowali wcześniej. Ładne synthpopowe piosenki dodają uroku miłego dla ucha wokalu Lauren Mayberry. To chyba najlepsza wizytówka zespołu jaką mogą sobą stworzyć. Już nie mogę się doczekać ich wizyty w Polsce podczas Open’er Festival 2016. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że będzie to jeden z lepszych występów.

Najlepsze utwory: Never Ending Circles, Leave a Trace, Make Them Gold, Empty Threat, Bury It, Keep You on My Side

7. Björk – Vulnicura

Björk albo się lubi albo nie. Vulnicura natomiast to piękny kalejdoskop piosenek, który ani na chwilę nie nudzi. To kwintesencja tego, co islandzka wokalistka pokazuje nam od lat. Pewnego rodzaju skandynawska szorstkość, którą czuć w każdej sekundzie płyty, wysuwa się na pierwszy plan wraz z wokalem artystki. Może nie jest on jakiś wielki, ale przyciąga i magnetyzuje słuchacza. Piosenki, choć bardzo długie, wydają się o połowę krótsze podczas słuchania. Nie mam w ogóle wrażenia ich długości. Björk wciąż wie co dobre i za tym skutecznie podąża.

Najlepsze utwory: Lionsong, Quicksand, Family, Stonemilker, Notget, Black Lake

6. The Weeknd – Beauty Behind the Madness

Ten album mógłby się znaleźć kilka oczek wyżej. Znając jednak twórczość tego kanadyjskiego wokalisty od początku jego kariery, słuchając setki razy jego Trylogii, mam wrażenie, że trochę poszedł niepotrzebnie w mainstream. O ile wydanie The Hills było świetnym posunięciem to wybranie na singla Can’t Feel My Face miało chyba tylko zainteresować mainstream, co zresztą się udało. Na albumie na szczęście znalazły się jednak kawałki bardziej mroczne, takie na pierwszy rzut oka niesympatyczne dla popowych słuchaczy. To z czego wyrastałał The Weeknd pozostało wciąż na tej płycie. Oby nie zboczył z dobrego toru, choć to wydaje się nieuniknione.

Najlepsze utwory: The Hills, Often, In the Night, Prisoner (feat. Lana Del Rey), Angel, Shameless, Tell Your Friends, Real Life, Losers (feat. Labrinth)

5. FKA twigs – M3LL155X EP

M3LL155X to co prawda tylko EP-ka, ale z całą pewnością można ją umieścić tak wysoko. FKA twigs dalej czaruje nas swoim dziwnym stylem, jej urokliwy głos płynnie brnie po dźwiękach, a całość brzmi niezwykle dostojnie. Wokalistka nie rezygnuje z dziwnych form wyrażania siebie, jest bezkompromisowa i nie patrzy za siebie. Idzie natomiast przed siebie i mam wrażenie, że nie patrzy czy jej twórczość spodoba się krytykom . EP-ka doskonale wyprodukowana, a upubliczniony mini film z wszystkimi utworami tylko dawkuje nam emocje. W tym kierunku podąża chyba świat nowoczesnych brzmień z alternatywnym zadęciem.

Najlepsze utwory: In Time, Mothercreep, Figure 8,

4. Miley Cyrus – Miley Cyrus & Her Dead Petz

O tym, że ta dziewczyna ma wiele odsłon przekonaliśmy się nie raz i nie dwa. Pominę natomiast kwestie jej wizerunku, który jest dla mnie niezrozumiały. Wyzywający, wulgarny, +18. Ale czy nie powinno określać się płyty po tym co jest na niej zawarte? Na Miley Cyrus & Her Dead Petz słyszę wokalistkę w nowej formie. Ten wydany za darmo w sieci album ma do pokazania więcej niż sezonowe gwiazdki popu nam pokazują przez kilka sezonów. To płyta ponownie dla wymagającego słuchacza, nie spodoba się fanom jej poprzednich brzmień. Polecam posłuchać jej od początku aż do końca. Uwaga! Może uzależniać.

Najlepsze utwory: Karen Don’t Be Sad, BB Talk, Milky Milky Milky, Dooo It!, Tangerine (feat. Big Sean), Cyrus Skies, Twinkle Song, 1 Sun, Tiger Dreams (feat. Ariel Pink)

3. Miguel – Wildheart

Wildheart to zdecydowanie jeden z lepszych krążków stylistyki R&B ostatnich miesięcy. To pójście o krok na przód, próba znalezienia nowego oblicza. Miguel wciąż jednak pozostaje na maksa seksualny, nienachalny, uwodzi sensualnością i wdziękiem. Eksperymentuje co uznać należy na wielki plus. Tytuły utworów pisze tylko małymi lub tylko wielkimi literami. Czyżby nawiązanie do wielkiego Prince’a? Nie mniej jednak buduje swoją markę, której nie da się podrobić. Buduje swój świat, do którego nas zaprasza. Nie pukając wchodzę i zachwycam się jego muzyką. Wiele do życzenia ma jednak promocja, a raczej jej brak. Wielki minus.

Najlepsze utwory: a beautiful exit, waves, the valley, DEAL, Simple Things, face the sun, FLESH

2. Benjamin Clementine – At Least for Now

Miejsce drugie postanowiłem dać płycie niejednoznacznej. At Least for Now to płyta wymagająca, poszukująca nowych słuchaczy, niekoniecznie tych zaznajomionych z definicją muzyki pop. To bogata stylistyka takich gatunków jak: chamber pop, spoken world, rock opera, avant garde. Ciężko jest ją określić w słowach, to muzyka dla wymagającego słuchacza. Nieokreślone bliżej dźwięki tuli miły, chwilami szorstki głos Benjamina. Płytę pokochałem w wersji fizycznej, a występ na Orange Warsaw Festival utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że to małe arcydzieło.

Najlepsze utwory: London, Adios, Nemesis, Condolence, Cornerstone, Gone, Mathematics, St-Clementine-on-Tea-and-Croissants

1. Kendrick Lamar – To Pimp a Butterfly

W tym roku większego problemu z wybraniem najlepszej płyty nie miałem. To Pimp a Butterfly amerykańskiego rapera Kendricka Lamara od dnia premiery jest płytą, do której często sięgam i do dnia dzisiejszego nie zmieniłem o niej zdania. To wyrachowane i mądre teksty, połączone z dobrymi hip-hopowymi bitami. To niezłe flow rapera, który zrobił ogromny postęp od poprzedniej płyty. W końcu muzyka i samplowanie – genialne samplowanie! Całość to na pewno najlepsza płyta roku z stylistyki Hip Hop, a moim zdaniem i najlepszy krążek 2015 roku. Brawo!

Najlepsze utwory: King Kunta, u, i, Alright, Momma, Mortal Man, How Much A Dollar Coast (feat. James Fauntleroy)

 

W TOP 20 umieściłem zaledwie 4 polskie albumy. To nie oznacza jednak, że moje życie pozbawione było polskich płyt. Oto jeszcze kilka, które był o włos do dostania się do czołówki.

Marcelina – Gonić burzę

Nie będę ukrywał, że Marcelina to jedna z moich ulubionych wokalistek. Kupuję ją w wersji albumowej i w wersji koncertowej. Nową płytą nieco mnie jednak zaskoczyła. Zapowiadający płytę utwór Nie mogę zasnąć to świetna dawka energetyczna z dużą ilością gitar. Cała płyta to jednak kwintesencja tego co w niej lubię. Miły dla ucha wokal to największa cecha tego wydawnictwa – to on prowadzi nas po kolejnych utworach. Największa niespodzianka? To zdecydowanie Czarna Wołga. Kompozycja, która nie brzmi Marcelinowo, a przynajmniej nie tak jak sobie ją wyobrażałem. Totalne zdziwienie, wokalny majstersztyk, zaskakujące brzmienie gitary. Brawo!

Leski – Splot

Pierwsza myśl po wysłuchaniu albumu? Minimalizm. To płyta z piosenkami, w których główną ideą jest tekst, wokal i spójna melodia. Każdy z tych aspektów jest jednak ustawiony w punkt, nieprzesadzony, niczego tu nie braknie. Teksty są inteligentne i nienachalne, melodie dobrze je podkreślają a wokal, miły dla ucha, hipnotycznie podkreśla ich walory. To ten rodzaj muzyki, w której nie stawia się na rozgłos, a na wysublimowanego słuchacza. Jak widać jest ich dużo i należę do jednych z nich.

Lilly Hates Roses – Mokotów

Lilly Hates Roses poznałem jakiś czas temu bardziej szczegółowo na koncercie w Toruniu. Od tamtego czasu, postanowiłem zapoznać się z ich dotychczasowymi dokonaniami muzycznymi, które wydawały mi się przynajmniej interesujące. Po pojawieniu się jednak singla Mokotów doznałem małego szoku. Piosenka, wydająca się nie w stylu zespołu, świetnie do nich pasowała. Cały album to dobra kontynuacja debiutu i co najważniejsze wyznaczenie sobie dobrego kierunku na przyszłość. To zdecydowanie jeden z najciekawszych młodych projektów na polskiej scenie muzycznej. Mamy tylu młodych muzyków, którzy nie mają świadomości muzycznej… Szkoda, że nie wszyscy podążają w kierunku Lilly Hates Roses.

Kortez – Bumerang

To album, do którego ciężko było mi się przekonać. Nie dla tego, że jest on nudny i wtórny, ale dlatego, że jest wyjątkowy. Do niego chyba trzeba po prostu dojrzeć, bo nie jest to coś dla przeciętnego słuchacza, którym także się sam uznaję. Kortez hipnotyzuje nas swoim głosem i to on jest tu pierwszym planem. Przez większość materiału daje się wyczuć szczególną formę melancholijności, która chyba jest atutem jego głosu, bo jak inaczej wytłumaczyć magiczność jego głosu? Każdy rozumie świat inaczej. Kortez wyznacza pewien kierunek, swoimi piosenkami próbuje nas skierować w pewien kierunek. Czy mu się udało? Zdecydowanie!

Margaret & Matt Dusk – Just the Two of Us

Jazz to gatunek, który kilka lat temu był mi jeszcze obcy. Poznałem go w wersji soft dzięki Cheek to Cheek Lady Gagi i Tony’ego Benetta. Teraz z pełną świadomością mogę powiedzieć, że w moim życiu jest co raz więcej tej stylistyki. Płyta Margaret i Matta natomiast to bardzo subtelna historia, która spodobać się może osobom, którym z jazzem nie po drodze. To kilka znanych nam klasyków w bardzo dobrych aranżacjach, w którym subtelny głos Margaret łączy się z męskim atutem Matta.

Mary Komasa – Mary Komasa

Mary Komasa w Polsce funkcjonuje trochę jak Lana Del Rey – tak przynajmniej porównywana jest w wielu recenzjach. Tak naprawę to bardzo udany debiut, taki o którym zapomnieć mogą gwiazdki z pierwszych stron gazet. Album został przemyślany od początku aż do samego końca i czuć w nim tę „niepolskość” z jakiej słyną alternatywne polskie zespoły. Jest trochę nastrojowo, trochę przebojowo – w sam raz.

Justyna Steczkowska & Boban Marković – I na co mi to było?

To chyba najbardziej wesoła płyta w zestawieniu. W końcu jak mówi sama Justyna to płyta z materiałem wprost na cygańskie wesele. Podoba mi się to, że wokalistka wciąż próbuje nowych rzeczy. Nie są one przy tym oklepane i choć niektórzy porównują ją przy tej płycie z Kayah, to te zarzuty są bezsensowne. To w końcu płyta z muzyką bałkańską i w takich ramach należy ją odbierać. A trzeba przyznać, że to udany krążek.

Piotr Rogucki – J.P. Śliwa

Kolejne niestandardowe wydawnictwo Roguckiego i inne oblicze wokalisty zespołu Coma. Tym razem muzyk stawia bardziej syntetyczne brzmienia, z dużą dawką przestrzeni muzycznych samplami i ambientu. Nie ma tu dużo miejsca na rock sam w sobie. Jest za to dużo eksperymentów, zamieszania z zwrotkami i refrenami, które wydają się na pierwszy rzut oka trochę dziwne.  Rogucki stawia co raz bardziej na zaciekawienie słuchacza czymś nowym.

Dawid Podsiadło – Annoyance And Disappointment

Dawid Podsiadło to już pewna renoma sama w sobie. Nikt nie ma wątpliwości, że to jeden z najbardziej utalentowanych polskich wokalistów naszych czasów Polacy pokochali go za pierwszą płytę, za kilka singli które odniosły duży sukces, za wrażliwość i za pewien styl bycia, który wychodzi mu naturalnie. Na nowej płycie mamy materiał zróżnicowany, dobry i lepszy, momentami troszkę przekombinowany. Dawid próbuje  przede wszystkim zaskoczyć potencjalnego słuchacza i to naprawdę mu się udaje. To zdecydowanie płyta godna polecenia.

Kasia Cerekwicka – Między słowami

Na powrót Kasi czekałem ja i zapewne wielu słuchaczy. Cieszy mnie, że Kasia nie poszła w typowa komercję, a zatrzymała się na dobrym popie, który i pasuje do stacji radiowych, a i da się go normalnie posłuchać. Na płycie odnajdziemy wielobarwne dźwięki, do których zostały stworzone naprawdę dojrzałe teksty. Jest  trochę melancholijnie i trochę wesoło. Między słowami to mój ukochany utwór z tego krążka.

Inne albumy warte uwagi:

Stworzenie takiego podsumowania naprawdę nie jest prostą rzeczą dla redaktora. Trudność ta dzieli się na dwa aspekty. Pierwszym z nich jest to, że w danym roku ukazuje się naprawdę wiele albumów, które należy uznać za dobre. Po drugie, gdy ma się zróżnicowany gust, w którym nie słucha się danej stylistyki. Tak naprawdę prawie w każdym gatunku potrafię znaleźć coś interesującego dla siebie. Wyjątkiem są country, disco polo, reggae i bardzo ciężkie brzmienia.  Z tej też okazji postanowiłem chociaż wypisać albumy, które przykuły w 2015 moją uwagę,  a nie znalazły się w TOP 20.

  • Joey Bada$$ – B4.Da.$$
  • Fall Out Boy – American Beauty / American Psycho
  • Mikky Ekko – Time
  • Marylin Manson – The Pale Emperor
  • Mark Ronson – Uptown Special
  • Ne-Yo – Non Fiction

 

W tym roku swój debiutancki album wydał Mikky Ekko i choć nie osiągnął on sukcesu, jest warty naszej uwagi. O dziwo spodobał mi się album Marylina Mansona, choć takiej muzyki na co dzień nie słucham. Nieco zawiedli mnie Fall Out Boy i Ne-Yo, którzy stworzyli kilka dobrych utworów jak i kilka koszmarków. Podobnie jest z Markiem Ronsonem. Z jednej strony świetne nawiązania do muzyki z poprzednich dekad, a z drugiej trochę niezadowolenie, że jest to chwilami nijakie. Warto jednak do tego krążka zajrzeć.

Chyba swoją najlepszą płytę nagrała w tym roku Estelle. O ile solowa płyta Chrisa Browna średnio mi się podoba, tak krążek nagrany z Tygą jest o wiele lepszy. Trochę niedoceniany jest nowy album Mariny &  the Diamoond. Chwilami mnie trochę nudzi, ale znajdziemy na nim kilka dobrych kawałków. Podobnie mam z zespołem Imagine Dragons – ten album ma wiele perełek, ale też utworów, obok których przechodzę obojętnie.  W miarę dobre albumy nagrali Awolnation oraz Kid Ink. Do perfekcji im jednak daleko

  • Kid Ink – Full Speed
  • Estelle – True Romance
  • Imagine Dragons – Smoke + Mirrors
  • Chris Brown & Tyga – Fan of a Fan: The Album
  • Marina & the Diamonds – Froot
  • Awolnation – Run

  • Selah Sue – Reason
  • Passenger – Whispers II
  • Ciara – Jackie
  • Muse – Drones
  • Adam Lambert – The Original High
  • Tori Kelly – Unbreakable Smile

Bardzo równe albumy nagrali w tym roku Selah Sue i Passenger. W dobrą stronę idzie również Ciara, która w tym roku zostawiła przeszłą stylistykę trochę w tyle. To naprawdę niedoceniony krążek. Albumami, które możemy określić dobrymi są również Drones i The Original High. Mam jednak wrażenie, że artystów stać na więcej i nie pokazali w pełni swoich możliwości. Bardzo spójny debiutancki album nagrała Tori Kelly i życzyłbym sobie, aby w nowym roku było o niej głośniej.

Po premierze bardzo podobał mi się album Years & Years. Po kilku miesiącach jednak bardzo mi się znudził i zacząłem widzieć jego minusy. Jess Glynne i Ella Eyre nagrału kilka naprawdę świetnych kawałków, całościowo wypadają jednak średnio.  Monotonny krążek nagrał natomiast Kwabs i w dłuższej perspektywie bardzo mnie zniechęca. Dobre, momentami bardzo dobre utwory widzę natomiast na płytach Travisa Scoota i Maca Millera.

  • Years & Years – Communion
  • Jess Glynne – I Cry When I Laugh
  • Ella Eyre – Feline
  • Travis Scoot – Rodeo
  • Kwabs – Love + War
  • Mac Miller – GO:OD AM

  • Drake & Future – What a Time to be Alive
  • Disclosure – Caracal
  • Rudimental – We the Generation
  • Demi Lovato – Confident
  • Soundtrack – Amy
  • Troye Sivan – Blue Neighbourhood

Bardzo cieszę się, że film dokumentalny o Amy Winehouse doczekał się soundtracku, bo to wielka gratka dla fanów. W muzyce elektronicznej doceniał natomiast nowy album duetu Disclosure, a w klimatach drum’n’bassowych – Rudimental. Dobry album wydała również Demi Lovato, choć nie brak na nim koszmarków, jak ten z Iggy Azaleą. Udany debiut może zaliczyć Troye Sivan, a album, który pozostanie w mojej pamięci to ten nagrany przez Drake’a i & Future’a.

Naprawdę kawał dobrej roboty wykonał w tym roku Justin Bieber na Purpose doceniają go chyba wszyscy. Bardzo podobały mi się również kompozycje na nowych płytach Asafa Avidana i Mylene Farmer – mają one według mnie także kilka typowych zapychaczy, od których chciałbym odejść. Udany debiut może zaliczyć natomiast Willow – któż by się domyślił, że to jeszcze dziecko… Na uwagę zasługują również albumy Johna Newmana i Melody Gardot.

  • Mylene Farmer – Interstellaires
  • Justin Bieber – Purpose
  • Asaf Avidan – Gold Shadow
  • Willow Smith – Ardipithecus
  • John Newman – Revolve
  • Melody Gardot –  Currency of Man

W tym roku postanowiłem zmienić nieco system mojego typowania. Wyżej pod każdym albumem z pierwszej 20-stki, wymieniłem moje ulubione utwory z  każdego z nich.  Ta lista natomiast to TOP TOPÓW utworów jakie mi się spodobały. Jeśli nie znalazły się one w pierwszej dwudziestce to w pozostałej części listy, postanowiłem ich nie powtarzać.

1. Benjamin Clementine – Condolence

W tym roku wybór najlepszego utworu był trudny. Postanowiłem ostatecznie umieścić na pierwszym miejscu coś niestandardowego. Utwór Condolence poznałem przypadkowo podczas jednej z moich wycieczek po Spotify. Od samego początku się w nim zakochałem i z całą pewnością muszę przyznać, że jest to wielki utwór. Przeciągające się klawisze fortepianu, łączą się tu z zimnym, lekko groteskowym głosem Benjamina. Klimat jaki stworzył w tej kompozycji jest niesamowity.

2.A$AP Rocky, Rod Stewart i Miguel – Everyday

Everyday to kolejny utwór, do którego moja miłość rośnie  z każdym kolejnym odsłuchaniem. Twardy rap A$APA łagodzą tu śpiewane refreny. Pierwszy, archiwalny wykonuje Rod Stewart. Drugim zajął się amerykański wokalista Miguel. Jeśli dodamy do tego produkcję Marka Ronsona wychodzi świetny kawałek. Taki i dla fanów hip-hopu, ale i dla melomanów popowego grania.

3. Kendrick Lamar – King Kunta

Ostatnie miejsce na pudle postanowiłem pozostawić dla Króla Kendricka. Doskonały kawałek pokazujący jak zmienia się oblicze amerykańskiego rapu z perspektywy lat. Mamy tu przede wszystkim prosty aranż, w którym pierwsze skrzypce gra rapowanie oraz modne ostatnio samplowanie. Produkcyjny majstersztyk i na pewno jeden z lepszych utworów w całej jego karierze.

Stosunkowo wydany niedawno utwór Blackstar całkowicie skradł moje serce – to powrót starego, dobrego Bowiego. Przy okazji chwalenia albumu Florence, szeroko omówiłem również What Kind of Man moich uchem. Bardzo spodobał mi się utwór a beautiful exit, który bił się o miejsce szóste z całkowitym freakiem – Psycho od Muse. Pierwszym polskim numerem jest A jeśli to ja Mariki, a pierwszą dziesiątkę dopełniają tajemnicza Lana Del Rey z Salvatore oraz utwór, który potrafię słuchać godzinami. Chodzi o cover piosenki Niny Simone – Black Is the Color of My True Love’s Hair w wykonaniu Ms. Lauryn Hill. Drugą dziesiątkę rozpoczyna świetna Robyn, tym razem z towarzyszami – La Bagatelle Musique.

4. Dawid Bowie – Blackstar
5. Florence + the Machine – What Kind of Man
6. Miguel – a beautiful exit
7. Muse – Psycho
8. Marika feat. Gooral – A jeśli to ja
9. Lana Del Rey – Salvatore
10. Ms. Lauryn Hill – Black Is the Color of My True Love’s Hair
11. Robyn & La Bagatelle Musique – Love Is Free

W drugiej dziesiątce znalazło się miejsce dla tajemniczej FKA twigs i drugiego polskiego numeru – Krystyno od Mikromusic. Nie zapomniałem również o moim idolu – The Weekndzie – postanowiłem umieścić w TOP 20 utwór The Hills. Świetny singiel nagrali Smolik i Kev FoxRun zdecydowanie powinno pójść w świat. Niedoceniany na świecie, a doceniony u mnie singiel Dreams Becka to pozycja obowiązkowa. Pochodząca z reedycji albumu St. Vincent, piosenka Bad Believer zawładnęła moim sercem. Podobnie mam przy Banks i Sii. Dwudziestkę domyka Sam Smith z jedynym nowym utworem z reedycji płyty.

12. FKA twigs – Figure 8
13. Mikromusic – Krystyno
14. The Weeknd – The Hills
15. Smolik / Kev Fox – Run
16. Beck – Dreams
17. St. Vincent – Bad Believer
18. Banks – Better
19. Sia – Birds Set Free
20. Sam Smith – Drowning Shadows

Dalsza część, czyli 80 utworów, to piosenki wypisane w przypadkowej kolejności, które zawładnęły moim sercem

  • Leon Bridges – Coming Home
  • Kanye West – All Day
  • Lilly Hates Roses – Mokotów
  • Drake – Energy
  • MS MR – Painted
  • MNEK –More Than a Miracle
  • Awolnation – Woman Woman
  • Janelle Monae feat. Jidenna – Yoga
  • Flume feat. Andrew Wyatt – Some Minds
  • Marcelina – Czarna Wołga
  • Skylar Grey – I Know You
  • Alessia Cara – Here
  • Tor Miller – Headlights
  • Estelle – Make Her Say (Beat It Up)
  • Aminata – Love Injected
  • Calvin Harris feat. Haim – Pray to Good
  • Missy Elliot – WTF (Where They From)
  • Leon Bridges – Better Man
  • Erykah Badue – Cel U Lar Device
  • Kendrick Lamar – Alright

 

 

  • Ania Dąbrowska – Nieprawda
  • Monica feat. Missy Elliot – Code Red
  • Lion Babe – Where Do We Go
  • Rihanna – Bitch Better Have My Money
  • Cage the Elphant – Mess Around
  • Kelela – Rewind
  • R. Kelly feat. Tink – Put The Guns Down
  • Mylene Farmer & Sting – Stolen Car
  • Skunk Anansie – Love Someone Else
  • Natalie La Rose feat. Fetty Wap – Around the World
  • Skepta – Shutdown
  • Loreen – I’m In It With You
  • The Neighbourhoos – R.I.P. 2 My Mouth
  • Miley Cyrus – Lighter
  • Sarsa – Chill
  • Marcelina – Nie mogę zasnąć
  • Disclosure i Lorde – Magnets
  • Selena Gomez – Good for You
  • Dawid Podsiadło – W dobrą stronę
  • Willow – Why Don’t You Cry
  • Roisin Murphy – Exploitation
  • Miguel – Deal
  • Leona Lewis – I Am
  • Jill Scott – Closure
  • Panic! at the Disco – Victorious
  • Jeremih – Oui
  • Ciara – Paint It, Black
  • Alessa Cara – Here
  • Sia – California Dreamin’
  • Alicia Keys – 28 Thousand Days
  • Prince – Baltimore
  • Coldplay – Adventure of a Lifetime
  • Rysy feat. Justyna Święs & Piotr Zioła – Przyjmij brak
  • Dej Loaf feat. Lil Wayne – Me U & Hennessy
  • Usher feat. Nas & Bibi Bourelly – Chains
  • Big Sean feat. Drake – Blessings
  • Ellie Goulding – Don’t Need Nobody
  • Jazmine Sullivan feat. Meek Mill – Dumb
  • Demi Lovato – Stone Cold
  • CHVRCHES – Leave a Trace

  • Mikky Ekko – Pull Me Down
  • Marilyn Manson – Third Day if a Seven Day Blinge
  • Estelle – Conqueror
  • Imagine Dragons – Friction
  • Ciara – Jackie (B.M.F)
  • Disclosure – Jaded
  • Marina and the Diamonds – Savages
  • Madonna – Messiah
  • Olivia Anna Livki – Internet is a Weapon
  • Melody Gardot – It Gonna Come
  • BOKKA – Let It
  • Lianne La Havas – Never Get Enough
  • Natalia Nykiel – Ekrany
  • Troye Sivan – Youth
  • Daniel Bloom feat. Mela Koteluk – Katarakta
  • Jamie XX – Gosh
  • The Chemical Brothers – Go
  • Grimes – Realiti
  • Janet Jackson – No Sleep
  • Chris Cornell – Nearly Forgot My Broken Heart